fot. Paweł Palembas

Większość partii krytycznie o projekcie PSL

Większość partii krytycznie ocenia projekt ludowców, który w założeniu ma chronić polską ziemię przed wykupem przez cudzoziemców. Poseł Henryk Kowalczyk z sejmowej komisji rolnictwa mówi, że projekt nie przyniesie żadnego efektu, a powrót do leżącego od dwóch lat projektu to przedwyborcza propaganda.

Projekt Polskiego Stronnictwa Ludowego zakłada, że nabywana nieruchomość nie będzie mogła być większa niż 300 ha. Ma to ograniczyć tworzenie gospodarstw wielkoobszarowych.  Natomiast w przetargach ograniczonych nie mogłyby brać udziału osoby, które wcześniej nabyły 300 ha z zasobów państwowych.

Poseł Henryk Kowalczyk z sejmowej komisji rolnictwa podkreśla, że jest to projekt stricte wyborczy.

– Są dwa projekty: PSL-u i PiS-u, które leżą już chyba dwa lata w komisji i nie są rozpatrywane. Teraz, żeby pokazać, że robi się coś przed wyborami, PSL wychodzi z takim projektem. Nie jest to projekt rządowy, nie ma żadnej opinii – tak naprawdę nic on nie wniesie. Prawdopodobnie nie zostanie uchwalony, ponieważ Platforma Obywatelska jest nastawiona do niego negatywnie. Pokazywanie, że chce się coś pomóc, albo chronić ziemię jest w tym momencie tylko pokazywaniem propagandowym. Nie będzie żadnego efektu – tłumaczy poseł Henryk Kowalczyk.

Krytycznie do projektu ludowców odnoszą się także posłowie Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Teraz nad dokumentem będzie pracowała sejmowa podkomisja.

Wprowadzenie zakazu sprzedaży ziemi obcokrajowcom jest jednym z głównych postulatów rolników zrzeszonych w „Solidarności”, którzy prowadzą protest przed kancelarią premier Ewy Kopacz.

Po 1 maja 2016 r. obcokrajowcy, zgodnie z europejskim prawem, będą mogli nabyć naszą ziemię bez konieczności ubiegania się o zezwolenie.

RIRM

drukuj