Wciąż nie znamy oprocentowania unijnej pożyczki SAFE
Rząd wciąż nie mówi, na jaki procent pożyczane są unijne środki z programu SAFE, choć podpisał już kontrakty na 120 mld zł. Oprocentowanie mamy poznać dopiero jesienią. Opozycja ostrzega, że nasze firmy nie zdążą zrealizować zamówień.
W ciągu trzech dni, tuż przed końcem maja, Ministerstwo Obrony Narodowej i Agencja Uzbrojenia podpisały w sumie 62 kontrakty z polskimi firmami zbrojeniowymi o łącznej wartości 120 miliardów złotych. Kontrakty są odpowiedzią na potrzeby armii – przekonuje szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, gen. Wiesław Kukuła.
– Wynika z potrzeby uzupełnienia luk w zdolnościach, spowodowanych niemal 30-letnim ograniczeniem środków finansowych przeznaczonych na modernizację Sił Zbrojnych oraz donacjami wyposażenia dla Sił Zbrojnych Ukrainy – wyjaśnia gen. Wiesław Kukuła.
Wbrew deklaracjom rządzących, podpisane umowy nie zakładają zwiększenia nakładów na badania i rozwój w polskich firmach zbrojeniowych. Są to umowy zakupowe. Polska zbrojeniówka na pewno na nich zarobi – mówi płk. prof. Mieczysław Struś.
– Umożliwiająca inwestowanie w nowoczesne linie technologiczne, a przede wszystkim szansa na zwiększenie udziału badań i wdrożeń – zaznacza płk. prof. Mieczysław Struś.
Eksperci mają jednak wątpliwości, czy polskie firmy zdołają zrealizować zamówienia do 2030 zgodnie z wymaganiami Brukseli. Zwraca na to uwagę również opozycja – mówi poseł PiS, Zbigniew Kuźmiuk.
– Potencjał polskiego przemysłu zbrojeniowego nie jest taki, żeby ten przemysł był w stanie zrealizować tego rodzaju zamówienia – wskazuje Zbigniew Kuźmiuk.
Media donoszą, że z podpisanych umów cieszą się zagraniczni kooperanci polskiej zbrojeniówki – głównie ci niemieccy. To oni będą dostarczać podzespoły do polskich firm. Bruksela przelała Polsce pierwszą zaliczkę z SAFE w wysokości 6,5 miliarda euro. Rząd zawarł kontrakty, choć nadal ani minister obrony, ani pełnomocnik rządu ds. SAFE, nie wiedzą, jakie będzie oprocentowanie.
– Oprocentowanie o ok. 3 proc. niższe niż jakiekolwiek na rynku – twierdzi szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz.
– Oprocentowanie jest zawsze takie samo jak oprocentowanie obligacji unijnych na rynkach międzynarodowych – tłumaczy Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pełnomocnik rządu ds. SAFE.
Oprocentowanie Bruksela przedstawi Polsce dopiero jesienią. Spłata kapitału rozpocznie się dopiero za 10 lat. Jednak już teraz Polacy zapłacą odsetki od unijnego długu. Będzie to duże obciążenie dla budżetu – wskazuje ekonomista Paweł Dołkowski.
– Zaciągamy ją [tę pożyczkę – red.] w walucie euro, więc nie znamy kursu, po jakim będzie zaciągnięta. Jeżeli nie wiemy, ile musimy zabezpieczyć pieniędzy w polskim budżecie, to będzie to działało destrukcyjnie – podkreśla Paweł Dołkowski.
Wciąż nie jest jasne, czy na polskiej pożyczce skorzysta – i w jakiej formie – Ukraina.
– Bardzo nam zależy i jesteśmy dogadani z prezydentem Zełenskim w tym, aby pieniądze z SAFE mogły być bardzo efektywnie wykorzystane dla najlepiej pojętych wspólnych interesów – to deklaracja premiera Tuska z lutego tego roku.
W planach było przekazanie części sprzętu wojskowego Ukrainie lub zakupy u ukraińskich producentów. Pierwszemu scenariuszowi zaprzecza szef MON-u, Władysław Kosiniak-Kamysz.
– Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych może finansować tylko armię polską – zaznacza minister obrony narodowej.
Po tym, jak Ukraina gloryfikuje zbrodniarzy UPA, nie powinniśmy się zgadzać na pomoc wojskową – przekonuje Michał Nieznański z Konfederacji.
– Będziemy patrzeć, żeby ten rząd nie przekazał kolejnych naszych dóbr i pieniędzy na Ukrainę – mówi Michał Nieznański.
Polska jako pierwszy kraj pomagała Ukraińcom tuż po wybuchu wojny, przekazując pomoc humanitarną i wojskową. Z kolei Polacy otworzyli swoje serca i domy dla uchodźców wojennych.
TV Trwam News



