fot. pixabay.com

Obława na sprzedawców ulicznych wywołała falę protestów w Nowym Jorku

W Chinatown na nowojorskim Manhattanie doszło we wtorek wieczorem do obławy przeprowadzonej przez agentów federalnych z Urzędu ds. Imigracji i Egzekwowania Ceł (ICE), wymierzonej w sprzedawców ulicznych podejrzewanych o bycie nielegalnymi imigrantami. Akcja doprowadziła do chaosu, aresztowań i wybuchu protestów.

Na nagraniu NewsCopter 7 widać, jak agenci m.in. ICE i resortu bezpieczeństwa wewnętrznego ścigają rzekomo nielegalnych sprzedawców, którzy uciekali ze swoimi rozkładanymi stołami i towarami. Zebrały się tłumy, krzycząc i przeszkadzając funkcjonariuszom; jeden z agentów skierował paralizator w stronę przechodniów.

Media podały, że w akcji brały udział dziesiątki agentów. W proteście na ulice wyszły setki osób, wznosząc hasła: „ICE precz z Nowego Jorku” i „Żadnego ICE, żadnego Ku Klux Klanu, żadnych faszystowskich USA”.

Według ABC News kilka osób aresztowano. Niektórzy sprzedawcy zeznali, że poproszono ich o paszporty lub zaświadczenia o legalności pobytu. Ruch na Canal Street został sparaliżowany.

Resort bezpieczeństwa wewnętrznego poinformował, że służby prowadzą „ukierunkowaną operację egzekwowania prawa, opartą na informacjach wywiadowczych”. Policja nowojorska oświadczyła, że nie brała udziału w akcji.

– Nowy Jork nie współpracuje z federalnymi organami ścigania w sprawie deportacji cywilów (…). Nielegalni imigranci z Nowego Jorku, którzy próbują realizować swoje amerykańskie marzenia, nie powinni być celem organów ścigania – skomentował burmistrz Nowego Jorku, Eric Adams.

Kandydat na burmistrza Zohran Mamdani nazwał operację „agresywnym i lekkomyślnym napadem na ulicznych sprzedawców imigrantów”. Oskarżył administrację prezydenta Donalda Trumpa o „autorytarną teatralność”. Z kolei kandydujący też na burmistrza były gubernator Nowego Jorku Andrew Cuomo określił to jako „nadużycie władzy federalnej”.

W południowej części Manhattanu wybuchły protesty przed budynkami federalnymi.

„Jestem taka wściekła. Co oni robią z naszym miastem?” – przytacza ABC News reakcję jednej z mieszkanek, Nicole Parcher.

Do konfrontacji doszło również w innych amerykańskich miastach. W Los Angeles w trakcie operacji ICE funkcjonariusz policji federalnej ranił marszałka federalnego ze Służby Szeryfów Federalnych, najstarszej agencji federalnej zajmującej się egzekwowaniem prawa. Postrzelony też został podczas kontroli drogowej domniemany imigrant.

Także w Chicago niedawna operacja ICE wywołała protesty. Skłoniło to sędziego federalnego do wydania zakazu używania gazu łzawiącego i nakazania agentom noszenia kamer nasobnych w związku z obawami o agresywne postępowanie.

PAP

drukuj