fot. PAP/Marcin Obara

W przyszłym roku rządzący wyłączą ponad 150 tys. ha lasów z gospodarki drzewnej

Już od nowego roku wokół największych polskich miast mają powstać tzw. lasy społeczne. Pod hasłem „społeczne” kryje się wyłączenie kolejnych ponad 150 tys. hektarów lasów z gospodarki drzewnej. Według leśników to tylko pogorszy sytuację finansową Lasów Państwowych.

Zakończono pierwszy etap prac nad powstaniem tzw. lasów społecznych. Wiceminister klimatu i środowiska, Mikołaj Dorożała, przekonywał, że nowy rodzaj lasów będzie służył wyłącznie wypoczynkowi i rekreacji.

– Od stycznia 2026 roku to będzie pewna rzeczywistość – powiedział wiceminister Mikołaj Dorożała.

To oznacza, że 158 tysięcy hektarów wokół największych polskich miast zostanie wyłączonych z gospodarki leśnej. Poseł Paweł Sałek z Prawa i Sprawiedliwości zaalarmował, że za ładnym hasłem kryje się niebezpieczeństwo dla tychże lasów.

– W Polsce od zawsze lasy były społeczne. To, co jest teraz zaproponowane wokół wielkich miast, to jest jakiś następny pomysł, nie wiadomo jaki, Ministerstwa Klimatu i Środowiska. To będzie prowadzić do ograniczenia gospodarki leśnej – wskazał poseł Paweł Sałek.

Dopiero po pytaniu redakcji Telewizji Trwam minister klimatu i środowiska, Paulina Hennig-Kloska, przyznała, że na 158 tys. hektarów gospodarka leśna zostanie mocno okrojona.

– Ograniczenie rębni i cięć zupełnych, ale także wprowadzenie pewnych rygorów na tym terenie – poinformowała minister Paulina Hennig-Kloska.

Za utrzymanie tzw. lasów społecznych odpowiedzialne będą Lasy Państwowe. Ograniczenie gospodarki na tych terenach oznacza ogromne straty, które mogą zagrozić płynności finansowej przedsiębiorstwa. Do tego trzeba jeszcze dodać, że w ubiegłym roku przyjęto memorandum, które wykluczyło kolejne 100 tys. ha lasów spod zrównoważonej gospodarki leśnej.

– Zapewniam, że organizacja jest w bardzo dobrej kondycji finansowej – przekonywała minister Paulina Hennig-Kloska.

Wskutek politycznych decyzji z ostatnich dwóch lat o ograniczeniach w pozyskaniu drewna Lasy Państwowe wykazały 2 mld zł mniej przychodów niż w latach ubiegłych.

– Obciążenie Lasów Państwowych kolejnymi opłatami, kolejnymi kosztami spowoduje, że one powolutku będą tracić płynność finansową – zaalarmował Stefan Traczyk, przewodniczący Rady Instytutu Debat o Środowisku.

Koncepcja tzw. lasów społecznych to kolejna okazja do walki z myśliwymi. Wiceminister Mikołaj Dorożała zapowiedział okrojenie aktywności łowieckiej na terenach nowych lasów.

– Gospodarka łowiecka oczywiście w tych lasach społecznych w jakiejś formie będzie prowadzona, natomiast oczywiście będziemy rozmawiać o jakichś ograniczeniach – poinformował wiceszef resortu klimatu i środowiska.

Tymczasem dzika zwierzyna – taka jak wilki, dziki czy łosie – coraz częściej zapuszcza się w okolice miast. To rodzi niebezpieczeństwo dla ludzi żyjących na obrzeżach. To także ryzyko zwiększenia szkód w rolnictwie. Kolejne decyzje kierownictwa resortu klimatu coraz mocniej wiążą nam ręce – zaznaczył prezes Naczelnej Rady Łowieckiej, Marcin Możdżonek.

– Tamte zwierzęta będą poza kontrolą państwa i one będą wychodziły na zewnątrz po to, żeby pożerować, pobuchtować, pożywić się tym, co jest dookoła na polach czy w naszych ogródkach i nie będzie można im za wiele zrobić – powiedział Marcin Możdżonek.

Wobec ograniczeń aktywności myśliwych wzrośnie liczba ludzi, którzy będą żądać odszkodowań. Za szkody poniesione przez dziką zwierzynę zapłaci państwo z naszych podatków.

TV Trwam News

drukuj