fot. PAP/Artur Reszko

[TYLKO U NAS] W. Andrusiewicz: Wszystkie działania, które podjęliśmy, powinny za tydzień, dwa przynieść skutek w wyhamowaniu liczby nowych zarażeń

Wszystkie działania, które podjęliśmy, powinny za tydzień, dwa przynieść skutek w wyhamowaniu liczby nowych zarażeń. Na razie weszliśmy w ten tydzień z zakażeniami z ubiegłego tygodnia, więc ta liczba teraz jeszcze będzie rosła – mówił Wojciech Andrusiewicz, rzecznik Ministerstwa Zdrowia, w audycji „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.

Wojciech Andrusiewicz zaakcentował, że sytuacja w związku z panującą pandemią koronawirusa jest dynamiczna.

– Rzeczywiście odczuwamy wsparcie społeczne, za które dziękujemy, bo jest ono niezmiernie ważne. Praca tutaj toczy się tak naprawdę dzień i noc, żeby zabezpieczyć wszystkie potrzeby związane z ochroną zdrowia i bezpieczeństwem sanitarno-epidemiologicznym. Sytuacja, jak wszyscy widzą, jest dynamiczna, tutaj – nie ma co ukrywać – ten wzrost liczby zachorowań będzie się zmieniał, będzie rosła liczba osób zakażonych w Polsce – mówił rzecznik Ministerstwa Zdrowia.

Na chwilę obecną mamy 251 osób zakażonych, w tym 5 osób zmarłych – wskazał gość Radia Maryja.

– Dzisiaj jeszcze dużego wzrostu nie mamy, wczoraj było 61 osób dodatkowo zakażonych, ale musimy się spodziewać, że w najbliższych dniach będzie skok do granicy 1000-1500 osób zakażonych. Jednak też uspokajam, bo proszę pamiętać, że działania, które wprowadził rząd, które wprowadza Ministerstwo Zdrowia – mówimy tu o zamykaniu szkół, przedszkoli, żłobków, galerii handlowych, większości sklepów w tych galeriach, ograniczeniach na polskich granicach, o pewnej „kwarantannie społecznej” – polegają na zastopowaniu, wyhamowaniu tej tzw. transmisji, czyli liczby możliwych zakażeń – powiedział Wojciech Andrusiewicz.

Im mniej będzie naszych kontaktów między sobą, tym mniejsza możliwość zakażenia kolejnych osób – kontynuował.

– Stąd też tak naprawdę ta kwarantanna społeczna jest bardzo pomocna w wyhamowaniu liczby zakażeń, ponieważ im mniej kontaktów (…). Wszystkie działania, które podjęliśmy, one powinny za tydzień, dwa przynieść skutek w wyhamowaniu liczby nowych zarażeń. Na razie weszliśmy w ten tydzień z zakażeniami z ubiegłego tygodnia, więc ta liczba jeszcze teraz będzie rosła – wskazał polityk.

Pojawiają się głosy, które próbują wywrzeć presję na rządzących, aby przeprowadzili testy na obecność koronawirusa na wszystkich Polakach.

– Takich tekstów nigdzie się nie wykonuje dla ogółu społeczeństwa, ponieważ nikt nie byłby w stanie nawet tylu testów zakupić w żadnym kraju świata, żeby przebadać choćby populację 35-36 milionów osób. Nie ma takich zaleceń, bo nie każdy w naszym kraju wymaga przeprowadzenia testów. Było zalecenie Światowej Organizacji Zdrowia, żeby prowadzić testy osób, które mają objawy, mają wskazania do przeprowadzenia testów, bo oprócz objawów miały kontakt z osobą zakażoną, albo były w regionie, w którym występowały zakażenia. To było pierwsze z zaleceń. Drugie z zaleceń z ostatnich tygodni to jest do tych osób, które są już podejrzewane o zakażenie, dodajemy osoby z kwarantanny, które były w bliskim kontakcie z osobą, u której już stwierdzono zakażenie. My realizujemy zalecenie WHO, czyli badamy osoby z kwarantanny, z bliskiego kontaktu z osobą zakażoną – stwierdził Wojciech Andrusiewicz.

Ale pamiętajmy, że mówimy o bliskim kontakcie – oznajmił.

– My nie mówimy o kontakcie przez drugą, trzecią, czwartą czy piątą osobę, bo tak naprawdę to doprowadzi do tego, że wszyscy w Polsce będziemy musieli się przebadać. Kolejną rzeczą jest to, że nie prowadzi się żadnych testów w pierwszych 2-4 dniach od możliwego zakażenia, możliwego kontaktu, ponieważ te pierwsze dni tak naprawdę to jest okres, w którym ten wirus jeszcze się nie wykluje u nas w organizmie, więc testowanie kiedy ktoś podnosi, że „Jestem na kwarantannie już 3-4 dni, a jeszcze nikt mi nie przeprowadzał testów. To jest skandal” – no nie. To jest zgodne ze wszelkimi procedurami – mówił gość Radia Maryja.

