fot. www.flickr.com/photos/pisorgpl

W Kózkach odbyła się pierwsza wojewódzka konwencja rolna. Wydarzenie zorganizowało Prawo i Sprawiedliwość

W Kózkach na Mazurach Prawo i Sprawiedliwość zorganizowało pierwszą wojewódzką konwencję rolną. Z gospodarzami dyskutowano o problemach i wyzwaniach, z jakimi boryka się polska wieś.

Rolnictwo, sadownictwo, hodowla – to podstawowa gałąź naszej gospodarki – mówił kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera, dr hab. Przemysław Czarnek.

– Za to wszystkim rolnikom dziękujemy, że trwają na tym posterunku bezpieczeństwa dla Polaków – powiedział dr hab. Przemysław Czarnek.

 Prawo i Sprawiedliwość miało pomysł, jak pomóc hodowcom w obliczu spadku pogłowia w Polsce.

– Miało gotowy program, miało przeznaczone na ten program wstępnie 250 mln złotych, żeby pogłowie trzody chlewnej, warchlaków, żebyśmy mieli swoje, nie zagraniczne. 250 mln złotych to wcale nie jest mało – wskazał kandydat PiS na premiera.

Program został wyrzucony do kosza przez rząd Donalda Tuska.

– Rząd KO, PSL-u, Lewicy i Polski 2050 to jest rząd upadku polskiej wsi – zwrócił uwagę dr hab. Przemysław Czarnek.

Dr hab. Przemysław Czarnek przypomniał, że rząd Prawa i Sprawiedliwość na pomoc dla rolników przeznaczał 16 mld złotych, a dziś tej pomocy nie ma.

– Gdzie jest dzisiaj pomoc dla rolnictwa? Gdzie jest pomoc od PSL-u? To jest Polskie Stronnictwo Ludowe czy grzebania polskiej wsi? Pytam, tutaj, w Kózkach – oznajmił kandydat Prawa i Sprawiedliwości na urząd Prezesa Rady Ministrów.

 Rosnące koszty produkcji powodują, że rolnicy są w coraz gorszej sytuacji.

 – Rząd abdykował, oni umyli ręce, stwierdzili, że jakoś to będzie. My w Sejmie słyszymy, wychodzi Krajewski i opowiada, iż w rolnictwie jest świetnie, nigdy nie było tak dobrze. Tylko, że środki są o 9 mld mniejsze, niż były w poprzednim roku – zauważyła Anna Gembicka, poseł PiS, była minister rolnictwa i rozwoju wsi.

 Do tego, jak mówiła była minister rolnictwa, dochodzi umowa z krajami Mercosuru. To nierówna konkurencja dla naszych rolników, którzy muszą spełniać szereg norm, by dostarczany produkt był najwyższej jakości.

– Teraz pakują nas w uzależnienie od żywności od Mercosuru, chcą Ukrainę najszybciej przyjmować do Unii, chcą stwarzać warunki, by mogli transportować do nas produkty praktycznie bez żadnych ograniczeń. To nie jest normalne – mówiła pos. Anna Gembicka.

 Głos zabrali także rolnicy. Rafał Dąbrowski prowadzi hodowle bydła mlecznego i opasowego. Już odczuwa negatywne skutki napływu importowanych towarów.

– Mięso to jest – powiedzmy – nowa sprawa, bo to jest od miesiąca. Ta cena poleciała około 20 procent. Szczególnie bydło opasowe mocno poleciało – powiedział Rafał Dąbrowski.

 Rolnicy, którzy produkują kukurydze, obawiają się, że może nie być na nią zbytu, a koszty jakie ponieśli, są drastycznie wysokie.

– Zobaczymy, czy też urośnie, bo jest straszna susza, zboża odcinają nasz powiat działdowski. Jedne ze słabszych gleb i jedne z mniejszych opadów – wskazał Łukasz Pergoł, rolnik z powiatu działdowskiego.

 Problem jest również burakami.

 – W buraku w tym roku wszystkie plagi egipskie – susza, przymrozki. Część na naszym powiecie przymarzła buraków – podsumował Łukasz Pergoł.

 Obecnie trwa także szacowanie strat w sadownictwie. Już wiadomo, że będą one ogromne.

TV Trwam News

drukuj