Wojna światowa z dziećmi poczętymi

Z Haliną oraz Czesławem
Chytrami, odpowiedzialnymi za Diakonię Życia w Domowym Kościele w archidiecezji
krakowskiej, rozmawia Małgorzata Pabis

Dzieło Duchowej Adopcji w Polsce trwa już 20 lat. Jakie są owoce tej inicjatywy?
Halina Chytra: – Odpowiem na przykładzie archidiecezji krakowskiej, gdzie tylko
w jednym roku duchową adopcję podjęło w ponad połowie wszystkich parafii
około 11 tysięcy osób. Coraz więcej ludzi angażuje się w to dzieło. Dzięki
niemu uratowano już wiele, wiele istnień ludzkich. Mamy tego dowody w postaci
świadectw.

Duchowa adopcja jednoczy także rodziny. Proponujemy bowiem, aby DA podejmowana
była w rodzinach. Wtedy rodzina może wspólnie modlić się np. w godzinie Apelu
Jasnogórskiego. To bardzo jednoczy. Wtedy zazwyczaj dzieci zaczynają pytać
rodziców o rozwój dziecka. Interesują się, dlaczego modlą się w takiej intencji,
a co za tym idzie, zaczynają szanować życie.
Czesław Chytra: – Duchowa adopcja czyni wielkie rzeczy także wśród młodzieży.
Bardzo często właśnie dzięki niej młodzi w czystości kroczą do sakramentu małżeństwa.
Mówią, że kiedy stają wobec złej książki czy czasopisma, to potrafią z miłości
do człowieka, którego duchowo zaadoptowali, powiedzieć twardo "nie".
H.Ch.: – Duchową adopcję często podejmują ludzie obciążeni grzechem dzieciobójstwa.
Skutki tego grzechu są tragiczne w życiu kobiety, jej męża oraz otoczenia.
Wyrzuty sumienia towarzyszą tym osobom przez całe życie. Opowiem tylko o jednym
przypadku. Kiedyś podeszła do mnie kobieta i powiedziała: "Proszę pani,
dobrze, że pani o tym mówi, bo to jest coś strasznego, co człowiek przeżywa
po dokonaniu takiej zbrodni. Ja zabiłam własne dziecko. Miałam już czwórkę
dzieci w domu. Kiedy mąż dowiedział się, że spodziewam się kolejnego dziecka,
od samego początku mówił, żebym je ‚usunęła’. Nie było na buty, na jedzenie,
ale na lekarza znalazły się pieniądze. Zaciągnął mnie na siłę. Nie miałam wyjścia,
bo groził mi różnymi konsekwencjami. Uległam temu. Lekarz znieczulił mnie tylko
do połowy i kiedy wyszarpywał ze mnie dziecko, powiedział: ‚To jest chłopczyk,
jeszcze żyje’. Te słowa były dla mnie straszne. Gdybym wiedziała o tym wcześniej,
raczej pozwoliłabym się w domu zabić, aniżeli coś takiego usłyszeć. Gdyby nie
duchowa adopcja oraz sakrament pokuty, chyba nie byłabym w stanie żyć. Mam
świadomość, że podejmując tę modlitwę, uchronię niejedną kobietę od tego, co
teraz przeżywam".
Cz.Ch.: – Duchowa adopcja to także zbieranie zasług na niebo. W chwili śmierci
nic nie weźmiemy ze sobą, tylko to, co będziemy mieć w sercu – miłość do Boga
i do drugiego człowieka.

Z tego, co Państwo mówią, widać wyraźnie, że owoce tego dzieła są dostrzegalne
w różnych miejscach. Wciąż jednak życie ludzkie jest zagrożone i trzeba go
bronić różnymi środkami, przede wszystkim przez modlitwę…
H.Ch.: – Matka Boża w Nazarecie powiedziała do anioła "tak". Jej "fiat" sprawiło,
że Jezus narodził się na tym świecie. Nasze "tak" wypowiedziane w
duchowej adopcji jest przyjęciem Boga w postaci tego małego dziecka, któremu
grozi śmierć. Nasze "tak" może sprawić, że niejedno życie ludzkie
zostanie ocalone.
Cz.Ch.: – W ostatnich dziesięcioleciach w majestacie prawa uśmiercono przez "aborcję" ponad
miliard dzieci. Jest więc to problem globalny. Żyjemy w cieniu śmierci, "pod
kloszem" szatana, który wymyślił trzecią wojnę światową z dziećmi poczętymi
– zabija się ludzi, których jeszcze nie widać, aby nikt nie dostrzegł ich śmierci.
Święty Maksymilian Kolbe powiedział, że w II wojnie światowej zginie tylu ludzi,
ile dokonano "aborcji". Jego słowa się sprawdziły. Ile zginie teraz
ludzi, skoro corocznie ginie tyle dzieci, ile zginęło w czasie II wojny światowej?
Czy możemy spokojnie stać z boku i nic nie robić? Jeśli nie chcemy być obojętni,
włączmy się w Dzieło Duchowej Adopcji.

Dziękuję za rozmowę.

Osoba podejmująca Dzieło Duchowej Adopcji otrzymuje deklarację przyrzeczenia
i zobowiązuje się do:
1) odmawiania przez 9 miesięcy każdego dnia modlitwy znajdującej się na deklaracji,
2) odmawiania przez 9 miesięcy każdego dnia jednego dziesiątka Różańca Świętego,
3) dobrego uczynku.

drukuj