Pierwsze testy przeprowadza się w okolicach szóstego, siódmego dnia, ponieważ pojawienie się wirusa w naszym organizmie jest najbardziej widoczne od piątego do siódmego dnia – kontynuował rzecznik resortu zdrowia.

– Wcześniej przeprowadzanie testów nie ma żadnego sensu, bo nawet jakby ten wirus był, to my go nie wykryjemy. Zalecałbym tutaj duży spokój i zdanie się na polskie służby sanitarno-epidemiologiczne, na lekarzy, ponieważ oni wiedzą najlepiej, co robić. Pamiętajmy jeszcze o jednej rzeczy. Nadal mamy w Polsce zachorowania na grypę. W ciągu ostatnich tygodni kilkaset tysięcy osób zachorowało na grypę, a 14 osób zmarło. Oprócz koronawirusa mamy w Polsce inne choroby. My nie możemy tylko nastawiać się na to, że każdy nowy przypadek to jest koronawirus i każdy nowy przypadek trzeba testować pod kątem koronawirusa. Nadal mamy w Polsce inne choroby – powiedział polityk.

Ministerstwo Zdrowia regularnie aktualizuje tak zwaną „listę antywywozową”, czyli listę środków, których nie można wywozić poza teren Rzeczpospolitej Polskiej.

– Tu chodzi o zabezpieczenie placówek medycznych ale i o zabezpieczenie wszystkich obywateli. Mamy sytuację, w której rozwój zakażeń koronawirusem będzie wymagał u części pacjentów leczenia objawowego, ponieważ nie mamy innego sposobu leczenia koronawirusa, COVID-u jako pokłosia koronawirusa jak leczenie objawowe. Nie ma żadnych leków na koronawirusa i zakażeń koronawirusowych, ani nie ma na razie żadnych szczepionek. Jedyne leczenie to leczenie objawowe przy wykorzystaniu standardowych środków przeciwbólowych, przeciwgorączkowych, przeciwzapalnych, więc te środki muszą być do dyspozycji państwa. To znaczy, one muszą być dostępne na terenie naszego państwa, żeby móc leczyć objawowo, żeby również placówki służby zdrowia mogły z tego korzystać – oznajmił rzecznik Ministerstwa Zdrowia.

Dodatkowo sprzęt ochrony osobistej: maseczki, kombinezony. To też musimy zabezpieczyć u siebie w kraju – podkreślił gość „Aktualności dnia”.

– Naprawdę to cała Europa potrzebuje tego sprzętu, potrzebuje tych środków, więc ten ruch na rynku jest dosyć duży. My musimy zabezpieczyć siebie, biorąc pod uwagę fakt, że na pewno w Polsce są tańsze wyroby farmaceutyczne niż w Niemczech, Francji czy Wielkiej Brytanii. Musimy zabezpieczyć naszych obywateli przed wywozem tych środków, tak by w chwili, gdy te środki będą potrzebne, one były w naszej dyspozycji – mówił Wojciech Andrusiewicz.

Problemem są teraz wszechobecne fake newsy w sprawie zwalczania pandemii koronawirusa.

– Zdecydowanie musimy zwracać uwagę na to, z jakich źródeł czerpiemy informacje. Niestety dzisiaj wiele źródeł (można by rzec kolokwialnie) jest skażonych wirusem błędnych informacji. Jeżeli zaczniemy ulegać ułudzie świetnych rozwiązań na leczenie koronawirusa, chorób, które wywołuje koronawirus, jeżeli zaczniemy ulegać ułudzie różnym, cudownym sposobom zapobiegania zakażeniom koronawirusa, jeżeli będziemy korzystać ze źródeł, które nam mówią chociażby, że Ministerstwo Zdrowia zbiera pieniądze od ludzi na szczepionki albo wprowadza masowe szczepienia – to najgorsze co może być. Wirus i błędne informacje, złe informacje, a do tego panika to są trzy bardzo negatywne rzeczy, które skojarzone ze sobą mogą doprowadzić do bardzo złych rzeczy, które się dzieją – wskazał polityk.

Dlatego warto korzystać ze sprawdzonych źródeł informacji – zaakcentował.

– Ja odsyłam oczywiście na infolinię Narodowego Funduszu Zdrowia, na stronę Ministerstwa Zdrowia, na stronę Głównego Inspektora Sanitarnego, ale także do mediów, które rzetelnie relacjonują. Dziękuje też Radiu Maryja i Telewizji Trwam za rzetelne relacjonowanie tego, co tak naprawdę robi Ministerstwo Zdrowia, Główny Inspektorat Sanitarny, jakie działania są wprowadzane i jak najlepiej reagować na tren moment, kiedy stykamy się z zakażeniem albo możemy się z tym zetknąć. Tu też duża rola mediów i zawsze warto docenić te rzetelne informacje. Serdecznie dziękuje Radiu za rzetelne przekazywanie informacji – podsumował Wojciech Andrusiewicz.

Całą audycję „Aktualności dnia” z udziałem Wojciecha Andrusiewicza można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

 

drukuj