fot. pixabay.com

Wielka Brytania blokuje wjazd prawicowych polityków i działaczy

Wielka Brytania blokuje wjazd dla europejskich i amerykańskich polityków oraz działaczy prawicowych. Zakaz objął też europosła Prawa i Sprawiedliwości, Dominika Tarczyńskiego.

Brytyjczycy uznali, że obecność polskiego europosła nie leży w interesie publicznym Wielkiej Brytanii. Dominik Tarczyński nie może się odwołać od tej decyzji. Zakaz wjazdu otrzymało też sześciu innych polityków i działaczy prawicowych m.in. z USA, Hiszpanii, Belgii i Holandii. Wszyscy mieli wziąć udział w wydarzeniu politycznym.

„Tak wygląda komunizm w XXI wieku. Właśnie odmówiono mi wjazdu do Wielkiej Brytanii, abym mógł przemawiać na największym patriotycznym wydarzeniu w Europie” – napisał w mediach społecznościowych Dominik Tarczyński.

Decyzję urzędników skrytykowało wielu brytyjskich polityków, w tym była premier Liz Truss. Z blokady wjazdu dla polskiego europosła kpi szef MSZ, Radosław Sikorski.

–  Może mniej radykalizmu, a może strona brytyjska po prostu nie wierzy w skuteczność jego egzorcyzmów – ironizował Radosław Sikorski.

Polityków PiS dziwi brak reakcji MSZ-u na zakaz wjazdu dla posła Tarczyńskiego.

– Pan Sikorski nagle wstawił się za panem Mentzenem, ale jeżeli chodzi już o europosła Tarczyńskiego, tutaj rząd w jakiś sposób się kryguje – zwrócił uwagę poseł PiS, Rafał Bochenek.

Sławomir Mentzen na początku maja zatrzymany na klika godzin na lotnisku w Londynie po przylocie z rodziną. W jego sprawie interweniował MSZ.

„To upadające państwo nie ma problemu z tym, że jest kolonizowane przez Hindusów i Arabów, ale ma problem z tym, że mogłem chcieć coś komuś tutaj powiedzieć” – podkreślił w mediach społecznościowych poseł Konfederacji.  

W ostatnich latach brytyjskie służby zablokowały m.in. przyjazd dwóch polskich niezależnych publicystów. Urzędnicy ulegają sugestiom skrajnie lewicowych organizacji – wyjaśnił politolog dr Marek Popielarski.

– Organizacje lewicowe, które współpracują z rządem brytyjskim wskazują na to, że ktoś jest ekstremistą prawicowym i brytyjski rząd, brytyjskie służby po prostu to bezkrytycznie przyjmują – wyjaśnił dr Marek Popielarski.

W Wielkiej Brytanii pogłębia się kryzys polityczny. Brytyjczycy mierzą się z dużym bezrobociem i wysokimi kosztami życia. Rząd nie radzi sobie też z napływem nielegalnych migrantów. Doprowadziło to do porażki rządzącej Partii Pracy w wyborach lokalnych. Kilku ministrów odeszło z rządu. Przyszłość premiera Keira Stramera nie jest pewna.

– Wiem, że ludzie są sfrustrowani polityką, a niektórzy sfrustrowani mną. Wiem, że mam swoich sceptyków i wiem, że muszę im udowodnić, że się mylą, i zrobię to – przekonywał Keir Starmer.   

Wzrost poparcia notują antysystemowe ugrupowania na czele z partią Reform Nigela Farage’a, który był jednym z inicjatorów wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

TV Trwam News

drukuj