fot. pixabay.com

W ramach projektu „Polskie szwalnie” będą powstawać kolejne maseczki ochronne

Każdy z nas – dla dobra własnego, ale także innych – ma obowiązek zasłaniania nosa i ust w przestrzeni publicznej. Naprzeciw wychodzi projekt „Polskie szwalnie”, w ramach którego producenci odzieży będą szyć maseczki ochronne. Mają być one dostępne w przystępnej cenie.

Od czwartku każdy z nas ma obowiązek zasłaniania nosa i ust w przestrzeni publicznej.

– Chodzi o  to, że na tym etapie epidemii jest wiele osób, które przechodzą to zakażenie w sposób bezobjawowy i mogą nieświadomie zarażać inne osoby. Chcemy tego uniknąć – tłumaczy wiceminister zdrowia Waldemar Kraska.

Dr Michał Sutkowski zwraca uwagę, aby przy zakładaniu i zdejmowaniu maseczki zachować wszelkie zasady higieny.

– Maseczki muszą być bardzo często zmieniane. Powinny być też właściwie zakładane i właściwie zdejmowane, żeby nie zakażać się w trakcie. Nie należy dotykać dłońmi maseczki już założonej wcześniej, a przed jej założeniem i bezwzględnie po jej zdjęciu trzeba umyć ręce – podkreśla dr Michał Sutkowski.

W szycie maseczek ochronnych angażuje się coraz więcej osób prywatnych i firm.

– Zaczęły się do nas zgłaszać osoby prywatne, całe rodziny, różne stowarzyszenia, firmy, instytucje, które chciały się zaangażować właśnie w pomoc. (…) Zgłaszają się także parafie, koła gospodyń wiejskich, osoby starsze, mamy, które obecnie przebywają na urlopach wychowawczych – wylicza Katarzyna Jajuga ze Szpitala Miejskiego im. Jana Pawła II w Rzeszowie.

Jak dodaje Katarzyna Jajuga, akcja szycia maseczek pokazuje, jak otwierają się serca innych osób na potrzeby drugiego człowieka.

– Do tej pory to szpital i osoby pracujące w szpitalu były tymi, które pomagają, bo praca w szpitalu to jest służba drugiemu człowiekowi. W momencie zagrożenia, takiej potrzeby, która narodziła się zupełnie niespodziewanie, otrzymujemy pomoc od potencjalnych naszych pacjentów. To teraz one nam pomagają, żebyśmy mogli nieść pomoc tym, którzy tej pomocy potrzebują – mówi Katarzyna Jajuga.

Maseczki szyje m.in. firma Kazimiery Nieczaj, która na co dzień zajmowała się szyciem sukien ślubnych.

– Jest bardzo duże zapotrzebowanie na maseczki czy fartuchy. Chcemy pomóc, aby służba zdrowia mogła nadal działać sprawnie, aby jak więcej lekarzy, pielęgniarek i osób z obsługi było zdrowych i mogli nas w razie potrzeby leczyć – zaznacza Kazimiera Nieczaj, właścicielka pracowni mody ślubnej „Afrodyta” w Rzeszowie.

W czwartek prezydent Andrzej Duda zainaugurował projekt „Polskie szwalnie”, w ramach którego producenci odzieży będą szyć maseczki ochronne.

– Będą to różne rodzaje maseczek w przystępnej cenie. Będą w takiej cenie, że nie będą stanowiły problemu dla portfela przeciętnej polskiej rodziny – oświadczył podczas inauguracji projektu prezydent Andrzej Duda.

W ramach akcji ponad 200 szwalni w całej Polsce będzie szyło maseczki.

– Polskie szwalnie wyprodukują kilka milionów sztuk maseczek tygodniowo. A dzięki rozwojowi nowych linii produkcyjnych w Stalowej Woli i dodatkowym zleceniom dla polskich firm z Agencji Rozwoju Przemysłu do końca czerwca powstanie 100 mln maseczek. Korzyści są oczywiste, bezpieczeństwo dla wszystkich, praca dla tysięcy osób – słyszymy w spocie promującym akcję.

Nie wiadomo, jak długo potrwa epidemia. Dlatego zapasy odzieży ochronnej to dzisiaj podstawa – zaznacza minister rozwoju Jadwiga Emilewicz.

– Maseczki będą potrzebne nam wszystkim, którzy będziemy wychodzić na spacer, korzystać z czasu wolnego, wychodzić do pracy. Ale będą także potrzebne w nowych protokołach bezpieczeństwa, w zakładach pracy, w handlu i usługach – wskazuje minister Jadwiga Emilewicz.

Według deklaracji ministra zdrowia, nosić maseczki będziemy musieli tak długo, aż nie pojawi się skuteczna szczepionka w walce z koronawirusem.

TV Trwam News

drukuj