Z. Bogucki: Gdyby Donald Tusk faktycznie był przeciwko paktowi migracyjnemu, zaskarżyłby to rozwiązanie do TSUE
Donald Tusk Najpierw chciał przyjmować tutaj nielegalnych migrantów, później straszył nas karami jako brukselski urzędnik, później mówił, że pakt migracyjny to korzystne rozwiązania, benefity dla Polski. Tak przekonywał nas jeszcze chyba w czasie kampanii wyborczej. Natomiast kiedy został premierem – widząc opór społeczny Polaków – zagłosował przeciwko. Moglibyśmy powiedzieć: „Wreszcie się czegoś nauczył”. Nic bardziej mylnego. Gdyby Donald Tusk faktycznie był przeciwko paktowi migracyjnemu, zaskarżyłby to rozwiązanie do TSUE. Nie zrobił tego – mówił Zbigniew Bogucki, poseł Prawa i Sprawiedliwości.
Kryzys migracyjny rozpoczął się jeszcze przed 2015 rokiem. Wówczas to kanclerz Niemiec, poszukując taniej siły roboczej, zaprosiła do swojego kraju masy nielegalnych migrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu. Jak się okazało po czasie, duża część z nich nie chciała pracować (wolała żyć z zasiłków), a do tego się nie integrowała. Zauważalny również stał się fundamentalizm islamski, który poskutkował wieloma głośnymi i tragicznymi zamachami terrorystycznymi. Aby pozbyć się tego problemu, zależne w dużej mierze od Niemiec władze Unii Europejskiej forsują pakt migracyjny. Ma on relokować nielegalnych migrantów do innych krajów Europy, w tym do Polski. Nieprzyjęcie ich będzie wiązało się z karami. Zdaniem Zbigniewa Boguckiego jest to powtórzenie zgubnej polityki sprzed 2015 roku.
– Nihil novi. Nic nowego. Mimo przejścia (…) tej twardej szkoły życia, ci ludzie niczego się nie nauczyli. Jednak niezwykle ciekawe jest zachowanie Donalda Tuska – dzisiejszego premiera. Najpierw chciał przyjmować tutaj nielegalnych migrantów, później straszył nas karami jako brukselski urzędnik, później mówił, że pakt migracyjny to korzystne rozwiązania, benefity dla Polski. Tak przekonywał nas jeszcze chyba w czasie kampanii wyborczej. Natomiast kiedy został premierem – widząc opór społeczny Polaków – na spotkaniu, podczas którego decydowano o pakcie, zagłosował przeciwko. Moglibyśmy powiedzieć: „Wreszcie się czegoś nauczył”. Nic bardziej mylnego. To głosowanie przeciwko było tylko (…) pewną pozorną grą, dlatego że gdyby Donald Tusk faktycznie był przeciwko paktowi migracyjnemu (…), zaskarżyłby to rozwiązanie do TSUE. Nie zrobił tego – mówił Zbigniew Bogucki.
W programie poruszony został też temat bezpieczeństwa Polski w kontekście [otwarcia amerykańskiej bazy tarczy antyrakietowej w Redzikowie]. Gość „Rozmów niedokończonych” przypomniał, że i w tym przypadku – podobnie jak w sprawie nielegalnej migracji – czołowi politycy Platformy Obywatelskiej przed laty działali przeciwko interesom Polski. O budowę amerykańskiej tarczy antyrakietowej starał się już jako premier Jarosław Kaczyński, natomiast gdy władza się zmieniła, inicjatywę zablokowano.
– Robiono wszystko (przede wszystkim Donald Tusk i Radosław Sikorski), żeby do tego nie doszło. Donald Tusk w rozmowie z prezydentem Bushem mówił, że Putin mu tak powiedział, więc musi się wycofać. (…) Radosław Sikorski mówił o tym, że Rosjanie mają mieć jakiś wgląd w tę bazę. To jest jakaś zupełna aberracja. To jest człowiek, który dzisiaj aspiruje do najwyższego urzędu w państwie (…) – zwrócił uwagę Zbigniew Bogucki.
Możliwe, że działając na pożytek Rosji, tak naprawdę politycy ci realizowali interes Niemiec. Berlin niejednokrotnie „nad głowami” Polski i innych krajów Unii Europejskiej porozumiewał się z Moskwą (m.in. w kwestii Nord Stream 1 i 2), a po rosyjskiej inwazji na Ukrainę zauważalne było, iż niemieckie władze chcą wrócić do „business as usual” z Kremlem.
– My tego rodzaju działania, tego rodzaju sojusze znamy. Jakie one mają konsekwencje dla państwa polskiego, też wiemy. One zwykle są opłakane – stwierdził poseł PiS.
W układance interesów Berlina i Moskwy Polska po raz kolejny w historii ma nie mieć swojego miejsca.
– Polska stoi w poprzek tych interesów i niestety kosztem Polski odbędą się te wszystkie układy, porozumienia (…). Jedyną siłą, która może przeciwstawić się tego rodzaju rozwiązaniom, są Stany Zjednoczone. (…) Czasami jesteśmy posądzani (szczególnie środowiska prawicowe), że jesteśmy zbyt spolegliwi wobec Ameryki. Nie chodzi o spolegliwość – oczywiście trzeba twardo pilnować swoich interesów – ale chodzi o rozsądną politykę. (Trzeba – radiomaryja.pl) widzieć sojusznika tam, gdzie jest, a nie gdzie udaje, że jest – zaznaczył polityk.
Jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa, Platforma Obywatelska nie tylko była niechętna wobec sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi. Krytykowała ona też utworzenie Wojsk Obrony Terytorialnej. Terytorialsi byli wielokrotnie opluwani. Nazywano ich m.in. „prywatną armią Macierewicza”. Tymczasem pandemia, sytuacja na granicy z Białorusią oraz niedawna powódź pokazały, jak ważną rolę odgrywa tego rodzaju formacja w zapewnieniu bezpieczeństwa obywatelom.
radiomaryja.pl



