fot. PAP/EPA

Wybory na wschodzie Ukrainy pod kontrolą separatystów

Podczas niedzielnych wyborów na wchodzie Ukrainy porządku w lokalach  strzegli zamaskowani i uzbrojeni mężczyźni. Jeden z nich sprawdzał, jak oddano głos.

W internecie pojawiły się nagrania mężczyzn z bronią w ręku, którzy pilnowali wejść do lokali wyborczych; sprawdzali karty do głosowania przed ich wrzuceniem do urny.

Jeden z portali poinformował o przechwyceniu przez SBU rozmów liderów tych grup, którzy dyskutowali o wynikach i frekwencji; mieli podawać konkretne liczby długo przed zamknięciem lokali.

To groteska wyborów; były nielegalne i nie mogą zostać uznane  – mówi Jan Piekło, dyrektor Fundacji współpracy polsko ukraińskiej PAUCI. Stwierdził przy tym, że jest to czas by zachód zobaczył, że Władimir Putin nie jest partnerem do rozmów; czas przygotować nowe sankcje.

– Sytuacja, gdzie przy urnach, czy przed wejściem do lokali wyborczych stoją uzbrojeni mężczyźni – to jest rzecz, która nie powinna mieć miejsca. To jest wezwanie rzucone zachodowi przez Rosję. Złamanie umowy zawartej w Mińsku.  W myśl tej umowy miały się odbyć wybory samorządowe w rejonach zajętych przez separatystów i to miała być część Ukrainy i na to się zgodzili mediatorzy zachodni w Mińsku  na to zgodził się również Petro Poroszenko i to podpisał Putin. To jest w tej chwili pokazanie całemu światu, gdzie prezydent Putin ma tzw. demokrację i jej wartość i co o nich myśli – powiedział Jan Piekło.     

Prorosyjscy separatyści na terenie republik ludowych; donieckiej  i Ługańskiej zorganizowali wybory samozwańczych szefów rządów i przedstawicieli parlamentów.

Wyników tzw. wyborów nie uznaje UE i USA. Tylko Rosja uważa je za „legalne” i „demokratyczne”.

RIRM

drukuj