fot. twitter.com

[TYLKO U NAS] G. Hałubek: Wyczerpywanie zasobów ryb w Bałtyku następuje w tempie nie do kwadratu, a do sześcianu

Bałtyk stał się morzem „wspólnym” Unii Europejskiej i można było łowić – i do dziś można – w strefach obcych państw, a obce państwa mogą łowić ryby u nas, przez co wyczerpywanie zasobów ryb następuje w tempie nie do kwadratu, a do sześcianu – mówił w rozmowie z Redakcją Informacyjną Radia Maryja Grzegorz Hałubek, doradca ministra gospodarki morskiej.

Rybacy, naukowcy i politycy biją na alarm, gdyż polska część Morza Bałtyckiego zaczyna być coraz bardziej uboga w ryby. Z roku na rok jest coraz gorzej, zwłaszcza z dorszem. Oprócz tego, że ryb jest mniej, to jeszcze pogarsza się ich jakość.

Choć mamy dopiero początek marca, to rybacy już przewidują, że nie wykonają unijnego limitu połowów dorsza, który wynosi około 34 tys. ton. W ubiegłym roku wyłowili zaledwie 57 proc. limitu.

Jak wskazał Grzegorz Hałubek, problem zaczął się wraz z przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej.

– Wtedy stała się rzecz bardzo niedobra. Z tych łowisk przynależnych danemu państwu w postaci tej specjalnej strefy ekonomicznej, gdzie tylko mogły łowić dane kraje, do których te strefy przylegały, Bałtyk stał się morzem „wspólnym” Unii Europejskiej i można było łowić – i do dziś można – w strefach obcych państw, a obce państwa mogą łowić ryby u nas. Teraz koncentracje ryb, jak się pojawiają w jakiejś strefie, która w tej chwili jest wspólna, to płyną do tych ławic wszystkie statki unijne innych państw, przez co wyczerpywanie zasobów ryb następuje nie do kwadratu, a do sześcianu – mówił doradca ministra gospodarki morskiej.

Zaznaczył, że Unia Europejska ma świadomość problemu i pierwszym krokiem, jaki powinni podjąć unijni urzędnicy, to ograniczenie ilości połowu ryb.

– Ta gospodarka, za którą odpowiada w stu procentach Unia Europejska – bo Wspólnota oczywiście wie, o czym mówię i sprzyja tym połowom – doprowadziła do tego, że od 2005 r., czyli już rok po wejściu do Unii, zarysował się (…) tzw. „proces chudnięcia dorsza”, czyli proces zmiany jego kondycji. (…) Był to też proces wymierania, bo na Bałtyku – nie wszyscy wiedzą – nie ma już w tej chwili dorszy powyżej 40 centymetrów, a były kiedyś dorsze, które miały metr długości i żyły 40 lat. Dzisiaj mamy do czynienia z rybami, które mają 3-4 lata i nie więcej niż 45 centymetrów – powiedział.

Rozmówca podkreślił, że problem dotyczy nie tylko Polski, ale wszystkich krajów Bałtyckich. Dodał, że minister Marek Gróbarczyk, który stara się o ochronę ryb i pomoc dla rybaków, otrzymał wsparcie od komisarza UE ds. rybołówstwa Karmenu Velli

– We wrześniu 2016 r. minister Marek Gróbarczyk, który walczył o te rozwiązania – o ochronę ryb oraz wsparcie dla rybaków – otrzymał element zrozumienia w swoich działaniach w liście od komisarza ds. rybołówstwa Karmenu Velli. Podkreślił w nim te wszystkie kwestie, że je rozumie. Wspiera ministra Gróbarczyka w kwestii ochrony ryb. Wspiera go również w kwestii wsparcia finansowego i nawet proponował mu takie rozwiązania finansowe, które w ministerstwie są kontynuowane. Potrzebna jest teraz bezpośrednia zgoda Unii Europejskiej na zmianę starego programu, który pozostał po Platformie Obywatelskiej, który rybakom nic nie dawał – akcentował Grzegorz Hałubek.

RIRM

drukuj