UE przesunęła o rok wejście w życie restrykcyjnego rozporządzenia o deforestacji
Niektórzy europejscy politycy namawiają do wycofania się z klimatycznych zapisów tzw. Zielonego Ładu. Bruksela na rok odroczyła wejście w życie restrykcyjnych przepisów o deforestacji.
Przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w czerwcu rolnikom udało się wymusić rezygnację z kilku niekorzystnych dla nich rozwiązań tzw. Zielonego Ładu. Bruksela odeszła od projektów np. ograniczających użycie pestycydów czy zwiększających obowiązkowy udział obszarów ugorowanych. Jednak teraz protestowane są dyrektywy, które już zostały wprowadzone w życie. Minister przemysłu Włoch prognozuje nadchodzącą katastrofę, jeśli Unia utrzyma zakaz sprzedaży samochodów spalinowych po 2035 roku. Negatywne głosy słychać też w Niemczech.
– Pojawia się sprzeciw niemiecki. (…) Tu bym nie patrzył na polityków, ale po prostu na przemysł, na obywateli, którzy zaczynają to oderwanie elit unijnych odczuwać w kieszeni – mówił ekonomista prof. Wojciech Piontek.
Unia Europejska planuje powiązać ochronę środowiska z utrzymaniem konkurencyjności gospodarki. Tyle tylko, że po wyborach do Parlamentu Europejskiego w Brukseli rozkład sił jest inny.
– Możemy się na pewno spodziewać większej krytyki Zielonego Ładu, zwłaszcza ze strony środowisk konserwatywnych i prawicowych, a także zmian dotyczących szczegółowych rozwiązań, które są oczekiwane przez obywateli Unii Europejskiej – wskazał prezes Instytutu Globalizacji, dr Tomasz Teluk.
Coraz więcej bardziej liczących się w Unii Europejskiej państw wycofuje się z poparcia dla szkodliwych przepisów tzw. Zielonego Ładu. Pytanie, czy nie jest na to za późno i czy te krytyczne głosy to nie jest gra na przeczekanie. Unia Europejska zapowiedziała, że na razie na rok wycofuje się z restrykcyjnego rozporządzenia o deforestacji.
– Dlatego, że po prostu jest to kolejny przepis wprowadzony bez rozsądku, bez przeanalizowania czynników gospodarczo-społecznych, który powoduje poważne komplikacje operacyjne, jeśli chodzi o cały system internetowy, ale przede wszystkim dla przedsiębiorców – wyjaśnił poseł PiS, Paweł Sałek.
Celem tego rozporządzenia jest zapewnienie, że wprowadzane na rynek unijny towary nie będą przyczyniały się do wylesiania lasów w Unii i w innych częściach świata. Rozporządzenie ma dotyczyć soi, wołowiny, kawy, kakao, kauczuku i drewna, a także papieru i śruty sojowej. Wszyscy przedsiębiorcy, którzy importują na teren Unii te towary, muszą wykazać, że nie zostało to wyprodukowane na terenach wylesionych.
Dr Tomasz Teluk dodał, że wprowadzenie tych przepisów powinno się odbywać w atmosferze dialogu z partnerami z Azji.
– Lepsze jest podejście konkurencyjne, oparte na dialogu, niż zamykanie rynków, na czym cierpią konsumenci w Europie. Ziarna kawy czy kakaowca mogą być uprawiane tylko na niektórych obszarach geograficznych. Jedynym sposobem na to, aby konsumenci mieli do nich dostęp, jest import. Dlatego te przepisy nie powinny być aż tak restrykcyjne – podkreślił dr Tomasz Teluk.
Na razie termin wdrożenia rozporządzenia o deforestacji odroczono do 31 grudnia 2025 roku.
TV Trwam News



