Pokolenie dwóch Papieży

Niepowtarzalna atmosfera ogromnego zjednoczenia w duchu
miłości i w wyznawanej wspólnie wierze towarzyszyła spotkaniu młodzieży z
Ojcem Świętym Benedyktem
XVI na krakowskich Błoniach. – Wziąłem sobie słowa Ojca Świętego o budowaniu
na Chrystusie – Skale głęboko do serca. Benedykt XVI bardzo prosto mówi
o trudnych rzeczach; teraz jest czas, żeby słowo kierowane do nas przez Jana
Pawła II
wypełnić naprawdę i pokazać Benedyktowi XVI, że może na nas polegać, tak
jak polegał na nas Jan Paweł II – wyznawali młodzi.

Na miejsce spotkania z Ojcem Świętym Benedyktem XVI młodzi ludzie przybywali
już od południa, szybko zapełniając wyznaczone sektory. Po dwóch godzinach
rozpoczęło się modlitewne czuwanie przeplatane śpiewem – rozbrzmiewał zwłaszcza
wielokrotnie hymn spotkania "Nie lękajcie się" – i świadectwami życia
wiarą różnych osób. – Każdy może być święty – mówił do zebranych ks. Piotr
Iwanek, krakowski duszpasterz akademicki, kiedy na telebimach pojawiały się
sylwetki wybranych krakowskich świętych.
Na Błonia przybyli młodzi z różnych stron Polski, o czym można się było przekonać,
czytając napisy na transparentach z nazwami miast: Bytom, Inowrocław, Sandomierz,
Oleśnica, Janów Lubelski, Radom, Stargard Szczeciński, Białystok, Cieszanów,
Puławy, Nowy Sącz, Gdynia. Nie zabrakło również pielgrzymów z innych krajów:
Ukrainy, Słowacji, Niemiec, którzy powiewali swoimi flagami narodowymi.
Każdy przyniósł ze sobą kamyki z imieniem i nazwiskiem oraz nazwą miejscowości.
Nawiązywały one do motta spotkania – słów Chrystusa wypowiedzianych do św.
Piotra: "Tu es Petrus – ty jesteś skałą", oraz symbolizowały oparcie
życia na Skale, którą jest nasz Zbawiciel. Kamienie, których uzbierało się
aż osiem kontenerów, zostaną wmurowane w Centrum Jana Pawła II.
– Ponad pół miliona młodych wita Papieża – obwieścił jeden z moderatorów spotkania,
wywołując tym gorący aplauz zebranych.
Wraz z upływem czasu pozostałego do spotkania z Następcą św. Piotra w młodych
narastało radosne oczekiwanie. – Chcemy zobaczyć naszego Papieża – mówił Paweł
z Łowicza z zespołu szkół pijarskich. – Czekamy na niego z niecierpliwością
– potwierdziła Asia z Mokrzyskiej. – Chciałabym usłyszeć, jak mówi po polsku
– dodała. Jej koleżanka Karolina cieszyła się, że Ojciec Święty przyjechał
właśnie do Polski. – Benedykt XVI, podobnie jak Jan Paweł II, ma coś w sobie,
co przyciąga nas, młodych – podkreśliła. Młodzi wyrażali chęć jak najgorętszego
przyjęcia Ojca Świętego. – Pragniemy pokazać, że jest dla nas ważny, że kochamy
go tak samo jak Jana Pawła II – mówiła Zosia z Krakowa. – Chcemy stworzyć taką
przyjemną atmosferę, żeby czuł się jak u siebie w domu – mówiła Ania z Dąbrowy
Górniczej. Doskonale się to udało, ponieważ – jak poinformował tuż przed północą
młodych ludzi ks. bp Józef Guzdek – Papież po spotkaniu z młodzieżą powiedział,
że był nim zauroczony.
Nadjeżdżającego Ojca Świętego powitało gromkie skandowanie: "Benedetto" i "Viva
Benedetto", przerywane seriami oklasków oraz olbrzymi aplauz zebranych
na Błoniach. Papież wraz z młodymi wysłuchał słowno-muzycznego widowiska przedstawiającego
główne problemy dotykające młodzież. Obrazowały je krótkie etiudy filmowe,
po których nastąpiły modlitwy oraz czytania fragmentów Pisma Świętego.
