fot. PAP

Ustawowa eutanazja

Protestujący od 12 dni przed Sejmem opiekunowie dorosłych osób niepełnosprawnych dają rządowi kilka dni na rozmowy. W przeciwnym razie pojadą manifestować do Brukseli.

– W każdym mieście w Polsce będą podejmowane protesty solidarnościowe. Takie manifestacje były już w kilku miastach, m.in. w Krakowie i Łodzi. Dajemy 3-4 dni panu premierowi, żeby przyszedł i porozmawiał. Jeśli w tym czasie nikt z rządu do nas nie wyjdzie i rzetelnie z nami nie porozmawia, pojedziemy do Parlamentu Europejskiego i narobimy wstydu rządowi – zapowiedział wczoraj przed Sejmem Piotr Rybak z Ruchu Oburzonych. Rybak wytyka, że koalicja PO – PSL przez siedem lat nie zrobiła nic, by pomóc tym ludziom, którzy dziś muszą na ulicy walczyć o swoje prawa.

– Pokażemy w Brukseli, jak rząd polski traktuje w Polsce najsłabszą grupę obywateli, którą stanowią osoby niepełnosprawne – dodał.

Marzena Kaczmarek tłumaczy, że do dziś żaden z postulatów pikietujących nie został spełniony. Chodzi o równe traktowanie osób niepełnosprawnych niezdolnych do samodzielnej egzystencji niezależnie od wieku, w jakim stali się inwalidami. Część opiekunów dorosłych niepełnosprawnych od 1 lipca 2013 r. jest pozbawiona zasiłku.

– Żądamy porzucenia populistycznego, fałszywego w swojej treści i zamiarach projektu nad zasiłkiem dla opiekuna. Zwiększenia limitu pampersomajtek do pięciu sztuk na dobę w ramach dofinansowania z NFZ – wyliczała Kaczmarek.

Manifestanci chcą też „pomocy wytchnieniowej”, udzielonej na wniosek opiekuna w ilości nie mniejszej niż 25 dni rocznie, opłacanej z budżetu państwa. I osiągnięcia nie później niż w 2015 r. płacy minimalnej jako wynagrodzenia za przyjęcie obowiązku opieki nad niepełnosprawnym.

– W piątek została podpisana ustawa, która absolutnie w żaden sposób nie zwraca nam na stałe naszych praw nabytych do świadczenia pielęgnacyjnego, które rząd nam bezprawnie odebrał. W tej chwili rząd nam wciska zasiłek dla opiekuna. To nie jest świadczenie pielęgnacyjne. Zasiłek dla opiekuna nie jest rewaloryzowany, nie jest także w świadczeniach rodzinnych – mówiła Kaczmarek. Manifestanci przypominali, że premier Donald Tusk na wiecu przedwyborczym w 2011 r. zapewniał, iż opiekunowie osób niepełnosprawnych w liczbie ok. 170 tys. zostaną uznani nie za świadczeniobiorców, ale za opiekunów, którzy wykonują swego rodzaju pracę, i ich świadczenie osiągnie poziom płacy minimalnej. – Byliśmy w tym ujęci my, opiekunowie osób dorosłych, których było wtedy 75 tys., i opiekunowie dzieci niepełnosprawnych, których było 95 tysięcy. Rząd, podpisując piątkową ustawę, złamał znów dwa wyroki Trybunału Konstytucyjnego: z 2008 r. i 2013 r. – stwierdziła Kaczmarek.

Ustawa eliminuje bardzo dużą grupę opiekunów osób niepełno- sprawnych, którzy zostają bez jakichkolwiek środków do życia. Mowa o opiekunach, którzy mimo że pełnią opiekę długoterminową nad chorym, nie zakwalifikują się ani do świadczenia rodzinnego, ani do specjalnego zasiłku opiekuńczego czy zasiłku dla opiekuna. Należą do tej grupy osoby, których dorośli podopieczni nabyli znaczny stopień niepełnosprawności po 1 stycznia 2013 r. i nie spełniają warunku udowodnionej rezygnacji z pracy w związku z wykonywaniem opieki, oraz osoby, których dorośli podopieczni nabyli znaczny stopień niepełnosprawności po 1 stycznia 2013 r. i nie spełniają kryterium dochodowego – 623 zł na osobę. A także ci, którzy wcześniej pobierali świadczenie pielęgnacyjne, ale orzeczenie o niepełnosprawności wygasło w okresie między styczniem a czerwcem 2013 r., a po jego przedłużeniu nie zakwalifikowali się do specjalnego zasiłku opiekuńczego ze względu na przekroczenie kryterium dochodowego.

– Od 1 lipca 2013 r. jesteśmy pozbawieni jakichkolwiek środków do życia, świadczeń emerytalno-rentowych i składek zdrowotnych. Rządu nie obchodzi jednak, w jak trudnej znaleźliśmy się sytuacji. Pan premier będzie miał nas na sumieniu, już jedną z osób protestujących zabrała karetka i jest w szpitalu w Krakowie na leczeniu onkologicznym. Trwa protest głodowy, w chwili obecnej biorą w nim udział dwie osoby. Jedna wczoraj zemdlała i musiała uzyskać pomoc medyczną. Czy pan premier chce, żebyśmy tu wszyscy poumierali, czy chce zrobić na nas eutanazję? – pytał Marcin Berent, współorganizator protestu.

– Pan Kosiniak-Kamysz mówi, że przecież mamy jeszcze emerytury swoich podopiecznych. To śmieszne, co ten człowiek mówi. Doskonale wszyscy wiemy, jakie w naszym kraju są emerytury i renty. Jak rząd może nakazywać mojej mamie utrzymywać mnie do końca swoich dni? To jest chore – mówiła dziennikarzom Marzena Kaczmarek.

Piotr Czartoryski-Sziler

drukuj