fot. twitter.com/TRzymkowski

[TYLKO U NAS] T. Rzymkowski: Nie może być tak, że jakikolwiek organ wybiera za głowę państwa I prezesa Sądu Najwyższego. To jest wyłączna kompetencja prezydenta

Nie może być tak, że jakikolwiek organ, nawet tak zacny organ jak Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego, wybiera za głowę państwa I prezesa SN. To jest wyłączna kompetencja prezydenta. Tylko i wyłącznie prezydent może tego wyboru dokonać. Tak samo jak wyłączną kompetencją prezydenta jest wskazanie prezesa NBP czy prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego – mówił w sobotnim „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam poseł Prawa i Sprawiedliwości Tomasz Rzymkowski.

W sobotę po południu Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego wyłoniło pięciu kandydatów na I prezesa tego sądu [więcej].

Tomasz Rzymkowski przypomniał, że w myśl zasad konstytucji wyboru I prezesa SN spośród wyłonionych kandydatów nie może dokonywać żaden inny organ, a wyłącznie prezydent RP.

– Istotą prerogatywy prezydenta, czyli jego uprawnienia do konkretnego działania, jest dokonanie wyboru. Nie może być tak, że jakikolwiek organ, nawet tak zacny organ jak Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego, wybiera za głowę państwa I prezesa SN. To jest wyłączna kompetencja prezydenta. Tylko i wyłącznie prezydent może tego wyboru dokonać. Tak samo jak wyłączną kompetencją prezydenta jest wskazanie prezesa NBP czy prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego. Jeśli doszłoby w tej chwili do posłuchania pana przewodniczego Borysa Budki i tego wyboru prezydent by nie dokonał, tylko by scedował na większość głosów oddanych na kandydaturę pana prof. Włodzimierza Wróbla, wówczas prezydent by abdykował – ocenił poseł PiS.

Grono kandydatów na urząd I prezesa SN, wybranych przez Zgromadzenie Ogólne, tworzą: Włodzimierz Wróbel, Małgorzata Manowska, Tomasz Demendecki, Leszek Bosek i Joanna Misztal-Konecka.

– Pięciu kandydatów, wyśmienitych profesorów prawa – pan prof. Wróbel jest chyba jedynym, który zajmuje się zawodowo prawem karnym materialnym. Reszta kandydatów w większości to są specjaliści od prawa cywilnego czy procedury cywilnej. Pani prof. Manowska, pani prof. Misztal-Konecka z KUL, pan prof. Demendecki z UMCS to są specjaliści w dziedzinie procedury cywilnej czy szeroko rozumianego prawa cywilnego. Natomiast pan prof. Wróbel jest karnistą – wskazał gość TV Trwam.

Polityk zwrócił uwagę na istotną zmianę w przepisach dotyczących liczby kandydatów, spośród których prezydent będzie wybierał I prezesa SN.

– Dotychczas – to się zmieniło i bardzo dobrze, że się zmieniło – prezydent RP miał wybór spośród dwóch przedłożonych kandydatur. Często zdarzało się tak, że już na etapie dokonywania wyboru przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN wybierano tego kandydata, który miał być wybrany i kandydata, który był tylko i wyłącznie kandydatem dodatkowym. Aby tej sytuacji uniknąć, ustawodawca zdecydował się na rozszerzenie tej palety kandydatów do pięciu. Pięciu kandydatów ma być przedłożonych panu prezydentowi do dokonania wyboru. Próba dokonania porównania tradycji, gdzie mieliśmy dwóch kandydatów z nowym rozwiązaniem prawnym, gdzie jest pięciu kandydatów, moim zdaniem jest chybiona – nie można porównać konia z wołem – zaznaczył.

Można spodziewać się, że PO będzie chciała wykorzystać czas oczekiwania na decyzję prezydenta Andrzeja Dudy ws. wyboru I prezesa SN w celu zbudowania poparcia dla swojego nowego kandydata na urząd głowy państwa, Rafała Trzaskowskiego – akcentował Tomasz Rzymkowski.

– Platforma Obywatelska będzie próbowała w tej chwili robić z tego tradycyjną hucpę w ramach kampanii wyborczej, będzie próbowała robić paliwo dla Rafała Trzaskowskiego, kandydata elit lewicowo-liberalnych, ulubieńca celebrytów. Natomiast moim zdaniem opinia publiczna odetchnie z ulgą w chwili, kiedy prezydent ogłosi swoją decyzję co do wyboru I prezesa SN i zostawmy pana prezydenta z tym trudnym wyborem samego. Możemy ewentualnie wesprzeć go modlitwą, aby ta decyzja była jak najbardziej trafiona dla Polski i dla wymiaru sprawiedliwości w Polsce – powiedział gość „Polskiego punktu widzenia”.

Zastąpienie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej Rafałem Trzaskowskim to próba oszacowania przez PO, co może zyskać, a co stracić – ocenił poseł PiS.

– Platforma ma świadomość, że nie wygra tych wyborów prezydenckich, natomiast zależy jej na tym, aby uzyskać laur pierwszeństwa na opozycji, aby być tym ugrupowaniem, które jednak wystawiło kandydata, który w tym wyścigu wyborczym zajął drugie miejsce i miał tę pozycję najsilniejszą. To rzeczywiście widać. Ci wyborcy, którzy byli rozczarowani Małgorzatą Kidawą-Błońską i na chwilę zachwycili się Szymonem Hołownią czy Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, w tej chwili wracają i chcą głosować na Rafała Trzaskowskiego, który prowadzi bardzo agresywną, taką populistyczną kampanię. Następuje polaryzacja. To jest bardzo zła wiadomość dla wszystkich kandydatów, ale ja nad nimi nie boleję. To jest bardzo dobra wiadomość dla prezydenta Andrzeja Dudy, bo moim zdaniem w tych wyborach dojdzie do takiego swoistego referendum, tzn. my oprócz tego, że będziemy wybierać prezydenta RP, to będziemy decydować, czy jesteśmy za Polską chrześcijańską, z wartościami religijnymi, czy jesteśmy za Polską, która depcze wartości chrześcijańskie – podsumował polityk.

radiomaryja.pl 

drukuj