fot. youtube.com

[TYLKO U NAS] Prof. P. Skrzydlewski: Nie bądźmy naiwni, uniwersytetów nie uratują politycy i partie, bo ci już dawno oznajmili, że się położą Rejtanem, jeśli ktoś będzie próbował ograniczyć wolność słowa zwolenników ideologii gender

Źle się dzieje i to nie tylko od dziś na naszych uniwersytetach. Coraz więcej na nich tych, którzy chcą dzielić się swoimi opiniami, a nie wzrastać w miłości prawdy, dobra, piękna i świętości. Atak, który przeprowadzono ostatnio na panią prof. Ewę Budzyńską, jest tego najdobitniejszym dowodem. Dziś trzeba stanąć w jej obronie, bo zagrożona jest nie tylko osoba, ale systemowo cały uniwersytet, który staje się czymś na wzór karczmy, w której co bardziej odurzony krzyczy, domagając się szacunku dla swoich opinii w imię oczywiście tolerancji, wolności, własnych ideologii. Nie ma w nim rozumu ani prawdy, ale jest buta i bezczelność, które depczą wszystko – powiedział w felietonie „Spróbuj pomyśleć” na antenie Radia Maryja prof. Paweł Skrzydlewski, etyk, filozof z Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Chełmie.

Uniwersytety zawsze były i będą jednym z najpiękniejszych i najważniejszych miejsc w kulturze. Wie to każdy, kto naprawdę studiował, kto spotkał profesorów i poczuł tę wolność i rozkosz, jaką daje poznana prawda i życie we wspólnocie akademickiej. Tu, na uniwersytecie, wzrasta człowiek do pełnej swej dojrzałości, rozmiłowuje się w tym, co dobre i piękne. Poznaje tradycję, by żyć w przyszłości dla siebie i dla najbliższych. Tu właśnie staje się samodzielny i samowystarczalny w poznaniu prawdy. Nabiera sił i zdolności, by odważnie dzielić się tym, co pozna. Potwierdzeniem tego są słowa samego Arystotelesa, który zapytany o to, czym różni się człowiek wykształcony od niewykształconego miał powiedzieć, że tym, czym żywy człowiek od umarłego.

Uniwersytety dają nam życie duchowe. Dają tak wiele, iż duch ludzki nieustannie do nich powraca. Dlatego ma rację Ojciec Święty Benedykt XVI, gdy jeszcze jako kardynał pisał, że Platon ze swą akademią, chcąc jej zachowania, musiał niejako zwrócić się do mitologicznych bogów i prosić ich o pomoc, by uchronić to wielkie dobro, jakim jest uczelnia, a przede wszystkim, by zachować w niej miłość do prawdy. Sami bowiem ludzie, z racji swych wad i słabości, nie są zdolni podołać trudom, jakich ona wymaga.

Dlatego prawdziwy uniwersytet żyje dla prawdy i ciągle prosi Boga, aby dopomagał mu w jej poznaniu. Wraz z całą sztuką i dziedziną komunikacji umacnia i rozwija ludzką racjonalność, a przez nią służy całej kulturze. Prawda bowiem wyzwala, a jej brak uśmierca całe życie duchowe. Dlatego ci, którzy nienawidzą człowieka, a także samej prawdy, czynią wszystko, by osłabić uniwersytet. By, jeśli nie można go unicestwić fizycznie, zamienić go w gwarną karczmę, w której bezbożnie kupczy się wszystkim. To zło dzisiaj ma miejsce nie tylko w naszej ojczyźnie. Źli ludzie chcą zamienić akademię na targowisko ideologii i różnych interesów, gdzie nie ma już prawdy, lecz są tylko różne opinie i gdzie wszystkich tyranizuje relatywizm i polityczna poprawność.

W miejscach tych nie ma już profesorów, a są demagodzy i rozpustni najemnicy uwodzący frazesami siebie i młodzież, gotowi w każdej chwili oddać się na służbę tym, którzy zapłacą. Boją się oni przede wszystkim kontroli z urzędu i wytykania ich przez media, nigdy zaś nie znają wstydu i odpowiedzialności za uszanowanie prawdy. Zawsze i wszędzie gotowi są kupczyć i chwalić się swym głupim gadaniem, które przedstawiają jako akademicki dialog i przejaw tolerancji dla innych opinii.

Dlaczego dziś podejmujemy te sprawy? Przede wszystkim dlatego, że źle się dzieje i to nie tylko od dziś na naszych uniwersytetach. Coraz więcej na nich tych, którzy chcą dzielić się swoimi opiniami, a nie wzrastać w miłości prawdy, dobra, piękna i świętości. Atak, który przeprowadzono ostatnio na panią prof. Ewę Budzyńską, jest tego najdobitniejszym dowodem. Dziś trzeba stanąć w jej obronie, bo zagrożona jest nie tylko osoba, ale systemowo cały uniwersytet, który staje się czymś na wzór karczmy, w której co bardziej odurzony krzyczy, domagając się szacunku dla swoich opinii w imię oczywiście tolerancji, wolności, własnych ideologii. Nie ma w nim rozumu ani prawdy, ale jest buta i bezczelność, które depczą wszystko. Nie bądźmy naiwni, uniwersytetów nie uratują politycy i partie, bo ci już dawno oznajmili, że się położą Rejtanem, jeśli ktoś będzie próbował ograniczyć wolność słowa zwolenników ideologii gender.

Co zatem mamy czynić? Musimy wzorem naszych ojców stanąć mężnie do walki i prosić Boga o pomoc, jak zwykle zaufać Matce, która przyniosła nam prawdę, prawdę, która jest naszym Zbawicielem, Wyzwoleniem, Panem. Tak przyjdzie zwycięstwo.

Cały felieton z cyklu „Spróbuj pomyśleć” prof. Pawła Skrzydlewskiego można odsłuchać [tutaj]. 

radiomaryja.pl

drukuj