fot. pixabay.com

UE chce przeznaczyć większe środki na przemysł zbrojeniowy

Prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump, grozi wycofaniem swoich wojsk z krajów sojuszniczych NATO, które nie łożą na zbrojenia wymaganych środków. W reakcji Unia Europejska chce odbudować potencjał przemysłu zbrojeniowego na kontynencie. Przeznaczy na ten cel 800 mld euro. Rząd Donalda Tuska jeszcze nie wie, ile pieniędzy i na co trafi do polskiej zbrojeniówki.

Prezydent Donald Trump po raz kolejny zapowiada, że Stany Zjednoczone nie będą bronić tych państw NATO, które  przeznaczają za mało pieniędzy na obronność.

– To zdrowy rozsądek. Nie płacą, to ja nie będę ich bronił – oświadcza prezydent Donald Trump.

Słowa amerykańskiego przywódcy wskazują na próbę stworzenia nowej wykładni  artykułu 5. Paktu Północnoatlantyckiego – obrona sojuszników nie za wszelką cenę, ale pod warunkiem wypełniania sojuszniczych zobowiązań. Większość państw NATO-wskich nie spełnia tych zobowiązań – to głownie kraje unijne.

Dopiero trzy lata po wybuchu pełnoskalowej wojny na Ukrainie Unia Europejska zapowiada odbudowę potencjału militarnego w państwach członkowskich. Komisja Europejska chce na ten cel zmobilizować 800 mld euro.

– Plan dozbrojenia z pięcioma elementami został bardzo dobrze przyjęty przez wszystkich liderów. Jestem absolutnie pewna, że zostanie wykorzystany – mówi przewodnicząca Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen.

Z  800 mld euro na remilitaryzację 150 mld to pożyczka. Swój wkład ma wnieść Europejski Bank Inwestycyjny. Nakłady na zbrojenia mają być wyłączone z procedury nadmiernego deficytu. Wicepremier, minister obrony narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz, pytany przez TV Trwam, ile pieniędzy z tej puli trafi do polskiej armii i do polskiego przemysłu zbrojeniowego, odpowiada, że tego jeszcze nie wie.

– Ile będziemy w stanie wykorzystać z tych środków dla Polski? Chciałbym, żeby jak najwięcej, ale to zależy też od potencjału polskiego przemysłu. I przyznam szczerze, że tutaj mamy największą pracę do wykonania – zaznacza minister Władysław Kosiniak-Kamysz.

Potencjał polskiego przemysłu obronnego nie jest najlepszy. Największe problemy są widoczne przy amunicji artyleryjskiej. Nasza roczna produkcja wystarczyłaby na trzy dni wojny. Pod koniec ubiegłego roku rząd podjął decyzję o budowie kilku nowych fabryk uzbrojenia. Rząd musi przyspieszyć z budową, bo Zachód już ustawia się w kolejce po unijne pieniądze.

– Niemcy czy Francja bardzo mocno zabiegają o to, by jak najwięcej pieniędzy unijnych trafiło do ich przemysłu zbrojeniowego. (…) Prosiłbym, żeby Władysław Kosiniak-Kamysz nie szukał wymówek, że jeszcze nie wiadomo, ile pieniędzy trafi do polskiego przemysłu, bo myślę, że Francuzi i Niemcy już to wiedzą. Dobrze by było, żeby polski rząd też już wiedział – podkreśla były wiceminister obrony, Marcin Ociepa.

Nowe fabryki amunicji mają ruszyć z produkcją za dwa lata. Tymczasem Polska przekłada pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy. 30 mld zł, które mały trafić na zieloną transformację, pójdzie na nowopowstały Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności.

– To są schrony, ale i drogi podwójnego zastosowania, zwłaszcza na wschodzie Polski – mówi minister funduszy i polityki regionalnej, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności ma zostać zatwierdzony do początku kwietnia. W Polsce mamy około 60 tysięcy schronów, ale wiele jest w katastrofalnym stanie i nie nadaje się do użytku. Piotr Maryński, ekspert ds. bezpieczeństwa, zwraca uwagę także na ogromne luki w przepisach ewakuacyjnych na wypadek ataku nieprzyjaciela.

– Nie wiemy dzisiaj, gdzie mamy w razie czego się zgromadzić, żeby być wywiezionymi w miejsce rozproszenia, żeby nie koncentrować się w mieście, tylko uciekać z miasta, bo i tak nie mamy się gdzie schronić – wskazuje Piotr Maryński.

Pod koniec marca rząd ma przyjąć ustawę, która usystematyzuje przepisy dotyczące schronów i warunków technicznych, jakie mają spełniać.

TV Trwam News

drukuj