W kopalni „Silesia” związkowcy założyli spółkę. G. Babij: Jedną z podstawowych rzeczy należących do „Solidarności” jest to, aby dbać o miejsca pracy
Związkowcy „Solidarności” w kopalni „Silesia” powołali spółkę w celu ochrony miejsc pracy i kontynuacji wydobycia węgla. To odpowiedź na zapowiedzi właściciela kopalni, iż w ciągu trzech lat planuje zakończenie wydobycia, czemu strona społeczna stanowczo się sprzeciwia.
Główny akcjonariusz Bumechu, do którego należy kopalnia, Marcin Sutkowski, zarzucił związkowcom próbę „wrogiego przejęcia” zakładu. Zarzut ten znalazł się w liście otwartym skierowanym do przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, Piotra Dudy.
Przewodniczący „Solidarności” w kopalni Silesia, Grzegorz Babij, podkreślił jednak, że związkowcy działają w granicach prawa i swoich statutowych obowiązków.
– Żyjemy – podobno – w wolnym kraju. Nikt nam nie będzie mówił, co mamy robić. Jeżeli uznajemy, że firma jest źle prowadzona, iż są zwolnienia, że są inne rzeczy, uważam, iż powinniśmy podjąć wszystkie próby, aby utrzymać zatrudnienie, utrzymać firmę. Uważamy, że nasze działania w żaden sposób nie wykraczają poza obszar naszej działalności. Jedną z podstawowych rzeczy należących do „Solidarności” jest to, aby dbać o miejsca pracy. I to właśnie robimy – powiedział Grzegorz Babij.
Spór między stroną społeczną a zarządem kopalni zaostrzył się po tym, jak pracodawca – mimo deklaracji zawartych w porozumieniu z 29 grudnia 2025 r. – w styczniu rozpoczął wręczanie wypowiedzeń części pracowników.
Związkowcy uznali, że to naruszenie ustaleń i zaprotestowali przeciwko zwolnieniom. Kopalnia „Silesia” w Czechowicach-Dziedzicach jest obecnie największą prywatną kopalnią węgla w Polsce.
RIRM



