W Szczytnie odbyły się uroczystości pogrzebowe brutalnie zamordowanego ks. Lecha Lachowicza

Szczytno pożegnało brutalnie zamordowanego księdza prałata Lecha Lachowicza. Kapłan przez 34 lata posługiwał w parafii św. Brata Alberta. Był inicjatorem budowy tamtejszej świątyni parafialnej.

Tragiczna śmierć księdza prałata Lecha Lachowicza poruszyła całą Polskę. Kapłan został brutalnie zaatakowany 3 listopada po wieczornej Mszy świętej przez napastnika, który wtargnął na plebanię. Mężczyzna zadał księdzu szereg ciosów toporkiem w głowę. Przez ponad tydzień lekarze walczyli o życie kapłana. Niestety, 9 listopada zmarł.

W Szczytnie odbyło się ostatnie pożegnanie. Ksiądz prałat Lech Lachowicz zmarł w 72. roku swojego życia i 48. roku kapłaństwa.

– Łaskę powołania kapłańskiego otrzymał już czasie szkoły podstawowej. Jego motywacją powołania, jak opisał, było służenie Bogu i ludziom, niesienie ludziom Boga, głoszenie Słowa Bożego – wspominał podczas homilii metropolita warmiński, ks. abp Józef Górzyński.

W parafii św. Brata Alberta ksiądz Lech Lachowicz posługiwał od początku jej istnienia – od 1990 roku – najpierw w namiocie, a później w drewnianej kaplicy. W końcu po wielu latach starań w świątyni parafialnej.

– Dzisiaj w tej świątyni, którą budował ksiądz Lech Lachowicz, spotykamy się na dziękczynieniu – wskazał ks. kan. Andrzej Wysocki, dziekan dekanatu Szczytno.

Ksiądz Lech Lachowicz zbudował nie tylko kościół z cegieł, ale budował również Kościół żywy. Kapłan gromadził wokół siebie parafian, wzbudzał w nich pragnienie wiary i kształtował w nich patriotyzm.

– Na sercu leżało mu dobro naszego kraju. Często to podkreślał – mówił Krzysztof, parafianin.

– Szkoda tylko, że to przy tej okazji możemy te wszystkie słowa, które za życia i kapłan, i my wszyscy, którzy wokół niego się gromadzimy, powinniśmy wiedzieć, mówić na głos i kochać go po prostu za życia – dodała Danuta, parafianka.

To ogromny cios dla wszystkich mieszkańców Szczytna – zaakcentował burmistrz Stefan Ochman.

– Nikt z nas nie jest w stanie tego wyjaśnić i się z tym pogodzić. Zbrodniarz, który się tego dopuścił, zadał tak naprawdę cios w każde z naszych serc – powiedział Stefan Ochman.

Księża z sąsiednich parafii wspominali księdza Lecha Lachowicza jako człowieka bezkompromisowego.

– Dla niego tak było tak, a nie było nie. Nie był jak chorągiewka na wietrze – podsumował ks. Kazimierz Żuchowski, proboszcz parafii pw. św. Stanisława Kostki w Karolewie.

Ksiądz prałat Lech Lachowicz był też wieloletnim kapelanem Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Wileńsko Nowogródzkiej. Otwierał drzwi plebani na spotkania Kresowian.

TV Trwam News

drukuj