(fot.PAP)

Zamach w Damaszku. Zginęli ważni przedstawiciele władz. Zachód wzywa ONZ do działania.

Ludzie z najbliższego otoczenia prezydenta Syrii Baszara el-Asada padli ofiarą zamachu samobójczego w Damaszku. Zginął m.in. syryjski minister obrony. Według Zachodu sytuacja w Syrii świadczy o potrzebie pilnego podjęcia działań przez ONZ. 

Wśród zabitych jest szef resortu obrony Daud Radża i szwagier prezydenta, wiceminister obrony Asef Szawkat. Według syryjskiej telewizji nie żyje także generał Hassan Turkmani, były minister obrony i szef komórki kryzysowej odpowiedzialnej za tłumienie trwającej w kraju od 16 miesięcy antyreżimowej rewolty.

Ranny został minister spraw wewnętrznych Ibrahim esz-Szaar oraz szef syryjskiego wywiadu Hiszam Bektiar. Na nowego szefa resortu obrony mianowano już generał Fahada Dżasima al-Freidża.

Do zamachu na biuro bezpieczeństwa narodowego przyznały się ugrupowanie Liwa al-Islam (Brygada Islamu) i opozycyjna Wolna Armia Syryjska (WAS), w której skład wchodzą dezerterzy z sił reżimowych oraz uzbrojeni cywile. Zamachowiec samobójca pracował jako ochroniarz w otoczeniu prezydenta.

Według światowych agencji to najpoważniejsze uderzenie w dowództwo związane z reżimem Asada od wybuchu rebelii w marcu 2011 roku.

Tego samego dnia w stolicy nadal toczyły się walki między wojskami rządowymi a WAS. Starcia, które wybuchły w niedzielę wieczorem, określane są jako najbardziej gwałtowne od marca 2011 roku.

Agencja Reutera informowała także o pięciu eksplozjach na północnym zachodzie Damaszku, w pobliżu bazy 4. Dywizji Pancernej dowodzonej przez brata prezydenta Asada. Po południu arabskie telewizje pokazały reportaż przedstawiający – jak podano – szturm syryjskich rebeliantów na posterunek sił bezpieczeństwa na południu Damaszku.

Według krajów Zachodu rozwój wydarzeń w Syrii świadczy o tym, że niezbędna jest ściślejsza współpraca na rzecz wypracowania rozwiązania politycznego i przyjęcia bardziej zdecydowanej rezolucji ONZ przeciwko władzom w Damaszku.

„Wszystkie takie wydarzenia stanowią coraz silniejszy argument na rzecz zdecydowanej i stanowczej rezolucji Organizacji Narodów Zjednoczonych na podstawie Rozdziału VII (Karty Narodów Zjednoczonych)” – powiedział brytyjski minister spraw zagranicznych William Hague. Rozdział ten umożliwia liczącej 15 członków Radzie wprowadzenie wobec danego kraju sankcji dyplomatycznych i ekonomicznych, a nawet podjęcie interwencji militarnej.

Także szef francuskiej dyplomacji Laurent Fabius i niemiecka kanclerz Angela Merkel podkreślili, że będą nalegać na Radę Bezpieczeństwa ONZ w celu uzgodnienia rezolucji.

Tymczasem wysłannik ONZ i Ligi Arabskiej do Syrii Kofi Annan zwrócił się do Rady Bezpieczeństwa ONZ o przełożenie planowanego jeszcze w środę głosowania w Radzie nad nową syryjską rezolucją. Jak poinformowały źródła dyplomatyczne, głosowanie przełożono na czwartek, ponieważ trwają jeszcze rozmowy z Rosją. Według tych źródeł Annan sądzi, iż kompromis z Moskwą jest jeszcze możliwy.

Rezolucja zaproponowana przez W. Brytanię, USA, Francję i Niemcy przedłużałaby o 45 dni misję obserwacyjną ONZ w Syrii, której mandat wygasa 20 lipca. Projekt przewiduje także zastosowanie Rozdziału VII, czemu sprzeciwia się Rosja, która opowiada się jedynie za przedłużeniem misji obserwatorów.

Również w środę rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow potwierdził, że Moskwa nie zagłosuje za wprowadzeniem sankcji wobec reżimu Asada, choć go nie popiera. Wyraził opinię, że zachodnia polityka polegająca na popieraniu opozycji syryjskiej to ślepa uliczka, gdyż Asad sam nie odejdzie, a „zaklęcia, że powinien odejść”, są podyktowane tym, iż „zachodni partnerzy nie wiedzą, co robić”.

Szef Pentagonu Leon Panetta ocenił natomiast, że sytuacja w Syrii wymyka się spod kontroli. Na wspólnej konferencji z brytyjskim ministrem obrony wyraził też zaniepokojenie syryjskim arsenałem broni chemicznej.

drukuj