fot. flickr.com

Węgry: wystawa o węgierskiej pomocy w Bitwie Warszawskiej

Wystawę o węgierskiej pomocy w Bitwie Warszawskiej i wojnie polsko-bolszewickiej otwarto w sobotę w Muzeum Wojskowości w Budapeszcie z udziałem wiceministra obrony Szilarda Nemetha i ambasadora Polski Jerzego Snopka.

Ekspozycja zatytułowana „Węgry a +Cud Nad Wisłą. Węgierska pomoc w wojnie polsko-bolszewickiej” koncentruje się na dostawach amunicji i sprzętu wojskowego przekazanych przez Węgry Polsce, która nie miała wtedy własnego przemysłu obronnego, od 1918 r., a przede wszystkim na ogromnym transporcie przed Bitwą Warszawską.

Wystawa powstała we współpracy Muzeum Wojskowości i Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie przy współudziale Instytutu Polskiego na Węgrzech. Przedstawia w skrócie historię obu krajów po I wojnie światowej – odzyskanie przez Polskę niepodległości i walkę o jej utrzymanie, i równoległe wydarzenia dotyczące Węgier, których kulminacją był Traktat w Trianon z czerwca 1920 r. Na jego mocy Węgry straciły 2/3 terytorium, które należało wcześniej do królestwa Węgier.

Druga część wystawy dotyczy przekazanej Polsce pomocy wojskowej. Pierwsza dostawa dotarła do Polski już pod koniec 1918 r., a potem na wiosnę 1919 r. Największy transport trafił jednak do Polski 12-13 sierpnia 1920 r., a więc tuż przed Bitwą Warszawską. Składało się na niego 35 mln nabojów do karabinu Mausera, 22 mln nabojów do karabinu Mannlichera, 240 kuchni polowych, 200 polowych skrzyń do gotowania oraz 80 polowych pieców piekarniczych.

Otwierając wystawę, Szilarda Nemeth ocenił, że Bitwa Warszawska była jednym ze starć, które wpłynęły na losy świata.

„Chrześcijańska Polska z węgierską pomocą ponownie zbudowała swą państwowość, obroniła narodową niezawisłość i na ćwierć wieku zapobiegła okupowaniu Europy przez bolszewików” – podkreślił.

Zaznaczył, że we współczesnej Europie braterska współpraca Polski i Węgier jest prawdziwym skarbem.

„Naszym wspólnym celem jest to, byśmy w poszanowaniu naszego chrześcijaństwa i siebie nawzajem w ścisłej współpracy żyli tu, w Europie, jako wolne narody” – zaznaczył.

Wicedyrektor Muzeum Wojskowości mjr Peter Soos podkreślił, że rozmowy na temat tej ostatniej pomocy rozpoczęły się już w styczniu 1920 r. „Amunicję wyprodukował na zamówienie polskich władz największy na Węgrzech zakład przemysłu obronnego Manfreda Weissa na wyspie Csepel” – powiedział.

„Fakt, że Węgrzy pomogli wtedy Polakom, nie jest na Węgrzech znany. Z naszego punktu widzenia ciekawe jest więc nawet samo poznanie liczb i faktów” – powiedział Peter Soos.

Wystawę otwiera wielki polowy piec piekarniczy, który ciągnęło sześć koni. Są też kuchnie polowe różnych rozmiarów. Większa pozwalała wyżywić około 250-260 żołnierzy. Kuchnie były opalane drewnem i można w ich było gotować także podczas marszu.

Z Muzeum Wojska Polskiego przekazano na wystawę m.in. liczne zdjęcia, plakaty, polski mundur polowy, odznaczenia wojskowe.

Wystawa miała pierwotnie być otwarta 23 marca, w Dzień Przyjaźni Polsko-Węgierskiej, lecz plany te pokrzyżowała pandemia koronawirusa.

„To wystawa czasowa, ale wyjątkowa z tego punktu widzenia, że została przygotowana tak, by można ją było przetransportować. Nasze aktualne plany są takie, że zostanie otwarta w Warszawie 23 kwietnia 2021 r.” – powiedział mjr Peter Soos.

Dodał, że oba muzea zawarły w zeszłym roku porozumienie o współpracy.

„Chcielibyśmy w następnych latach zorganizować wystawy i konferencje oraz wydać publikacje o wspólnych wydarzeniach węgierskiej i polskiej historii” – dodał.

Oprawę dla uroczystości otwarcia wystawy, która ze względów epidemicznym odbyła się w ograniczonym gronie na dziedzińcu muzeum, zapewniły polonijne i węgierskie grupy rekonstrukcyjne, a zebrani mogli m.in. skosztować kawy zbożowej i chleba wojskowego.

Wśród obecnych byli m.in. dyrektorka Instytutu Polskiego Joanna Urbańska, rzeczniczka narodowości polskiej w parlamencie węgierskim Ewa Ronay i przewodnicząca Ogólnokrajowego Samorządu Polskiego na Węgrzech Maria Felfoeldi.

Uzupełnieniem wystawy jest ilustrowany katalog w języku węgierskim, polskim i angielskim.

PAP

drukuj