[TYLKO U NAS] S. Piotrowicz: Jeżeli sędziowie ulegną zastraszaniu ze strony sędziego Żurka, będzie to znaczyć, że nie mają w sobie niezawisłości

Niezawisłość to odporność na naciski. Często te naciski sprowadza się tylko do rzekomych nacisków ze strony świata politycznego, ale przecież te naciski mogą płynąć z wielu innych stron: ze strony rozmaitego lobby, ze strony mediów, biznesu – powiedział w programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam poseł Prawa i Sprawiedliwości Stanisław Piotrowicz.

Przewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka odniósł się do planowanych zmian w składzie Krajowej Rady Sądownictwa.

Polityk podkreślił, że rzecznik KRS sędzia Waldemar Żurek poprzez nawoływanie do niekandydowania na funkcję sędziów-członków KRS, wykracza poza swoje kompetencje i godzi w zasadę apolityczności sędziego.

– Zwracam uwagę na polityczne zaangażowanie pana sędziego Żurka, bowiem jako rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa winien informować opinię publiczną o tym, co dzieje się w KRS. Tymczasem pan sędzia Żurek komentuje bieżące życie polityczne, a to nie należy do jego kompetencji. Mało tego – myślę, że godzi w zasadę apolityczności sędziego – akcentował gość „Polskiego punktu widzenia”.

Poseł PiS skomentował wypowiedź szefowej Stowarzyszenia Sędziów Themis Beaty Morawiec, która stwierdziła, że „Osoby, które zdecydowały się na kandydowanie do KRS, będą musiały się tłumaczyć nie tylko przed Bogiem i historią, ale też przed ewentualnymi osobami, które będą kwestionowały decyzje podejmowane przez niekonstytucyjną Radę”.

– Podmiotem uprawnionym do rozstrzygania, co jest zgodne z konstytucją, a co nie jest zgodne z konstytucją, jest Trybunał Konstytucyjny. Jest przecież wielu prawników i mogą oni powiedzieć, że dana ustawa w zakresie (która ich dotyczy) jest niekonstytucyjna, a w związku z tym tej ustawy przestrzegać nie będą. Tak mogą pomyśleć również inni obywatele. Przecież to jest prowadzenie do anarchizacji życia – zaznaczył.

W polskim systemie prawnym ustawa jest traktowana z konstytucją do momentu, w którym inne orzeczenie wyda Trybunał Konstytucyjny – zwrócił uwagę Stanisław Piotrowicz.

– W polskim systemie prawnym obowiązuje zasada domniemania konstytucyjności ustawy. Oznacza to, że jeśli ustawa opuszcza parlament, jest podpisana przez prezydenta, jest prawem obowiązującym i korzysta z domniemania zgodności z konstytucją. Dotąd ta ustawa jest traktowana jako zgodna z konstytucją, dopóki we właściwym trybie nie orzeknie inaczej Trybunał Konstytucyjny – tłumaczył polityk.

Ustawa o KRS przewidziała rozwiązanie w sytuacji, w której kluby opozycyjne nie zgłoszą własnych kandydatów na stanowisko sędziów-członków KRS – wyjaśnił przewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.

– Jeżeli któryś z klubów nie zgłosi kandydatów i będzie brakowało tych kandydatów do 15 (Prawo i Sprawiedliwość może zgłosić nie więcej niż 9), wówczas prezydium Sejmu ma prawo uzupełnić tę listę do 15 – wskazał gość „Polskiego punktu widzenia”.

Poseł PiS zaznaczył, że opozycja nie potrafi uzasadnić swoich zarzutów o rzekomej niekonstytucyjności ustaw o KRS i SN.

– Jeżeli słyszę głosy, że coś jest niekonstytucyjne w ustach opozycji, to stale przywołuję do wskazania, który przepis konstytucyjny i w jaki sposób został naruszony. Jakoś na to pytanie nigdy nie uzyskuję odpowiedzi. O wiele łatwiej jest krzyczeć, że coś jest niekonstytucyjne, że łamie się konstytucję, a jakoś trudniej jest wskazać, co ma być przejawem tego łamania konstytucji – powiedział Stanisław Piotrowicz.

RIRM

drukuj