[TYLKO U NAS] Radna gminy Słupsk: Miasto Słupsk przejmując nasze tereny, ograniczałoby właścicieli prywatnych w ich własnych planach. Niech miasto weźmie puste pola i niech tam gospodarzy. Dlaczego ma brać wszystko, w co wkładaliśmy pieniądze?

Miasto Słupsk chce przyłączyć do siebie okoliczne sołectwa należące do gminy Słupsk. Mieszkańcy w przeważającej większości są temu przeciwni. Dlaczego tak jest, wyjaśniały w programie „Polski punkt widzenia” w TV Trwam radna gminy Słupsk, Małgorzata Bazyk, i członek Rady Seniorów Gminy Słupsk, Wanda Bownik.

Miasto Słupsk chce rozszerzyć swoje granice o siedem sołectw gminy wiejskiej Słupsk: Bierkowo, Krępę Słupską, Płaszewko, Strzelino, Włynkówko, Siemianice oraz część sołectwa Swochowo-Niewierowo. Cała gmina Słupsk liczy ok. 17 tys. mieszkańców, zaś same ww. sołectwa zamieszkuje 7 tys. osób, co stanowi ponad 41 proc. mieszkańców gminy.

Mieszkańcy gminy są przeciwni przyłączeniu do miasta. W środę protestowali oni przed Sejmem i kancelarią premiera. Na terenie gminy Słupsk przeprowadzono także referendum, kto jest za, a kto przeciw przyłączeniu do miasta. Jak zaznaczyła Wanda Bownik, jego wyniki są jednoznaczne – 98,8 proc. mieszkańców jest przeciwna przyłączeniu ich miejscowości do Słupska. Frekwencja wynosiła 80 procent. Jednak miasto nie chce liczyć się z głosem mieszkańców gminy.

– Władze miasta powołują się na rozwój. Już wielokrotnie mówiłam, że definicja rozwoju nie ma nic wspólnego z aneksją zagospodarowanych terenów – bardzo dochodowych terenów. Chciałabym też podkreślić – to są nasze, bardzo rozwinięte tereny, na które samorząd pracował ponad 30 lat. W sytuacji kiedy zostałyby nam zabrane, no to nie mamy się gdzie rozwijać – zwróciła uwagę Małgorzata Bazyk.

Choć miasto, anektując część gminy Słupsk, powiększyłoby się 2,5-krotnie, to jednak zyskałoby tylko 0,1 proc. terenów do zagospodarowania.

– Inaczej mówiąc, zakładaliby, że będą się rozwijać na prywatnych terenach, bo takie ziemie też mamy. Chciałabym jeszcze powiedzieć o jednej istotnej rzeczy: swego czasu gmina Słupsk dostała bardzo duży teren do zagospodarowania – 50 ha – i tam otworzyliśmy strefę ekonomiczną, która dzisiaj bardzo dobrze prosperuje. Na dzisiaj mamy dwa hektary wolnej przestrzeni do zagospodarowania. W tym samym momencie miasto miało dużo większy teren i nie zrobiło nic – podkreśliła radna gminy Słupsk.

Wyjaśniła, że tereny, na których utworzono strefę ekonomiczną, gmina Słupsk otrzymała w ramach odszkodowania.

– Dzisiaj nam to odszkodowanie próbuje się zabrać, co jest dla mnie totalnym nieporozumieniem – zaznaczyła Małgorzata Bazyk.

Miasto Słupsk argumentuje wniosek o rozszerzenie swoich granic także wyludnianiem się miasta.

– Chciałabym zwrócić uwagę, że ludzie, którzy wyprowadzają się z miasta, żeby poprawić swój komfort życia, wybierają sobie tereny według własnego uznania. Nie zabieramy wszystkich mieszkańców miasta. Są ościenne, sąsiadujące gminy. Ta sama sytuacja dotyczy też nas. Nasi mieszkańcy również zmieniają swoje życie. Nie wpadlibyśmy nawet na pomysł, by cokolwiek komuś zabierać, żeby poprawić swój własny wizerunek. Nie możemy się na to zgodzić – mówiła radna.

Swoją opinię na temat chęci rozszerzenia granic miasta przez władze Słupska napisał też wojewoda pomorski. Choć jest ona dość złożona i niejednoznaczna, to jednak wojewoda wypowiedział się, zaznaczając, że jest po stronie mieszkańców gminy Słupsk.

Wanda Bownik zwróciła uwagę, że mieszkańcy gminy nie dostrzegają żadnych korzyści z przyłączenia ich ziem do miasta. Straciliby bowiem wszystko, co budowali wspólnym wysiłkiem przez wiele lat.

– Niech sobie miasto weźmie puste pola i niech tam gospodarzy. Dlaczego ma brać to wszystko, w co wkładaliśmy pieniądze? Chce mieć gotowe, byle tylko pieniążki były? – mówiła członek Rady Seniorów Gminy Słupsk.

Dodatkowo, jak wskazała Małgorzata Bazyk, w Słupsku ma miejsce zjawisko dzikiej deweloperki, co po przejęciu przez miasto okolicznych sołectw może skutkować zabudowaniem gruntów rolnych wysokiej klasy. Nie jest to jednak jedyny problem.

– Warto też wspomnieć, że przejmując nasze tereny, miasto ograniczałoby właścicieli prywatnych w ich własnych planach, ponieważ 16 lipca 2016 r. weszła w życie ustawa, która dała nam 36 miesięcy na to, żeby zaplanować grunty pod kątem przyszłego zagospodarowania. Gdyby miasto przejęło teraz grunty, ich właściciele nie mieliby już możliwości dokonania jakichkolwiek zmian i przyszłościowo nie mogliby podejmować decyzji o zabudowie, rozwoju – nawet dla swoich własnych potrzeb – podkreśliła radna.

Podczas środowego protestu mieszkańców gminy Słupsk przed Sejmem i Kancelarią Premiera nikt z przedstawicieli rządu nie wykazał zainteresowania protestującymi. Jak zaznaczyła Małgorzata Bazyk, mieszkańcy są gotowi znów wybrać się do Warszawy, jeśli tylko zajdzie taka potrzeba lub jeśli ktoś z władz centralnych zechce poświęcić im czas. Są także gotowi na rozmowy z władzami miasta Słupska.

radiomaryja.pl

drukuj

Drogi Czytelniku naszego portalu,
każdego dnia – specjalnie dla Ciebie – publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła i naszej Ojczyzny. Odważnie stajemy w obronie naszej wiary i nauki Kościoła. Jednak bez Twojej pomocy kontynuacja naszej misji będzie coraz trudniejsza. Dlatego prosimy Cię o pomoc.
Od pewnego czasu istnieje możliwość przekazywania online darów serca na Radio Maryja i Tv Trwam – za pomocą kart kredytowych, debetowych i innych elektronicznych form płatniczych. Prosimy o Twoje wsparcie
Redakcja portalu radiomaryja.pl