fot tv trwam

[TYLKO U NAS] Prof. M. Ryba: antysztuka to manifestacja ideologiczno-polityczna, gdzie pod płaszczykiem mówienia o dziele artystycznym dokonują się różne ekscesy

Antysztuka jest manifestacją ideologiczno-polityczną, gdzie pod płaszczykiem tego, że mamy do czynienia z dziełem artystycznym, dokonują się różne ekscesy, które mają pokazać, o co chodzi tym ideologom. Żeby przekonać się jak to wszystko jest nieraz przerażające, wystarczy spojrzeć na taki spektakl jak „Klątwa” – powiedział w sobotnim felietonie „Myśląc Ojczyzna” na antenie Telewizji Trwam prof. Mieczysław Ryba.

Wystawiony w Toruniu spektakl, który uderzał w Radio Maryja i osobę ojca Dyrektora poruszył opinię katolicką i w przestrzeni publicznej pojawiło się pytanie, czy wszystko w sztuce można.

Kiedy minister Gliński przed kilku laty zablokował dofinansowywanie Malta Festival w Poznaniu, sąd wydał wyrok, że ministerstwo te pieniądze musi zwrócić.

Tu pojawia się pytanie: „Po co jest sztuka?” albo „Czy urzędnicy mogą blokować finansowanie tego typu przedstawień?”, wreszcie „Czy samorząd ma prawo finansować przedstawienia, które kogoś obrażają?” – zastanawiał się prof. Mieczysław Ryba.

– Odpowiedź jest prosta – wszystkie te urzędy mają prawo nie finansować tego typu spektakli. Czy to jest cenzura? Nie. Tu nie chodzi o to, że ktoś prywatnie wystawia sobie taki spektakl. To pieniądze publiczne używane w niegodziwy sposób. Sztuka to jest to, co człowiek wytwarza – w wymiarze rzemieślniczym i intelektualnym oraz artystycznym. W tym ostatnim sztuka ma doskonalić ducha ludzkiego. Albo pomnaża braki w naturze, albo je uzupełnia – wskazał politolog.

Ministerstwo Kultury wysyła sygnały, że powinno to wyglądać inaczej, o czym świadczy otrzymanie medali Gloria Artis m.in. przez Temidę Stankiewicz-Podhorecką oraz prof. Henryka Kieresia – podkreślił wykładowca KUL i WSKSiM.

– To jasne sygnały, że w filozofii klasycznej należy szukać oparcia przeciwko tej antysztuce. Bo czym ona w istocie jest? Jest manifestacją ideologiczno-polityczną, gdzie pod płaszczykiem tego, że mamy do czynienia z dziełem artystycznym, dokonują się różne ekscesy, które mają pokazać, o co chodzi tym ideologom. Żeby przekonać się jak to wszystko jest nieraz przerażające, wystarczy spojrzeć na taki spektakl jak „Klątwa” czy „Mein Kampf”. To dopiero pokazuje, z jak wielkim szaleństwem mamy do czynienia – zaznaczył.

– Kiedy przystępowaliśmy do wyborów samorządowych mieliśmy patrzeć nie tylko na to, czy ktoś dobrze buduje drogi, ale też ducha ludzkiego. Czy nie wprowadza destrukcji. Inni mówili: „Nie, to nie dotyczy samorządów.” Nagle mamy w Warszawie deklarację LGBT i wszyscy jesteśmy w szoku, a wiele samorządowych teatrów wystawia sztuki, które bulwersują całą opinię katolicką. Również prawicowi politycy powinni wiedzieć, że samorządów nie można lekceważyć. Nie należy wystawiać jakichś gorszych polityków, bo będziemy mieć władzę w rządzie. Otóż nie. Władza jest rozproszona – dodał prof. Mieczysław Ryba.

W wielu sektorach toczy się walka o ideowe oblicze Polski – zwrócił uwagę historyk.

– W tej walce potrzeba nie tylko polityka, ale zdrowej myśli. Na jej bazie należy bronić się przed zupełnym zdziczeniem naszej kultury, bo przecież to stanowi o obliczu naszego narodu i państwa – podsumował wykładowca KUL i WSKSiM.

RIRM

drukuj