fot. PAP/Adam Warżawa

Dr R. Tyślewicz: Bałtyk to akwen podatny na działania, które określamy jako zagrożenia hybrydowe

Gdybyśmy chcieli zatrzymać Rosję na Bałtyku, to Rosja w tym momencie zapadnie się gospodarczo i zablokuje Bałtyk dla wszystkich, a jest to dosyć proste do zrobienia. Wtedy Polska gospodarka, ale tak naprawdę gospodarka wszystkich państw nadbałtyckich poniesie bardzo duże straty i dalekosiężne skutki ekonomiczne. Dlatego jest taka gra nerwów, dlatego jest to akwen podatny na działania, które określamy jako zagrożenia hybrydowe – mówił w sobotnich „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja dr Radosław Tyślewicz, wykładowca na Wydziale Dowodzenia i Operacji Morskich Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni. Ekspert odniósł się do niedawnego przerwania kabli telekomunikacyjnych na dnie Morza Bałtyckiego.

W ubiegłym tygodniu doszło do przerwania kabli telekomunikacyjnych biegnących po dnie Bałtyku. Jeden z nich łączył Litwę i Szwecję, a drugi Helsinki z niemieckim miastem Rostock. Podejrzewa się, że doszło do dywersji.

– Nie po raz pierwszy mamy na Bałtyku do czynienia z tzw. działaniami hybrydowymi, a w konsekwencji z działaniami poniżej progu reakcji, czyli takimi działaniami, do których tak naprawdę nie można użyć tradycyjnych środków odpowiedzi w relacjach międzypaństwowych – wskazał dr Radosław Tyślewicz.

Ekspert zwrócił uwagę, że od dwóch lat Bałtyk jest wskazywany jako akwen, który jest szczególnie zagrożony tego typu działaniami. Wiąże się to z faktem, iż jest on niemalże w całości wewnętrznym morzem państw Unii Europejskiej, a od niedawna też NATO.

Przez Bałtyk przebiegają też szlaki eksportu 70 proc. ogółu węglowodorów z Rosji.

– Gdybyśmy chcieli zatrzymać Rosję na Bałtyku, to Rosja w tym momencie nie może sobie pozwolić na taką sytuację, bo zapadnie się gospodarczo i zablokuje Bałtyk dla wszystkich, a jest to dosyć proste do zrobienia i wcale nie trzeba do tego używać jakiejś technologii wojskowej. (…) Z jednej strony moglibyśmy teoretycznie zablokować Rosję, ale wydaje się, że – z uwagi na znaczenie [Bałtyku – radiomaryja.pl] dla eksportu rosyjskiego – Rosja nie będzie miała innego wyjścia, jak zablokować Bałtyk (…) w cieśninach duńskich. Wtedy Polska gospodarka, ale tak naprawdę [gospodarka – radiomaryja.pl] wszystkich państw nadbałtyckich poniesie bardzo duże straty i dalekosiężne skutki ekonomiczne. Dlatego jest taka gra nerwów, dlatego jest to akwen podatny na tego typu działania – działania, które określamy jako zagrożenia hybrydowe – wyjaśnił wykładowca na Wydziale Dowodzenia i Operacji Morskich Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni.

Rosja, prowadząc na Bałtyku działania hybrydowe poniżej progu wojny, testuje (jak to ma w zwyczaju) Zachód, sprawdzając, na ile może sobie pozwolić.

– Rosja (…) robi to w sposób inteligentny, aczkolwiek tani, używając trzeciego partnera, czyli jednostki handlowej jakiejś małej chińskiej spółki założonej przez dwóch Chińczyków, która będzie się tłumaczyć, tak jak [było to – radiomaryja.pl] w zeszłym roku (…) w przypadku uszkodzenia rurociągu między Estonią a Finlandią, że jednostka miała awarię, była zmuszona rzucić kotwicę akurat w takim miejscu i akurat uszkodziła taką ważną infrastrukturę. Można ją pociągnąć do zwykłej odpowiedzialności cywilnej, ale (…) nic innego zrobić nie można. Nie wystrzelimy rakiety, nie zaatakujemy ani Moskwy, ani Pekinu z tego powodu – mówił gość „Aktualności dnia”.

Rurociągi i kable telekomunikacyjne biegnące po dnie Bałtyku są celem tak częstych działań hybrydowych, ponieważ jest to infrastruktura kluczowa dla gospodarki krajów UE. Celami rosyjskiej dywersji mogą stać się wkrótce także morskie farmy wiatrowe budowane przez wiele państw nadbałtyckich, w tym Polskę.

Całość rozmowy z dr. Radosławem Tyślewiczem jest dostępna [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj