fot. PAP/Piotr Pędziszewski

W Gdańsku odsłonięto pomnik Danuty Siedzikówny „Inki”

W gdańskiej Oruni odsłonięto pomnik Danuty Siedzikówny „Inki”. Pomnik sanitariuszki 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej stanął na skwerze w pobliżu kościoła św. Jana Bosko, u zbiegu ulic Trakt św. Wojciecha i Gościnna, gdzie z okazji odsłonięcia monumentu odbyła się uroczysta Msza św. polowa. Mieszkańcy Gdańska i okolic oddali dziś hołd „Ince”.

Danuta Siedzikówna „Inka” mając kilkanaście lat wspierała partyzantów ryzykując swoje życie. Została zamordowana 69 lat temu przez władze komunistyczne, mając zaledwie 17 lat.

Uroczystość odsłonięcia pomnika rozpoczęła się Mszą św. Eucharystii przewodniczył i homilię wygłosił ks. abp Sławoj Leszek Głódź, metropolita gdański.

Żołnierze Polski niepodległej, obrońcy domowych progów i Bożych ołtarzy. Na ilu to miejscach ziemi ojczystej padał ten żołnierz? Na ilu miejscach Europy i świata przemawiał swoją śmiercią, że nie może być Europy sprawiedliwej bez Polski niepodległej na jej mapie – zaznaczał ks. abp Sławoj Leszek Głódź.

Po Eucharystii w ramach „Niedzieli z bohaterką” zaplanowano koncert patriotyczny oraz wiele interesujących akcji edukacyjnych przygotowanych przez IPN.

W Komitecie Budowy Pomnika „Inki” zasiadali m.in. abp Sławoj Leszek Głódź, salezjanie z parafii pw. św. Jana Bosko oraz przedstawiciele gdańskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.

Pomnik został sfinansowany ze zbiórki publicznej. Także dziś Polacy nie zawiedli i licznie przybyli na uroczystości odsłonięcia pomnika.

***

Danuta Siedzikówna urodziła się 3 września 1928 r. we wsi Guszczewina, w powiecie bielskim na Podlasiu.

Była sanitariuszką 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej. W 1943 r. w wieku 15 lat złożyła przysięgę AK i odbyła szkolenie sanitarne. W czerwcu 1945 r. została aresztowana przez NKWD-UB za współpracę z antykomunistycznym podziemiem. Z konwoju uwolnił ją patrol AK Stanisława Wołoncieja „Konusa”, podkomendnego mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. „Inka” znów działała jako sanitariuszka oraz łączniczka, uczestnicząc w akcjach przeciw NKWD i UB.

W lipcu 1946 r. została wysłana do Gdańska po zaopatrzenie medyczne. W nocy z 19 na 20 lipca została aresztowana przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa w jednym z mieszkań konspiracyjnych w Gdańsku-Wrzeszczu – adres ten zdradziła łączniczka „Łupaszki” Regina Żylińska-Modras, którą zatrzymano w kwietniu 1946 r. i skłoniono do współpracy z bezpieką.

„Inkę” osadzono w więzieniu w Gdańsku. Po śledztwie, podczas którego próbowano wydobyć od niej informacje o działalności oddziału majora „Łupaszki”, została skazana na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy. Obrońca z urzędu zwrócił się do prezydenta Bolesława Bieruta o skorzystanie z przysługującego jej prawa łaski. Pod listem nie było podpisu Siedzikówny. Bierut odpowiedział odmownie.

Do krewnych dotarł gryps, w którym sanitariuszka napisała: „Jest mi smutno, że muszę umierać. Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”.

Wyrok wykonano 28 sierpnia 1946 r. w gdańskim więzieniu. Ostatnie chwile jej życia wspominał ks. Marian Prusak, który został wezwany, aby udzielić jej ostatniego namaszczenia. Siedzikówna nie zginęła sama. Wraz z nią rozstrzelany został Feliks Selmanowicz „Zagończyk”, uczestnik kampanii wrześniowej. Tuż przed salwą plutonu egzekucyjnego skazani krzyknęli „Niech żyje Polska”, a „Inka” dodała jeszcze „Niech żyje +Łupaszko+”. Salwa plutonu nie zabiła dziewczyny. Strzałem z pistoletu dobił ją dowódca plutonu.

Szczątki „Inki” ekshumowano we wrześniu 2014 r. na gdańskim Cmentarzu Garnizonowym. Miejsce, gdzie je znaleziono oznaczone zostało kamienną tablicą, którą odsłonięto w kwietniu 2015 r.

 

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj