fot. PAP/Paweł Supernak

Lewica o odwołaniu Biejat: PiS „ma gdzieś” wszelkie ustalenia

PiS nikogo nie szanuje i „ma gdzieś” wszelkie ustalenia, wszystkie świństwa będziemy nazywali po imieniu – mówili posłowie Lewicy po odwołaniu w czwartek Magdaleny Biejat (Lewica) z funkcji przewodniczącej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.

Posłowie Lewicy w proteście przeciwko odwołaniu Biejat opuścili posiedzenie komisji i zwołali konferencje prasową, podczas której Anna Żukowska oświadczyła: „PiS po raz kolejny pokazuje, że ma wszelkie ustalenia gdzieś, nie szanuje innych ugrupowań, innych osób i pokazuje swoją dominację”.

Przewodniczący klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski przekonywał, że odwołanie Biejat jest zniszczeniem dobrego obyczaju politycznego, który dawał szansę, że poglądy wszystkich klubów parlamentarnych będą w parlamencie szanowane. Ocenił, że PiS „boi się sumienia Lewicy”, która – jak zapewnił – „będzie dbała o emerytów, rencistów, będzie walczyła o wyższe płace i starała się, żeby godnie można było w Polsce żyć”. Podkreślił, że Biejat chciała o to walczyć i dlatego została odwołana.

„Nie będzie żadnego paktowania, żadnego dealowania, żadnego dogadywania się z Prawem i Sprawiedliwością. Kiedy PiS łamie kręgosłup polskiej demokracji, Lewica staje murem za Magdą, za demokracją, za konstytucją” – oświadczył Gawkowski.

Magdalena Biejat przekonywała, że wbrew zarzutom PiS, komisja pod jej przewodnictwem była „jedną z najpracowitszych w Sejmie”, gdyż ma już za sobą 10 spotkań, podczas gdy – jak mówiła – „większość komisji PiS spotkała się zaledwie 5 razy”. Zwróciła m.in. uwagę na zgłoszony przez Lewicę projekt zagwarantowania minimalnej emerytury w wysokości 1600 zł, który został odrzucony głosami PiS. W imieniu własnym i innych członków komisji z Lewicy zapewniła, że będą oni rzecznikami praw obywateli, emerytów, rodzin, osób młodych, a także praw kobiet, które jej zdaniem nie są w Sejmie reprezentowane.

Wicemarszałek Sejmu i lider SLD Włodzimierz Czarzasty przyznał, że spodziewał się takiego efektu rozmów z „cynicznym” PiS-em i zwrócił uwagę, że PiS prowadził rozmowy także z Platformą Obywatelską i PSL.

„Wszystkie świństwa będziemy nazywali po imieniu, każde złamanie zasad zostanie nazwane po imieniu” – zapowiedział Czarzasty.

Z kolei lider Lewicy Razem Adrian Zandberg oświadczył, że „dyrygentem” Prawa i Sprawiedliwości jest poseł Konfederacji Grzegorz Braun i to on „decyduje o tym, co Prawo i Sprawiedliwość zrobi”.

„Myślę, że to ważna lekcja, i ważne, żeby ta sprawa nie została zapomniana. To pokazuje, że to skrajna prawica steruje dzisiaj Prawem i Sprawiedliwością” – ocenił.

PAP

drukuj