fot. twitter.com

UE atakuje Polskę za przepis prawa, który już nie obowiązuje

Przepisy polskiego prawa ws. obniżenia wieku przejścia w stan spoczynku sędziów Sądu Najwyższego są sprzeczne z prawem Unii – tak twierdzi rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Problem jednak w tym, że przepisy, o których mówi rzecznik, zostały zmienione i nie obowiązują już w polskim prawie.

W ubiegłym roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej przychylił się do wniosku Komisji Europejskiej, by zawiesić regulacje ws. obniżenia wieku przejścia w stan spoczynku sędziów Sądu Najwyższego. Przepisy, zgodnie z rekomendacją, zmieniono. Teraz rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej odniósł się do przepisów, które już nie obowiązują.

– Sporne przepisy naruszają wymogi niezawisłości sędziowskiej, ponieważ mogą narazić Sąd Najwyższy i jego sędziów na ingerencję i naciski zewnętrzne ze strony Prezydenta RP w kontekście możliwości podwójnego przedłużenia ich czynnej służby, co podważa obiektywną niezależność tego sądu oraz wpływa na niezależność osądu sędziów i na ich rozstrzygnięcia – ocenił Jewgienij Tanczew, rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości UE.

Prawdopodobnie chodzi o to, że mimo zmiany przepisów Komisja Europejska nie wycofała swojej skargi.

– Polska się ugięła i zmieniła swoje prawo stosownie do uwag KE, ale Komisja nie wycofała skargi z TSUE, tak więc sprawa się toczy – mówi prof. Jakub Stelina.

Swojego zdziwienia całą sprawą nie kryje przewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka poseł Stanisław Piotrowicz.

– Odnoszę wrażenie, że ani prawo, ani fakty nie odgrywają tutaj najistotniejszej roli. Odgrywają tutaj względy zupełnie inne – wskazuje Stanisław Piotrowicz.

Czyli względy polityczne, bo członków TSUE wybierają rządy poszczególnych państw unii Europejskiej, a wielu z nich zależy na tym, by zachować status quo po wyborach europejskich.

– Wiemy, że dosyć jednostronnie przed rozpoznaniem sprawy wypowiadał się prezes Trybunału Sprawiedliwości UE, nawet postawił w dosyć kłopotliwej sytuacji innych sędziów Trybunału. Oni byli tym skonfundowani, że taka wypowiedź z jego ust nie powinna nigdy paść – podkreśla Stanisław Piotrowicz.

To jednostronne podejście rzecznika generalnego TSUE ma obrony wpływ na decyzje wydawane przez Trybunał. Choć jego rekomendacje nie są wiążące dla składu orzekającego, zazwyczaj są tożsame. Jak mówi przewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka poseł Stanisław Piotrowicz , Trybunał nie dochowuje w sprawie Polski zasady obiektywizmu. Bo choć inne państwa członkowskie stosują podobne rozwiązania prawne, a w wielu z nich – także w Niemczech – sądy i trybunały są znacznie bardziej upolitycznione, to właśnie w Polsce weryfikowana jest praworządność.

– W Niemczech z wnioskiem, a więc decyzja co do tego, kto będzie sędzią, leży w rękach ministra sprawiedliwości (…). Dochodzimy do tego, że w UE są równi i równiejsi – zaznacza Stanisław Piotrowicz.

Z pewnością ataki wymierzone w Polskę nie ustaną. Potwierdził to wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans, który w ubiegłym tygodniu spotkał się z w Warszawie z przedstawicielami Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Wiosny Roberta Biedronia. Nawiązał do kolejnego postępowania Komisji, w którym zarzuca się, że Izba Dyscyplinarna przy Sądzie najwyższym narusza niezawisłość polskich sędziów.

To nie do pomyślenia, żeby władze jakiegoś kraju mieszały się w to prawo każdego sędziego do zadawania pytań. Sędzia może zadać nawet głupie pytanie, ale to od Trybunału w Luksemburgu zależy, jaka będzie odpowiedź, a nie od jakiegoś rządu czy ministra – stwierdził Frans Timmermans.

Podobne problemy jak Polska mają dzisiaj Węgrzy. Tam także rządy sprawuje partia prawicowa.

TV Trwam News/RIRM

drukuj