fot. pixabay.com

Woj. dolnośląskie: Przedstawiciele gmin górskich gotowi na otwarcie turystyki

Przedstawiciele Porozumienia Gmin Górskich, które zrzesza ok. 200 samorządów, podkreślili w środę w Dusznikach-Zdroju, że są gotowi na otwarcie infrastruktury turystycznej w ich miejscowościach. Zaapelowali o przestrzeganie obostrzeń sanitarnych.

Konferencja prasowa przedstawicieli Porozumienia Gmin Górskich, które zrzesza około 200 samorządów z południa Polski, odbyła się w środę w Dusznikach-Zdrój na Dolnym Śląsku. Zorganizowano ją na dwa dni przed otwarciem stoków narciarskich i bazy noclegowej w związku z poluzowanie obostrzeń epidemicznych.

Piotr Lewandowski, burmistrz Dusznik-Zdroju, wskazując przykład położonego nieopodal Zieleńca podkreślił, że przedsiębiorcy są gotowi na otwarcie stoków narciarskich.

„Mamy przygotowane oddzielne korytarze dla narciarzy, a więc nie będzie kolejki narciarzy; każdy wyciąg będzie miał specjalną osobę do kontroli przestrzegania reguł sanitarnych” – mówił Piotr Lewandowski.

Burmistrz wskazał, że dzięki otwarciu wszystkich stoków ruch narciarski będzie rozproszony.

„Sam Zieleniec jest w stanie przyjąć ponad 25 tys. narciarzy na godzinę (…) przygotowaliśmy się do otwarcia stoków od strony bezpieczeństwa najlepiej jak mogliśmy” – powiedział burmistrz.

Burmistrz Świeradowa-Zdroju Roland Marciniak wskazał, że dzięki odmrożeniu branży turystycznej, od piątku przedsiębiorcy otrzymają szansę na „częściowe odpracowanie strat”.

„Protokoły sanitarne, na przykład 50 proc. obłożenie miejsc w hotelach, powodują jednak, że nasze miasta i przedsiębiorcy będą pracować na pół gwizdka” – podkreślił.

Dodał, że w górskich gminach z powodu zamknięcia branży turystyczne ośmiu na dziesięciu pracowników nie przychodzi do pracy.

„Teraz będziemy mogli odpracować ten czas; w Świeradowie-Zdroju dziennie nasi przedsiębiorcy będą mogli odpracować, przy 50-procentowym obłożeniu bazy noclegowej, około 800 tys. zł. Dla czterotysięcznej miejscowości to są jedyne środki, z których można żyć” – mówił.

Roland Marciniak podkreślił przy tym, że wsparcie uzyskane z tarcz pomocowych, to „za mało, by można z tego w stu procentach przeżyć”.

Burmistrz podkreślił, że samorządy górskich miejscowości z powodu lockdownu zaczynają zaciągać kredyty na bieżące wydatki. Jak mówił, kierowana przez niego gmina zaciągnęła już 3 mln zł na pokrycie bieżących wydatków.

„Właściwie każda z 200 gmin górskich wchodzących w skład naszego porozumienia już jest po takim kredycie, albo w trakcie jego organizowania” – mówił.

Przedstawiciele Porozumienia Gmin Górskich zaapelowali przy tym do rządu, aby gminy mogły przeznaczać pieniądze, które otrzymają z budżetu państwa w ramach rekompensaty za zwolnienia przedsiębiorców z podatków od nieruchomości, na wydatki bieżące.

„Dziś te środki mają być przeznaczane na inwestycje. Chcielibyśmy by były one przeznaczane na wydatki bieżące” – powiedział burmistrza Karpacza Radosław Jęcek.

Wójt Kościeliska Roman Krupa ocienił, że otwarcie od piątku branży turystyczne to „potrzebny i rozsądny krok”.

„Po raz pierwszy od dawna widzimy szanse na powrót do normalności; w naszym odczuciu kończymy też z fikcją, bo wiele podmiotów funkcjonowało pomimo obostrzeń, teraz będą mogli działać pozostali” – powiedział.

Roman Krupa wskazał przy tym, że Porozumienie Gmin Górskich opowiada się za powrotem do „strefowania” w ograniczeniach epidemicznych.

„To co nas martwi, to mówienie o warunkowym otwarciu gospodarki na dwa tygodnie; chciałbym byśmy mieli w najbliższym czasie do czynienia z pewnym planowaniem. Trzeba pamiętać, że na przykład duży hotel, by móc wystartować potrzebuje czasu i zainwestowania środków. Ludzie muszą wiedzieć, co ich czeka w najbliższych tygodniach” – zaznaczył wójt.

Przedstawiciele gmin górskich wyrazili nadzieję na dalsze otwieranie gospodarki i jednocześnie zaapelowali do turystów, mieszkańców i przedsiębiorców o „odpowiedzialne zachowanie w najbliższym czasie” i stosowanie się do wprowadzonych obostrzeń na stacjach narciarskich i w obiektach noclegowych.

PAP

drukuj