fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Prof. R. Szeremietiew w 22. rocznicę dołączenia Polski do NATO: Nie chcieliśmy być poddanymi Moskwy

Dla nas miało to zasadnicze znaczenie, nawet nie tyle, jeśli idzie o bezpieczeństwo militarne, ale o pewien układ geopolityczny, w którym Polska powinna się znaleźć. Po prostu nie chcieliśmy być poddanymi Moskwy – mówił o powodach dołączenia Polski do NATO prof. Romuald Szeremietiew, były wiceminister obrony narodowej i specjalista ds. wojskowości, w piątkowej audycji „Aktualności dnia” w Radiu Maryja. Poruszył także kwestię zależności wobec sojuszu i polskiej obronności w wymiarze ogólnym.

12 marca przypada 22. rocznica przystąpienia Polski do NATO [czytaj więcej] W 1999 roku, do Paktu Północnoatlantyckiego, obok naszego kraju, przystąpiły także Czechy oraz Węgry. Jednak, jak wskazał gość „Aktualności dnia”, wysiłki na rzecz dołączenia Polski do tej organizacji rozpoczęły się znacznie wcześniej.

– W 1985 roku kierowałem Polską Partią Niepodległościową. To była organizacja działająca w konspiracji. W naszym programie zapisaliśmy, że Polska będzie członkiem NATO – wspominał prof. Romuald Szeremietiew.

Jednak nawet wśród opozycjonistów wydawało się to nierealnym marzeniem.

 – Wtedy – mówiąc wprost – pukano się w czoło. Nikt nie był sobie w stanie wyobrazić, że coś takiego może się wydarzyć – zaznaczył specjalista ds. wojskowości.

Ten – jak wydawało się wielu – nierealny plan jednak udało się zrealizować, choć potrzeba było czasu i ogromu pracy.

– W 1997 roku zostałem sekretarzem stanu, pierwszym wiceministrem w Ministerstwie Obrony Narodowej i odpowiadałem m.in. za pion uzbrojenia i infrastruktury. W tym właśnie czasie byłem jednym z tych, którzy przygotowywali wejście naszego kraju do NATO. Już w 1999 roku wchodziliśmy do Sojuszu, a ja byłem z delegacją rządową w Brukseli, gdzie wieszaliśmy flagę narodową przed Kwaterą Główną NATO – mówił były wiceszef MON.

Jako osoba, której biografia była w tak dużym stopniu powiązana z dołączeniem Polski do Sojuszu Północnoatlantyckiego, prof. Romuald Szeremietiew potrafił określić dokładny powód przystąpienia do organizacji. Jak podkreślił, nie chodziło tylko o bezpieczeństwo wojskowe.

– Wiedzieliśmy, że jeżeli Polska znajdzie się w NATO, to tym samym wyjdzie ze strefy oddziaływania dawnego Związku Sowieckiego, Rosji. Dla nas miało to zasadnicze znaczenie, nawet nie tyle, jeśli idzie o bezpieczeństwo militarne, ale o pewien układ geopolityczny, w którym Polska powinna się znaleźć. Po prostu nie chcieliśmy być poddanymi Moskwy – akcentował.

Specjalista ds. wojskowości tłumaczył też, dlaczego obecność w NATO leży dzisiaj w interesie Polski.

– Sojusz ciągle spełnia swoją rolę, tzn. jest gwarantem naszego bezpieczeństwa, ale – jak każdy sojusz – jest przydatny i potrzebny każdemu państwu tak długo, jak długo jest to zgodne z interesem tego państwa, w tym wypadku z interesem Polski. W naszym interesie leży oczywiście to, żeby silna była tzw. Flanka Wschodnia NATO, żeby na naszym terytorium byli żołnierze Stanów Zjednoczonych i nie tylko. Żeby ten, który chce zmienić układ w świecie (widzimy co chce zrobić Rosja), był przed tym powstrzymywany – wyjaśnił.

Jednak, jak zaznaczył były wiceminister obrony narodowej, nie należy traktować Organizacji Paktu Północnoatlantyckiego jako wiecznej, niezawodnej i stuprocentowej gwarancji bezpieczeństwa i pokoju.

– Pamiętajmy, że każdy sojusz może zawieść w sytuacji zagrożenia. Żeby przed tym się ustrzec, trzeba mieć przygotowany własny, zależny od nas, system obrony państwa, w którym my, Polska, będziemy decydować, bo to jest ostateczna i najważniejsza gwarancja naszego bezpieczeństwa – zwrócił uwagę gość „Aktualności dnia”.

W związku z powyższym, prof. Romuald Szeremietiew wyraził swoją opinię na temat obecnych inwestycji państwa polskiego w obronność. Podkreślił, że wymaga to przede wszystkim wielkich nakładów finansowych, zaś wcześniejsze tego typu inwestycje nie zawsze były udane.

– Po pierwsze, bardzo potrzebne w narodzie jest coś, co się nazywa wolą obrony kraju. Po drugie, musi być system, który budujemy – choć niezbyt konsekwentnie – aby oprócz systemów ofensywnych była również rozwinięta obrona terytorialna. To jest bardzo ważny element w tego typu sytuacji. W końcu przygotowania do obrony wyglądające dla potencjalnego agresora w ten sposób, że będzie miał straszny kłopot, jeżeli odważyłby się nas zaatakować. Nad tym musimy pracować, ale takie rzeczy, jak wiadomo, dzieją się w dłuższym przedziale czasu. Nie dzieje się to nawet podczas jednej kadencji – mówił były wiceszef MON.

Podkreślił, że musi istnieć opracowana strategia bezpieczeństwa narodowego, a także ponadpartyjna zgoda, aby ją wdrażać, budując system obrony państwa. Specjalista ds. wojskowości zwrócił także uwagę, że kluczową rolę odgrywa rodzimy przemysł obronny. Zaznaczył, że każdy zakup uzbrojenia, szczególnie nowoczesnego i zaawansowanego, musi być poparty rolą, jaką ma ono odgrywać we wspomnianym planie strategii.

Zapytany o miejsce Polski w NATO były wiceminister obrony narodowej odpowiedział, że obecność Polski w Sojuszu i współpraca z USA leży nie tylko w polskim interesie państwowym, ale przede wszystkim amerykańskim. W tym kontekście ogromną rolę odgrywa m.in. obecność wojsk NATO na terenie Polski.

– W interesie Stanów Zjednoczonych jest niewpuszczenie Rosji do tego regionu. Na arenie globalnej trwa rywalizacja między takimi podmiotami, jak Stany Zjednoczone i Federacja Rosyjska. Stany Zjednoczone chcą utrzymać swoją pozycję dominującego gwaranta istniejącego ładu i w ramach tego „wyszło im”, że obecność w Polsce i obecność Polski jako partnera jest z punktu widzenia interesów amerykańskich bardzo ważna – wyjaśnił prof. Romuald Szeremietiew.

Wskazał, że nadal pojawiają się obawy, czy zmiana rządzącego stronnictwa w USA nie spowoduje zmian w kwestii postrzegania amerykańskiego interesu państwowego oraz sposobu prowadzenia polityki zagranicznej. Z tego powodu, jak podkreślił były wiceszef MON, w kwestii bezpieczeństwa powinniśmy liczyć przede wszystkim na siebie i w jak największej mierze sami budować swoją obronność.

– Nie można doprowadzić do sytuacji, że nasze „być albo nie być” będzie uzależnione od tego, czy nasi sojusznicy nam pomogą czy nie – zaznaczył gość „Aktualności dnia”.

Całość rozmowy z prof. Romualdem Szeremietiewem jest dostępna [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj