Zamieszki na Wzgórzu Świątynnym w Jerozolimie

Odgłos granatów hukowych, który niósł się echem po wąskich uliczkach starego miasta, zwiastował koniec muzułmańskiej modlitwy w wczorajsze popołudnie w Jerozolimie. Zamieszki, które wybuchły przed meczetem Al-Aksa, były kulminacją rosnącego od tygodnia napięcia.

Żydzi kończą właśnie obchody trwającego tydzień święta Sukkot. W ostatnich dniach niektórzy, pomimo zakazu policji, próbowali modlić się na Wzgórzu Świątynnym, gdzie znajdują się miejsca święte dla muzułmanów – Al-Aksa i sanktuarium Kopuła na Skale. Napięcie na starym mieście Jerozolimy rosło, policja organizowała kolejne punkty kontrolne, a w czwartek zamknęła dostęp do Wzgórza, obawiając się, że obecność modlących się Żydów może doprowadzić do wybuchu zamieszek.

– Incydenty, jakie zauważono na placu świątynnym w Jerozolimie były odizolowaną częścią naszego spokojnego życia. Franciszkanie o godz. 15.00 rozpoczęli Drogę Krzyżową i odprawili ją bez utrudnień. Incydenty i zamieszki między muzułmanami a izraelskimi siłami bezpieczeństwa ograniczyły się tylko do terenu świątynnego. Na ulicach starego miasta nie było żadnych konsekwencji tego napięcia. W tych dniach Izraelczycy świętują Święto Namiotów. Muzułmanie w czasie tych piątkowych uroczystości masowo przybyli do Jerozolimy. Prawdopodobnie to wywołało napięcia i zamieszki między tymi dwoma grupami. Myślę, że tą obecność można nazwać formą polityczno – społeczną, nie tylko religijną bo to jest społeczna manifestacja obecności Żydów na terenie starego miasta i muzułmanie nie do końca akceptują tę obecność. Chciałbym zapewnić, że w Jerozolimie było bardzo spokojnie. Droga Krzyżowa, którą odprawiliśmy odbywa się regularnie z udziałem pielgrzymów oraz ludzi, którzy mieszkają w Jerozolimie, o oni nie odczuwają tego napięcia – powiedział  o. dr Jerzy Kraj, franciszkanin z Jerozolimy.

Protest rozpędziła palestyńska policja – użyto gumowych kul i granatów hukowych.

 

Z Jerozolimy o. dr Jerzego Kraja OFM

Pobierz Pobierz

 

RIRM

drukuj