fot. PAP

W kopalniach JSW rozpoczął się strajk

Górnicy z Jastrzębskiej Spółki Węglowej rozpoczęli bezterminowy strajk. Żądają m.in. odwołania zarządu, odstąpienia od wypowiedzenia porozumienia z maja 2011 r.

Wczoraj w kopalniach JSW zakończyło się referendum, w którym zdecydowana większość głosujących poparła protest. Decyzję górników utwierdziło ostatnie działanie władz JSW, która poinformowała o planowanych zwolnieniach.

Rzecznik Wspólnej Reprezentacji Związków Zawodowych Piotr Szereda poinformował, że w referendum wzięło udział ponad 70 proc. zatrudnionych w JSW.

– 98 proc. poparło akcję protestacyjno-strajkową. W momencie gdy pracownicy dowiedzieli się, że dziewięciu przewodniczących z jednego zakładu zostaje zwolnionych i ta załoga zostaje pozbawiona swoich przedstawicieli, z dnia na dzień, którzy reprezentują ich prawa i występują w ich imieniu, to postawy naszych pracowników bardzo mocno się zradykalizowały i podjęli czynny strajk – powiedział Piotr Szereda.

Poseł Beata Szydło mówi, że gdyby rząd przyjął strategię rozwoju górnictwa, to dziś we wszystkich spółkach górniczych byłoby wiadomo, w jakim kierunku zmierzamy, jakie są środki na inwestycje i perspektywy oraz w jaki sposób rząd chce poszukiwać rynku zbytu. Zamiast tego rząd jedynie doraźnie gasi problemy, a zarząd JSW prowokuje.

– Te porozumienia, które podpisano w Katowicach rozwiązały punktowo, na krótki czas, tylko jeden problem tych kopalń w KW, natomiast nie rozwiązały problemów samej Kompanii. To, co dzieje się w tej chwili w JSW jest wynikiem przede wszystkim aroganckiego zachowania rządu. Kiedy się temu przyglądam, odnoszę wrażenie, że zarząd i prezes JSW postąpił wręcz prowokacyjnie, ponieważ wypowiedział pakiet, który sam uzgodnił ze związkami zawodowymi. Po drugie, zwolnił ludzi, którzy solidarnie stanęli po stronie swoich kolegów z innych kopalni, więc nie dziwi mnie to, że dzisiaj ci górnicy stanęli w obronie nie tylko swoich kolegów, ale przede wszystkim stanęli też w obronie swoich miejsc pracy – zwraca uwagę poseł Beata Szydło.

Władze JSW przesłały do związków z kopalni Budryk wnioski o zgodę na zwolnienie 10 organizatorów strajku solidarnościowego z górnikami KW. Według władz był on nielegalny.

O doprowadzenie do zmian w zarządzie JSW zwrócił się do premier Ewy Kopacz Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy. Związkowcy działający w JSW nie zamierzają rozmawiać z obecnym zarządem spółki, domagają się jego odwołania. Chcą rozmawiać z radą nadzorczą JSW i reprezentantami nadzoru właścicielskiego, czyli rządu.

RIRM

drukuj