fot. Marek Borawski/Nasz Dziennik

[TYLKO U NAS] K. Pawłowicz: Opozycja uruchamia przeciwko rządzącym procedury, ponieważ wie, że na końcu każdej rozprawy są ich sędziowie

Mamy do czynienia ze zdumiewająco stronniczymi, niezrozumiałymi wyrokami sądów, które uniemożliwiają zaprowadzenie porządku w państwie. Opozycja sprzeciwia się partii rządzącej w najbardziej oczywistych sprawach i uruchamia przeciwko niej procedury, ponieważ wie, że na końcu każdej rozprawy są ich sędziowie – akcentowała prof. Krystyna Pawłowicz, poseł PiS, podczas wtorkowych „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.

Sędzia Igor Tuleya uchylił decyzję prokuratury o umorzeniu śledztwa ws. posiedzenia Sejmu z 16 grudnia 2016, podczas którego uchwalono ustawę budżetową w Sali Kolumnowej.

– Pan sędzia Tuleya niejednokrotnie chwalił się działaniami, wyrokami, a zwłaszcza tekstami uzasadnień – okazywaniem swojej stronniczości i niechęci wobec obecnie sprawującego władzę Prawa i Sprawiedliwości (…). W najbardziej wrażliwych sprawach politycznych występują sędziowie skompromitowani, którzy nie ukrywają się ze swoją stronniczością. To działania, które tylko rozjuszają opinię publiczną (…). Jestem zdumiona stanem świadomości środowiska sędziowskiego, zwłaszcza warszawskiego, które bez przerwy wystawia osoby, które kompromitują wymiar sprawiedliwości – wskazała prof. Krystyna Pawłowicz.

Poseł zwróciła uwagę, że wszyscy mogli obserwować na ekranach telewizorów czy w internecie, w jaki sposób przebiegał pucz opozycji, a także mogliśmy zobaczyć kto blokował sejmową salę plenarną.

– Złośliwością, kontynuowaniem zaczepek i terrorem były wnioski skierowane do prokuratury przez opozycję, która przy najmniejszej okazji stara się dokuczyć Prawu i Sprawiedliwości, a w najbardziej oczywistych sprawach sprzeciwia się i uruchamia procedury. A dlaczego uruchamia? Ponieważ wie, że na końcu każdej rozprawy sądowej są ich sędziowie – zaznaczyła polityk.

Profesor mówiła, że mamy do czynienia ze zdumiewająco stronniczymi, niezrozumiałymi wyrokami sądów, które uniemożliwiają rządzącym zaprowadzenie porządku w państwie.

– Prawidłowo działające organy policyjne i prokuratury napotykają się na mur stronniczych sędziów, którzy uchylają po kolei wszystkie wnioski o ściganie. Mamy do czynienia z sytuacją skrajnej demoralizacji. Z jednej strony widzimy łamanie prawa przez posłów opozycji, przez chuliganerię terroryzującą polskich obywateli, uniemożliwiającą korzystanie z praw, a z drugiej strony niekontrolowanych sędziów, odbiegających daleko od prawa – oceniła Krystyna Pawłowicz.

Działania opozycji przybierają formy agresji nie tylko słownej, ale i fizycznej. Niejednokrotnie dochodzi do napaści na m.in. biura poselskie parlamentarzystów partii rządzącej. Po uchwaleniu ustawy o KRS i SN część środowiska opozycyjnego nie chciała później wypuścić posłów z Sejmu. Poseł Krystyna Pawłowicz, gdy chciała dojść do taksówki, zastała tłum, który uniemożliwiał jej odjechanie samochodem spod Sejmu.

– W końcu policja pomogła mi przejść do zupełnie innego wejścia. Słyszałam, jak jedna z pań wołała do ludzi, którzy stali na ulicy, że tu stoi Krystyna Pawłowicz. Padały słowa typu: „dopadniemy cię!”, „hańba!”. Zwłaszcza w centrum Warszawy spotykam się z wulgarnymi atakami słownymi. Nie czuję się dobrze na ulicach w okolicach Sejmu. Żaden z posłów PO w Sejmie czy audycjach nie odcina się od napaści na posłów. Kiedy my byliśmy w opozycji nigdy nie napadaliśmy, to nie jest nasza taktyka – podkreśliła polityk.

Niestety, to co wolno wszędzie i wszystkim, i co wolno było Platformie Obywatelskiej – tego nie wolno nam – powiedziała gość Radia Maryja.

– Wobec prawicy Polski po 2015 r. stosowane są różne miary. O ile PO za swoich rządów mogła pacyfikować protesty, prowokować, strzelać z kul gumowych do górników, to nam nie wolno nawet zatrzymać osoby, która rzuca jajkami czy fizycznie próbuje uniemożliwić korzystanie przez innych z prawa zgromadzeń – dodała konstytucjonalista.

Mamy w Polsce nierównowagę mediów. W zasadzie w bezkarny sposób mogą podawać nieprawdziwe informacje i manipulować nimi – mówiła Krystyna Pawłowicz.

– Kiedy KRRiT w końcu nałożyła karę, to odezwały się protesty ze Stanów Zjednoczonych, niepoinformowanych dobrze osób, z żądaniem, by kara została zdjęta. Ciągle jesteśmy niesuwerenni. Polski rząd musi chodzić jak po kruchym lodzie. Czasami w inny sposób trzeba potraktować chuliganów, żeby ominąć rafę. To są pułapki, które są zastawiane na Prawo i Sprawiedliwość. Czeka się chociaż na jednego męczennika, którego można by później przedstawiać przed europejskimi trybunałami, ONZ i przedstawiać jako ofiarę.  Nasze tłumaczenia kompletnie nie są brane pod uwagę, co widać bardzo dobrze na przykładzie Puszczy Białowieskiej, gdzie prof. Jan Szyszko przedstawia dokumenty i dowody, ale to nie ma znaczenia – zwróciła uwagę poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Cała rozmowa z prof. Krystyną Pawłowicz dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj