fot. PAP/EPA

W Mińsku kolejne rozmowy grupy kontaktowej ws. Ukrainy  

W Mińsku zaplanowano na dziś kolejną turę rozmów grupy kontaktowej w sprawie Ukrainy. Zaostrzający się konflikt nie zwiastuje jednak przełomu. W skład grupy kontaktowej wchodzą przedstawiciele Ukrainy, Rosji, OBWE oraz separatystów.

Tego, czy separatyści pojawią się na spotkaniu na razie nie wiadomo. Poprzednie spotkania grupy kontaktowej odbyły się w Mińsku w grudniu oraz we wrześniu; te dwa zaowocowały porozumieniami. Mówiły one między innymi o zawieszeniu broni, utworzeniu zdemilitaryzowanej strefy buforowej i zatrzymaniu oddziałów wojskowych obu stron na linii frontu według stanu z 20 września. Dotyczyły też wymianie zakładników.

Wciąż nie ma pewności, czy dojdzie do przełomu, ponieważ wszystkie dotychczasowe uzgodnienia są naruszane. Ukraina wciąż nie może się otrząsnąć po sobotnim ataku na ludność cywilną Mariupola w którym zginęło 30 osób, a prawie 100 zostało rannych.

– Separatyści na wschodzie Ukrainy bez wsparcia militarnego Rosji nie mieli by szans na zwycięstwo i to pokazuje ta walka. Walka  tego państwa tych obu państw z armią ukraińską bez potężnego, uzbrojeniowego wsparcia nie można zwyciężyć tej armii ukraińskiej nawet taka jaka ona teraz jest – ocenia dr Marcin Paluch, historyk wojskowości.

Wczoraj o natychmiastową realizację porozumień pokojowych z Mińska zwrócił się do prorosyjskich separatystów prezydent Ukrainy Petro Poroszenko. Spotkał się on z przedstawicielami grupy kontaktowej do spraw konfliktu z prorosyjskimi separatystami w Donbasie.

Z kolei rosyjski przedstawiciel w OBWE Andriej Kelin wezwał Stany Zjednoczone i Europę, by przestały popierać – jak się wyraził – „partię wojny” na Ukrainie. Jego zdaniem dalsze takie postępowanie „doprowadzi do wielkiej katastrofy. W tej sytuacji rodzi się pytanie jaką przyjąć strategię polityczną wobec Federacji Rosyjskiej i Ukrainy.

– Od Unii Europejskiej wymaga się i oczekuje zdecydowanej, jednoznacznej reakcji na przypadki które już kwalifikują się pod zbrodnie wojenne czy też ludobójstwa. Unia Europejska, która bazuje na ideach europejskich, tradycjach humanistycznych, nie może nie zareagować.  Jest to w związku z tym kwestia reakcji na bieżącą sytuację, na bieżące wydarzenia i wyraźnie pokazania Federacji Rosyjskiej – bo to ona jest czyniona odpowiedzialną za zaistniałą sytuację, to ona wspiera separatystów – że nie ma przyzwolenia dla tego typu działań, a sprawcy ich poniosą konsekwencje – zaznacza prof. Marek Pietraś, politolog.

Tymczasem po aneksji Krymu, Unia Europejska nałożyła kolejne sankcje na Rosję i przedłużyła sankcje dotychczas obowiązujące.

TV Trwam News / RIRM

drukuj