Mołdawianin, który uruchomił hamulec w pociągu towarowym, usłyszał zarzuty sprowadzenia niebezpieczeństwa wybuchu – grozi mu kara do 10 lat więzienia
Zarzuty sprowadzenia niebezpieczeństwa wybuchu usłyszał w środę 25-letni Mołdawianin, który na stacji w Puławach (Lubelskie) uruchomił hamulec ręczny w wagonach pociągu przewożącego materiały łatwopalne. Prokuratura zawnioskowała o aresztowanie mężczyzny.
„Podejrzany częściowo przyznał się do zarzucanego czynu. Podał różne okoliczności, które będą podlegały dalszej weryfikacji. Treści złożonych wyjaśnień nie ujawniamy” – poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie, prok. Marek Zych.
Zarzuty przedstawione 25-letniemu Antonowi B. dotyczą sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa eksplozji materiałów łatwopalnych, zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach. Według prokuratora Anton B. „dokonał zakręcenia hamulców awaryjnych” w trzech wagonach pociągu towarowego składającego się z lokomotywy i 37 wagonów typu cysterna, w których był olej napędowy. Za zarzucane mu czyny grozi kara do 10 lat więzienia.
Prokurator skierował do Sądu Rejonowego w Lublinie wniosek o tymczasowe aresztowanie Antona B. na okres trzech miesięcy. Jak tłumaczył prok. Marek Zych, wniosek motywowany jest tym, że podejrzanemu grozi surowa kara, zachodzi obawa matactwa, a także ucieczki podejrzanego, który nie ma miejsca zamieszkania na terenie Polski. Wniosek o aresztowanie Antona B. ma być rozpoznany przez sąd jeszcze w środę.
Prok. Marek Zych powiedział, iż trwają jeszcze analizy zabezpieczonych w tej sprawie znacznych ilości materiałów elektronicznych. Przy 25-latku w chwili zatrzymania policjanci znaleźli torbę, w której były m.in. telefony komórkowe, sprzęt elektroniczny, karty SIM, powerbank.
Dopytywany czy zarzuty wobec Antona B mogą być zmienione, prokurator zastrzegł, że obecnie prokuratura tego nie rozważa, ale nie można wykluczyć, iż nastąpi to np. po analizie materiałów i dowodów z urządzeń elektronicznych. Prokuratorzy sprawdzają też, czy działania 25-latka były przez kogoś inspirowane lub zlecane.
O zatrzymaniu Mołdawianina na stacji kolejowej w Puławach poinformowała w poniedziałek policja. Mężczyzna uruchomił hamulec ręczny w trzech wagonach towarowych pociągu relacji Szczecin-Dorohusk. W składzie pociągu były cysterny z ropą. Jak informował Komendant Główny Policji, gen. insp. Marek Boroń, mężczyzna dzień przed zdarzeniem przyjechał z Ukrainy przez przejście graniczne w Terespolu. Według ustaleń policji na stacji w Puławach podszedł do maszynisty i chciał, żeby ten umożliwił mu przejazd do Dorohuska, a kiedy ten się nie zgodził, 25-latek zablokował wagony.
Mołdawianin został zatrzymany. W chwili zatrzymania chował się pomiędzy wagonami, na jednym z podestów. Miał przy sobie dokumenty w języku rosyjskim.
Rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Lublinie, podinsp. Andrzej Fijołek, poinformował, że pociąg został sprawdzony, nie znaleziono materiałów niebezpiecznych.
Interwencję na stacji w Puławach podjął patrol złożony z policjantów, żołnierza WOT i funkcjonariusza Służby Ochrony Kolei, pełniący służbę w ramach operacji TOR.
Śledztwo w tej sprawie prowadzi wydział ds. wojskowych Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
PAP



