fot. PAP/Rafał Guz

Prof. P. Grochmalski: Ameryka zaczyna przygotowywać się na poważnie do zbliżającej się wojny. Stany Zjednoczone próbują powstrzymać wojnę, natomiast skończyło się przekonanie, że dyplomacją możemy coś osiągnąć

Całe przemówienie szefa Pentagonu pokazywało, w jaki sposób zmienić nieefektywną dotąd strukturę szybkiego zbrojenia Ameryki w system przyspieszonych zbrojeń. Mówiąc najkrócej, Ameryka zaczyna przygotowywać się na poważnie do zbliżającej się wojny. Stany Zjednoczone próbują powstrzymać wojnę, natomiast skończyło się przekonanie, że dyplomacją możemy coś osiągnąć. Jeśli będziemy analizować sytuację ze spotkania Władimira Putina z Xi Jinpingiem podczas zimowej olimpiady w Pekinie, gdzie podpisany został dokument wymierzony w Zachód (…), to można powiedzieć, że to spotkanie było w nowej formie paktem Ribbentrop-Mołotow, ale zawartym na Dalekim Wschodzie. Ten pakt tak naprawdę otwarł Władimirowi Putinowi drogę do wojny. W konsekwencji rozpoczęła się wojna na Ukrainie – mówił prof. Piotr Grochmalski, ekspert do spraw bezpieczeństwa, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Strategiczne przesłanie szefa Pentagonu wyraźnie pokazuje, że Stany Zjednoczone przechodzą od dotychczasowej – bardziej defensywnej – struktury zbrojeniowej do systemu przyspieszonych przygotowań wojskowych. Amerykańska administracja zdaje się tracić wiarę w skuteczność dyplomacji, a zamiast tego stawia na realokację i rozbudowę sił zbrojnych.

Całe przemówienie szefa Pentagonu pokazywało, w jaki sposób zmienić nieefektywną dotąd strukturę szybkiego zbrojenia Ameryki w system przyspieszonych zbrojeń. Mówiąc najkrócej, Ameryka zaczyna przygotowywać się na poważnie do zbliżającej się wojny. Stany Zjednoczone próbują powstrzymać wojnę, natomiast skończyło się przekonanie, że dyplomacją możemy coś osiągnąć. Jeśli będziemy analizować sytuację ze spotkania Władimira Putina z Xi Jinpingiem podczas zimowej olimpiady w Pekinie, gdzie podpisany został dokument wymierzony w Zachód (…), to można powiedzieć, że to spotkanie było w nowej formie paktem Ribbentrop-Mołotow, ale zawartym na Dalekim Wschodzie. Ten pakt tak naprawdę otwarł Władimirowi Putinowi drogę do wojny. W konsekwencji rozpoczęła się wojna na Ukrainie – powiedział prof. Piotr Grochmalski.

Decyzja Amerykanów o przywróceniu historycznej nazwy Departament Wojny zamiast Departament Obrony, odbierana jest jako wyraźny sygnał powagi sytuacji i nowego podejścia do polityki militarnej. Równocześnie Pentagon przyspiesza proces zbrojeń i dostarczania sprzętu sojusznikom, co ma bezpośrednie znaczenie dla krajów współpracujących ze Stanami Zjednoczonymi, w tym Polski. Te działania wskazują na zmianę podejścia Waszyngtonu od bardziej defensywnej logiki do strategii bardziej zdecydowanej i nastawionej na szybkie reagowanie w obliczu globalnych wyzwań bezpieczeństwa.

Dzisiaj Amerykanie ogłaszają jasno koniec z logiką, z którą mieliśmy do czynienia. Ostatnio w mediach pojawiło się zdjęcie, jak szef Pentagonu przykręca nową tablicę do Pentagonu z Departament Obrony na Departament Wojny. To określenie wprowadził do nomenklatury amerykańskiej pierwszy prezydent, który nazwał go Departamentem Wojny. W zasadzie ta nazwa funkcjonowała historycznie przez cały czas istnienia Stanów Zjednoczonych do 1946 roku, czyli do zakończenia II wojny światowej. Amerykanie dokonali wtedy gigantycznej zmiany z punktu widzenia swojej pozycji, roli jako dominującego państwa i wprowadzili nazwę Departament Obrony. Jeśli dziś Amerykanie wracają do pierwotnego określenia, to są to jasne sygnały skierowane przede wszystkim do społeczeństwa amerykańskiego, ale i sojuszników, że Amerykanie na poważnie traktują sytuację (…). Szef Pentagonu nie tylko chce przyspieszyć zbrojenia i zakupy, ale daje jasny sygnał, wskazuje, że trzeba szybciej dostarczać broń sojusznikom. To ma bezpośrednie przełożenie na sytuację Polski. Wszyscy sojusznicy chcą kupować amerykańską broń, ale podkreślają, iż nie mogą czekać przez dekady – wskazał ekspert do spraw bezpieczeństwa.

Stany Zjednoczone planują nie tylko sprzedaż, ale także przekazanie sojusznikom dużych ilości sprzętu wojskowego, który w obecnej chwili nie jest potrzebny amerykańskiej armii. Dostawy czołgów, systemów rakietowych czy samolotów mogłyby znacząco wpłynąć na równowagę sił w regionie i stanowić wyraźny sygnał dla Rosji.

Wobec tego wszystkiego Amerykanie  postanowili – oprócz sprzedaży – rozdawać dużą ilość sprzętu, który jest przygotowany na inną wojnę. On w tej chwili nie jest potrzebny Ameryce i niepotrzebnie zalega w magazynach. Ten pomysł był podnoszony dużo wcześniej, że to jest idealny sposób, w jaki można wymusić na Rosji zakończenie wojny. W sytuacji gdyby Ukraina i Polska dostały setki sztuk czołgów, systemów rakietowych czy samolotów, to byłby wstrząs dla Rosji. Ten pomysł wraca i Amerykanie są w stanie dostarczyć dużą ilość sprzętu. Mówi się otwarcie o dostawach dla Polski. Oczywiście ma to swoje wady, bo sprzęt wymaga pewnych nakładów, aby był w pełni sprawny. To jest bardzo korzystne rozwiązanie dla Stanów Zjednoczonych, bo wiąże się to z nakładami na późniejszą eksploatację, zakupy części zamiennych itd. Amerykanie przygotowują się na wojnę i my też musimy mieć świadomość, iż też musimy się przygotowywać do wojny – akcentował gość „Aktualności dnia”.

Całą rozmowę z prof. Piotrem Grochmalskim można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj