fot. wikipedia.org

Ustawa degradacyjna trafi do podpisu prezydenta RP

Senat bez poprawek przyjął ustawę degradacyjną. Teraz dokument trafi do podpisu prezydenta Andrzeja Dudy. Ustawa zakłada możliwość odebrania stopni wojskowych, również pośmiertnie, m.in. osobom, które przyczyniły się do utrzymania reżimu komunistycznego. Chodzi szczególnie o gen. Wojciecha Jaruzelskiego oraz gen. Czesława Kiszczaka.

Przepisy wzbudziły niechęć m.in. wśród bliskich osób, których obejmie degradacja. Córka gen. Wojciecha Jaruzelskiego chce wraz z klubem SLD powołać centrum monitorowania skutków ustawy. Jak wyjaśnia Monika Jaruzelska, „przepisy mogą być szkodliwe dla wojska i dla rodzin wojskowych”.

Dr Jerzy Bukowski, rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych, podkreśla, że  ustawa oddaje sprawiedliwość dziejową.

Trzeba sobie jasno powiedzieć, że intencją ustawodawcy nie jest to, aby pohańbić wszystkich ludzi służących w polskim wojsku od 1943 r., ale wyłowić tych, którzy rzeczywiście byli zdrajcami i w pełni na tę nazwę zasługują. Nie jest więc prawdą, że jest to jest masowy odwet, że jest to odpowiedzialność zbiorowa czy mszczenie się po wielu latach na nieżyjących. To jest po prostu oddanie sprawiedliwości dziejowej. Natomiast na argument, że trzeba to było robić za życia tych ludzi, czyli ponad 20 lat temu, odpowiedź brzmi jak pytanie – dlaczego tego nie zrobiono? – wskazuje dr Bukowski.

Autorem tzw. ustawy degradacyjnej jest MON. Dokument od 2016 r. przeszedł szereg konsultacji wewnątrzresortowych.

O pozbawieniu stopnia będzie decydował – wobec generałów i admirałów – prezydent. W odniesieniu do pozostałych oficerów i podoficerów minister obrony. Z wnioskiem o degradacje będą mogły wystąpić: MON, archiwa państwowe oraz organizacje pozarządowe. Każdą sprawę zaopiniuje IPN.

RIRM

drukuj