Węgry: Trwają prace nad krajowym lekiem przeciwko koronawirusowi

Na Węgrzech trwają prace nad krajowym lekiem przeciwko koronawirusowi i wyniki są tak obiecujące, że testy kliniczne mogą się rozpocząć już na początku 2023 r. – oznajmił w wywiadzie dla portalu infostart.hu biorący udział w pracach immunolog Imre Kacskovics.

„Udało nam się zidentyfikować cząsteczki, które są nowe w takim sensie, że według nas można je opatentować, i latem dowiedliśmy, że te cząsteczki czy substancje czynne zapobiegają zakażeniu komórek” – oznajmił Imre Kacskovics, który jest dziekanem wydziału nauk przyrodniczych na Uniwersytecie Loranda Eoetvoesa w Budapeszcie.

Obecnie trwają badania na zwierzętach, mające wykazać, czy cząsteczki te chronią je przez zakażeniem i zachorowaniem na COVID-19.

„Jesteśmy przekonani, że badania dadzą pozytywny wynik i uda nam się wybrać cząsteczkę, którą wykorzystamy w dalszym procesie opracowywania leku” – oznajmił immunolog.

Przyszły lek oprócz badań klinicznych będzie także musiał przejść badania toksykologiczne, podczas których trzeba będzie dowieść nie tylko, że broni przed zakażeniem, ale też że nie powoduje innych chorób. Według Imre Kacskovicsa faza toksykologiczna potrwa rok.

Pytany o to, kto będzie mógł przyjmować lek, odparł: „Każdy. Ten lek przypomina antyciała, można go będzie stosować także zapobiegawczo. Należy to rozumieć tak, że jeśli ktoś nie jest chroniony dzięki szczepieniu i nie było reakcji immunologicznej, jego organizm będzie można tym lekiem ochronić”.

Imre Kacskovics dodał, że reakcja ochronna nastąpi bardzo szybko, w ciągu 6-10 godzin i będzie się utrzymywać przez 3-4 miesiące.

Podkreślił jednak, że może to być dodatkowa forma ochrony oprócz szczepienia w przypadku osób o słabszym układzie odpornościowym oraz takich, którzy „z tej czy innej przyczyny nie uzyskali ochrony dzięki szczepieniu”.

Immunolog powiedział, że produkcja leku będzie dość skomplikowana i dlatego na Węgrzech będzie mógł być wytwarzany tylko w zakładach firmy Richter Gedeon.

Dodał, że preparat będzie miał najpewniej postać zastrzyku, ale później być może również dożylną lub sprayu do nosa.

PAP

drukuj