Oratorium pokazujące konieczność oparcia swojego życia na Chrystusie – Skale
było swoistym wprowadzeniem do przemówienia Ojca Świętego. Benedykt XVI wezwał
młodych ludzi do tego, aby budowali swoje życie na Chrystusie, który zawsze
jest wierny. Podkreślał, żeby nie ulegali zniechęceniu, ponieważ wiara musi
przejść przez próby. Orędzie zostało wysłuchane w ciszy i skupieniu. Oklaski
rozległy się pod koniec spotkania, kiedy Papież zapewnił, iż Następcy św. Piotra
nie wystąpią przeciwko młodym, i wspomniał niezapomnianego Jana Pawła II: "ani
ten Piotr, który przygląda się naszemu spotkaniu z okna Boga Ojca", oraz
gdy wypowiedział kolejne słowa: "ani ten, który teraz stoi przed wami".
Towarzyszący końcowym słowom Ojca Świętego ogromny aplauz przetaczał się przez
Błonia skąpane w łagodnych promieniach zachodzącego słońca. Nie ustał on po
wygłoszeniu przesłania. "Tu es Petrus", "Kochamy Ciebie, Ojcze
Święty" – skandowano. Młodzi brali się za ręce, odczuwając w sercach szczególną
więź wiary i miłości zarówno między sobą, jak i z Ojcem Świętym.
– Poczułem bardzo mocne wezwanie, skierowane do każdego z nas z osobna, poczułem
się wyjątkowo do tego zaproszony, aby rzeczywiście szukać Chrystusa w swoim
życiu – wyznaje Janek z Warszawy. – Aby szukać Jego woli w swoim życiu, aby
opierać się na Chrystusie we wszystkich dziedzinach swojego życia i żeby na
co dzień o to dbać, o to walczyć – podkreśla. – Żyjemy w trudnych czasach,
kiedy młodzież po prostu zbacza z porządnej drogi życia, wybierając zło, a
takie spotkania ułatwiają nam kontakt z tą lepszą stroną życia i po prostu
uduchowiają nas – ocenia Sławek z KSM Zamość. – Jak się buduje na Chrystusie,
na tym trwałym fundamencie, to wszystkie burze, jakie przyjdą w życiu, jesteśmy
w stanie znieść i przetrwać – podkreślił Krzysztof, kleryk z krakowskiego seminarium
metropolitalnego.
Sześcioro studentów złożyło Benedyktowi XVI swoje kamyki – skały, a on przekazał
młodym płomień – "ogień miłosierdzia", który zapalił tysiące świec
przywiezionych przez pielgrzymów. Ojciec Święty otrzymał także księgę pt. "Nie
biorę" zawierającą blisko 30 tysięcy deklaracji o abstynencji od narkotyków.
– To rzeczywisty wkład w życie naszego Narodu – ocenił moderator. Papieskie
błogosławieństwo zakończyło to wspaniałe spotkanie. Młodzi chcieli zatrzymać
Ojca Świętego jak najdłużej, wołając: "Zostań z nami".
– Wy, młodzi, zajmujecie szczególne miejsce w sercu Benedykta XVI – powiedział
ks. abp Stanisław Ryłko podczas Mszy Świętej, która została odprawiona po odjeździe
Papieża. Podkreślił, że celebrując Liturgię, czuł się uniesiony świadectwem
młodej i radosnej wiary, której Kościół tak dzisiaj potrzebuje. – Może kolejny
Światowy Dzień Młodzieży odbędzie się w Krakowie – nie krył nadziei ks. bp
Józef Guzdek, wywołując tym żywy odzew młodych.
– Myślę, że teraz jest właśnie ten czas, żeby dojrzale podejść do tego, co
mówił Jan Paweł II. Myśmy się wówczas cieszyli i klaskali, śpiewaliśmy mu "Barkę",
a teraz jest czas, żeby to słowo wypełnić naprawdę i pokazać Benedyktowi XVI,
że może na nas polegać, tak jak polegał na nas Jan Paweł II – mówi Marta z
Białegostoku. Nad ranem młodzi ludzie mogli się rozgrzać gorącą herbatą w oczekiwaniu
na niedzielną Eucharystię z Benedyktem XVI.

Zenon Baranowski

drukuj