[TYLKO U NAS] Red. S. Karczewski: Nie słychać, by ktokolwiek chciał przeprosić za bezpodstawne oskarżenia w stronę księży

Nie słychać teraz, żeby ktokolwiek chciał przeprosić za to, że rzucano bezpodstawnymi oskarżeniami. Sceny z Markiem Lisińskim wycięto z filmu Sekielskich, ale nie powiedziano dlaczego. Nikt nie chce tego sprostować – powiedział w „Aktualnościach Dnia” na antenie Radia Maryja redaktor „Naszego Dziennika”, autor książki „Pedofilią w Kościół. Oblicza kłamstwa” Sebastian Karczewski.

Z danych statystycznych wynika, że skala pedofilii w Kościele jest wytworem medialnym – napisano we wstępie książki „Pedofilią w Kościół. Oblicza kłamstwa”. Temat ten jest ostatnio często poruszany w mediach, najczęściej w formie ataku na Kościół.

– Pomysł zrodził się tuż po sprawie związanej niedoszłym ingresem ks. Stanisława Wielgusa. Zbierałem materiały przez 6 lat. Zaczęły wpadać mi do rąk materiały spraw, które ostatnio wypłynęły. Przyglądałem się temu i zacząłem zastanawiać się, dlaczego tak wiele pisze się o pedofilii w Kościele bez podawania danych. Osobiście uczestniczyłem w tego typu sprawach, przeglądałem akta, co skłoniło mnie do pokazania drugiej strony medalu – podkreślił Sebastian Karczewski.

Atak na Kościół poprzez oskarżanie księży o pedofilię ma miejsce nie tylko w Polsce.

– W USA na podstawie dosłownie kilku oskarżeń zrobiono taką aferę, że na podstawie tylko oskarżeń, często zmyślonych, próbowano zarabiać. Powstał pewnego rodzaju przekręt – zaznaczył redaktor „Naszego Dziennika”.

W Polsce powstała Fundacja „Nie Lękajcie Się”. Jej były prezes Marek Lisiński podawał się za ofiarę księdza. Z dziennikarskiego śledztwa wynika jednak, że jest osobą nastawioną na wyłudzanie pieniędzy.

– Nie słychać teraz, żeby ktokolwiek chciał przeprosić za to, że rzucano bezpodstawnymi oskarżeniami. Sceny z Markiem Lisińskim wycięto z filmu Sekielskich, ale nie powiedziano dlaczego. Nikt nie chce tego sprostować  – wskazał Sebastian Karczewski.

W sprawę fałszywych oskarżeń zamieszani są przede wszystkim prawnicy.

– Uczestniczyłem w kilku procesach, w których brali udział prawnicy fundacji. Odgrywali oni też ważną rolę w filmie Sekielskich. To ci, którzy podkręcają sprawę i ich działanie należałoby sprawdzić. To sztab ludzi, który pracuje nie tylko nad dezinformacją, ale nad tym, by tworzono fikcyjne ofiary – powiedział Sebastian Karczewski.

Cała rozmowa z red. Sebastianem Karczewskim w „Aktualnościach dnia” dostępna jest [tutaj]

RIRM

drukuj