fot. M. Borawski/Nasz Dziennik

Wiceszef MSZ: Polska chciałaby przeciwdziałać eskalacji sporu UE z USA dot. handlu

Polska chciałaby przeciwdziałać eskalacji sporu, jeśli nie wojny handlowej, między UE a USA; zachęcamy Stany Zjednoczone do powrotu do rozmów handlowych o eliminacji albo ograniczeniu barier – powiedział w środę wiceszef MSZ ds. europejskich Konrad Szymański.

Szymański poruszył kwestię obowiązujących od piątku amerykańskich ceł na stal i aluminium z krajów unijnych oraz zatwierdzonych w środę przez KE ceł odwetowych na produkty z USA, przedstawiając informację rządu na temat szczytu Rady Europejskiej, który ma się odbyć pod koniec czerwca. Jak mówił, przyszłość relacji handlowych UE ze Stanami Zjednoczonymi będzie jednym z głównych tematów szczytu.

„Po wprowadzeniu ceł na stal i aluminium pochodzących z Europy przez prezydenta USA Donalda Trumpa sytuacja stała się napięta, UE była zmuszona do przyjęcia ceł zwrotnych, równoważących, oczywiście zgodnie z regułami Światowej Organizacji Handlu (WTO)” – zaznaczył. Jak dodał, ogłoszone w środę decyzje Komisji stanowią „pierwszą transzę” planowanych ceł, a przyjęcia drugiej transzy należy spodziewać się „w najbliższych dniach”.

„Cła w tym wymiarze cieszą się poparciem wszystkich państw członkowskich, tym niemniej zgodnie z ustaleniami z Sofii, tutaj chciałbym powtórzyć, że oprócz konieczności wprowadzenia środków równoważących zachęcamy Stany Zjednoczone do powrotu do rozmów handlowych o eliminacji albo ograniczeniu taryfowych oraz pozataryfowych barier w handlu, także nie wykluczając rozmów na temat reformy WTO, która jest jednym z przedmiotów istotnych napięć politycznych w Kongresie (USA) dzisiaj” – powiedział Konrad Szymański.

Zdaniem wiceministra, zaistniała sytuacja grozi „eskalacją sporu, jeśli nie wojny handlowej, czemu Polska chciałaby przeciwdziałać”.

Docelowo cła nałożone na USA będą dotyczyły amerykańskiego eksportu do UE o łącznej wartości 6,4 mld euro, odpowiadając tym samym wartości europejskiego eksportu, który został objęty amerykańskimi cłami. Lista produktów z USA, na które Unia nakłada cła odwetowe o wysokości 10 lub 25, 35 i 50 proc., liczy kilkaset pozycji. Znalazły się na niej zarówno produkty spożywcze (m.in. soki owocowe, wieprzowina), wyroby stalowe (łańcuchy, śruby, sztućce), łodzie motorowe, jachty, motocykle, burbon (amerykańska whiskey) czy karty do gry.

Wprowadzenie ceł odwetowych to element szeroko zakrojonej odpowiedzi UE na wprowadzone 1 czerwca przez USA cła na stal i aluminium. Jej wstępnym etapem było uruchomienie w marcu postępowania wyjaśniającego przy jednoczesnych próbach negocjowania z przedstawicielami rządu USA.

W celu uniknięcia wojny handlowej UE proponowała szereg dobrowolnych działań regulacyjnych w dziedzinach, w których jej zdaniem obie strony mogłyby odnieść korzyści, takich jak pogłębienie współpracy energetycznej (zwłaszcza jeśli chodzi o skroplony gaz ziemny), poprawa dostępu do rynku produktów przemysłowych, w tym samochodów i części samochodowych, a także liberalizacja zamówień rządowych czy wreszcie wzmocnienie mandatu WTO. Ich rezultatem było jedynie zawieszenie nowych ceł przez USA na miesiąc, do 1 czerwca.

Podczas rozmów UE argumentowała, że niekorzystna sytuacja na rynkach stali i aluminium nie jest spowodowana jej działaniami, lecz raczej praktykami dumpingowymi i nadwyżkami produkcyjnymi ze strony Chin, odbijającymi się także na przedsiębiorstwach w UE. Podkreślała też, że oficjalny powód, jakim USA uzasadnia swoje kroki, tj. zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju, jest jedynie pretekstem dla zwykłych praktyk protekcjonistycznych.

UE argumentowała też, że działania USA nie tylko szkodzą europejskiemu przemysłowi metalowemu, ale też mogą wywołać zakłócenia na rynku światowym, a ponadto przyczynić się do znacznego pogorszenia stosunków euroatlantyckich. O możliwości podjęcia kroków odwetowych UE powiadomiła WTO 18 maja.

PAP/RIRM

drukuj