fot. PAP/EPA

USA: Sankcje wobec kolejnych członków junty wojskowej w Birmie

Departament Skarbu poinformował w poniedziałek o nałożeniu sankcji i zamrożeniu zagranicznych aktywów dwóch wojskowych wchodzących w skład junty, która przejęła władzę w wyniku zamachu przeprowadzonego 1 lutego. W głównych miastach Birmy wciąż trwają protesty.

Zgodnie z rozporządzeniem biura ds. kontroli nad aktywami zewnętrznymi w Departamencie Skarbu sankcje mają dotyczyć generała Maunga Maunga Kyawa – dowódcy birmańskich sił powietrznych oraz generała broni Moe Myinta Tuna, b. szefa sztabu generalnego i nadzorującego działalność jednego z biur strategicznych, które przygotowało plany puczu.

„Wojskowi muszą zrobić krok w tył i bezzwłocznie przywrócić możliwość sprawowania władzy przez demokratycznie wybrany rząd Birmy” – wskazano w oświadczeniu.

Szef amerykańskiej dyplomacji Antony Blinken zapowiedział w poniedziałek, że władze Stanów Zjednoczonych „nie zawahają się poczynić dalsze kroki w odniesieniu do tych, którzy są sprawcami przemocy i tłumią wolę narodu”. Sekretarz stanu USA zaapelował też do „wojska i policji w Birmie o zaprzestanie ataków wobec uczestników pokojowych demonstracji i dziennikarzy, a także o natychmiastowe zwolnienie osób zatrzymanych podczas akcji protestu”.

W poniedziałek Birmańczycy rozpoczęli ogólnokrajowy strajk generalny, tłumnie wychodząc na ulice w proteście przeciwko przejęciu władzy przez armię. Według lokalnych mediów „rewolucja pięciu dwójek” jest największym zrywem społecznym od powstania z 1988 roku.

Lęk przed represjami i brutalnością policji nie powstrzymał ludzi przed zamanifestowaniem swego stanowiska. W dotychczasowych protestach zginęły już trzy osoby.

Demonstranci domagają się przywrócenia obalonego rządu Narodowej Ligi na rzecz Demokracji (NLD) i uwolnienia jej przywódczyni, laureatki Pokojowej Nagrody Nobla Aung San Suu Kyi, aresztowanej przez wojsko i oskarżonej o nielegalne posiadanie krótkofalówek.

Pierwsza fala amerykańskich sankcji wobec autorów puczu została przyjęta bezpośrednio po przejęciu przez nich władzy. Protesty przeciwko zamachowi stanu trwają od ponad dwóch tygodni, a ich areną są większe birmańskie miasta. W niedzielę setki ludzi wzięły udział w pogrzebie Myi Thwate Thwate Khaing, która zmarła w ubiegłym tygodniu po postrzeleniu w głowę w czasie demonstracji w stolicy kraju, Naypyidaw, 9 lutego. 20-latka stała się symbolem protestu przeciwko władzy wojska.

W sobotę policja ponownie otworzyła ogień do demonstrantów w Mandalaj, drugim co do wielkości mieście Birmy. Zginęły dwie osoby.

Mimo tych brutalnych działań przez trzy tygodnie od przejęcia władzy birmańskiej armii nie udało się zdusić masowych protestów ulicznych i kampanii nieposłuszeństwa obywatelskiego.

PAP

drukuj