[TYLKO U NAS] S. Piotrowicz o SN: Nie można w sposób wybiórczy czytać przepisów prawa – trzeba patrzeć, jaki jest kontekst

Nie można w sposób wybiórczy czytać przepisów prawa. Trzeba patrzeć, jaki jest kontekst. A ten kontekst jest taki, że to ustawa ma określić granicę wieku, po której sędzia przechodzi w stan spoczynku – mówił we wtorkowym programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam przewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka Stanisław Piotrowicz.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości wskazał, iż jest przekonany, że „sędziowie Sądu Najwyższego zastosują się do obowiązującego w Polsce prawa i reforma będzie konstytuowana”.

Dotychczasowa Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego według prawa powinna przejść w stan spoczynku. Jednak jak zapowiedział we wtorek rzecznik SN, Małgorzata Gersdorf odejść nie zamierza. [czytaj więcej].

– Przede wszystkim sędziowie mają świadomość tego, że są zobowiązani prawa przestrzegać, że ustawy korzystają z domniemania zgodności z konstytucją i nie jest prawdą to, że sędziowie mogą stosować konstytucję wprost. Tak, jak czasami wypowiadają się, że stosują konstytucję wprost. To nie jest możliwe, dlatego że jest wyraźny przepis konstytucyjny, który mówi w ten sposób: „Konstytucję stosuje się wprost, chyba że konstytucja stanowi inaczej”. I właśnie w odniesieniu do wymiaru sprawiedliwości konstytucja stanowi inaczej, a w szczególności art. 180 ust. 4 mówi, że granicę wieku, po osiągnięciu której sędzia przechodzi w stan spoczynku, określa ustawa. I ustawa określiła tę granicę wieku na 65 lat – podkreślił.

W ocenie gościa TV Trwam widać „determinację rządzących i konsekwencje w przeprowadzaniu reformy wymiaru sprawiedliwości”.

– Rozumiem, że podejmowane są wysiłki ze strony niektórych sędziów, ze strony totalnej opozycji, żeby było tak, jak było. Myślę, że emocje opadną. Widać determinację rządzących i konsekwencje w przeprowadzaniu reformy wymiaru sprawiedliwości. (…) Rządzący wykazali się rozwagą, konsekwencją, stanowczością. Na pewno nie będzie żadnych takich scen, na które liczy totalna opozycja. Tego nie będzie. Chcieliby się kreować na męczenników, ale – jak widać – do tej pory to nie było możliwe – zaznaczył poseł.

Po wtorkowym spotkaniu z prezydentem dotychczasowa Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego powiedziała: „jeśli chodzi o mój status, to on się nie zmienił po rozmowie z panem prezydentem, bo konstytucja stawia mi 6-letnią kadencję. Jutro przychodzę do pracy”. Nie można w sposób wybiórczy czytać przepisów prawa – komentował postawę prof. Gersdorf gość „Polskiego punktu widzenia”.

– Trzeba patrzeć, jaki jest kontekst. A ten kontekst jest taki – bo również konstytucja stanowi o tym – że to ustawa ma określić granicę wieku, po której sędzia przechodzi w stan spoczynku. Również w konstytucji jest zapis, że w przypadku reformy wymiaru sprawiedliwości – a więc zakresu działania właściwości sądów – wolno sędziego przenieść w stan spoczynku nawet, gdyby tego wieku nie osiągnął. Jest zabezpieczenie w konstytucji, że mimo, iż nie osiągnął wieku emerytalnego ma przejść w stan spoczynku i zachować dotychczasowe uposażenie. Nie jest tak, że w konstytucji jest zapisane, że sędzia ma być w nieskończoność – zauważył Stanisław Piotrowicz.

Art. 183 Konstytucji RP par. 3 mówi: „Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego powołuje Prezydent Rzeczypospolitej na 6-letnią kadencję spośród kandydatów przedstawionych przez zgromadzenie ogólne sędziów Sądu Najwyższego” – wskazał.

– I tak też się stało. Powołał na 6-letnią kadencję, ale zważywszy na to, że Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego osiąga wiek emerytalny, trudno sobie wyobrazić taką sytuację, żeby ktoś, kto nie jest czynnym sędzią SN pełnił obowiązki pierwszego prezesa. To jest poza wszelkim sporem – zapewniał.

Stanisław Piotrowicz akcentował, że sędziowie są dobrymi prawnikami i posiadają wiedzę o zasadzie domniemanej konstytucyjności.

– Sędziowie są dobrymi prawnikami i mają tę wiedzę, że w Polsce obowiązuje zasada domniemania konstytucyjności. Ustawa uchwalona przez parlament, podpisana przez prezydenta, opublikowana w Dzienniku Ustaw – obowiązuje. A jeżeli ktoś ma wątpliwości co do zgodności przepisu z konstytucją, to winien ten konkretny zapis zaskarżyć. A od tego – zgodnie z konstytucją – jest jedyny organ uprawniony do orzekania o zgodności z konstytucją. Tym organem jest TK i każdy sędzia o tym doskonale wie – podkreślił polityk.

– Gdyby taka zasada w polskim prawie – ale nie tylko w polskim – nie obowiązywała, to mielibyśmy po prostu anarchię. Każdy obywatel mógłby powiedzieć: a przepraszam, mi się te przepisy podatkowe nie podobają, uważam że ten zapis w tym aspekcie jest niezgodny z konstytucją i nie będę stosował tego przepisu. Ta zasada domniemania zgodności ustawy z konstytucją ma swoje uzasadnienie – dodał.

Część opozycji i środowiska sędziowskiego twierdzi, że TK jest zniszczony, a niektórzy sędziowie to tzw. dublerzy i nie powinni orzekać, bo zostali wybrani niezgodnie z obowiązującym prawem.

– Warto porównać standardy, jakie prezentuje dzisiejsza opozycja i jakimi standardami kierowało się ugrupowanie Prawo i Sprawiedliwość. Kiedy przez 8 lat byliśmy w opozycji. Czy my kiedykolwiek mówiliśmy, że TK jest „platformerski”? – podsumował Stanisław Piotrowicz.

RIRM

drukuj