fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Prof. M. Ryba: Akcja poróżnienia Polski z Zachodem nie powiodła się, więc Putin musiał spuścić z tonu, ale pewne cele osiągnął

Cała akcja poróżnienia Polski z Zachodem, wyizolowania Polski od sojuszników nie powiodła się, zatem musiał [Putin] spuścić z tonu. Jednak cała narracja o tym, że tylko Holokaust, tylko mordowanie Żydów było „wyjątkowym momentem” II wojny światowej – wybrzmiewało. Nic nie powiedziano o tym, że sowieci byli tak samo winni i tak samo odpowiedzialni za niewyobrażalne zbrodnie na niewyobrażalną skalę. Rosja wróciła na salony, Macron mówił o „bohaterskiej Armii Czerwonej”, a więc Putin pewne cele osiągnął. Nie osiągnął jednak celów maksymalnych. Decyzja prezydenta Andrzeja Dudy, żeby nie jechać na te obchody, więcej powiedziała światu, niż gdyby tam był – akcentował prof. Mieczysław Ryba, politolog i historyk, podczas piątkowych „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.  

W siedzibie Instytutu Yad Vashem w Jerozolimie odbyło się V Światowe Forum Holokaustu. Z udziału w wydarzeniu zrezygnował prezydent Polski Andrzej Duda z racji nieudzielenia mu głosu na forum, a przyznaniem go prezydentowi Rosji. Prof. Mieczysław Ryba zwrócił uwagę, iż między Izraelem a Rosją istnieje współpraca w ramach polityki historycznej.

– W interesie Izraela jest kreowanie wizji „ekskluzywnej zbrodni”, jaką był Holokaust – czyli takiej wyjątkowej, która nie miała miejsca w historii. Żydzi są pokazywani jako „wyjątkowa ofiara” II wojny światowej, w związku z czym niespecjalnie w ich interesie jest pokazywanie zbrodni sowieckich. Zbrodnie sowieckie nie były adresowane tylko w kierunku Żydów, tylko wielu innych narodów, w tym Polaków. W putinowskiej wizji historii jesteśmy wrzodem, wyrzutem sumienia, ponieważ to na Polskę dokonano ataku w 1939, to na polskich oficerach w Katyniu dokonano mordu, to Polaków wywożono na Sybir w kilku wywózkach między rokiem 1939 a 1941, to tutaj dokonywano ludobójstwa w 1937-38 roku w tzw. akcji polskiej. Jeśli chce się pokazywać zbrodnie żydowskie jako wyjątkowe, to niespecjalnie zbrodnie komunistyczne Netanjahu czy Izrael chciałby podkreślać jako równoważne – tłumaczył historyk.

Gość Radia Maryja ocenił, że przemówienie prezydenta Putina na forum nie było tak antypolskie, jak wygłaszane przez niego mowy w ostatnich dniach.

– Putin spotkał się z odporem w szerokorozumianej prasie międzynarodowej, a także wśród środowisk politycznych. Znaczące postaci odmówiły przyjazdu, nie tylko prezydent Andrzej Duda, więc cała ta akcja poróżnienia Polski z Zachodem, wyizolowania Polski od sojuszników nie powiodła się, zatem musiał spuścić z tonu. Jednak cała narracja o tym, że tylko Holokaust, tylko mordowanie Żydów było „wyjątkowym momentem” II wojny światowej – wybrzmiewało. Nic nie powiedziano o tym, że sowieci byli tak samo winni i tak samo odpowiedzialni za niewyobrażalne zbrodnie na niewyobrażalną skalę (…). Rosja wróciła na salony, Macron mówił o bohaterskiej Armii Czerwonej, a więc Putin pewne cele osiągnął. Nie osiągnął jednak celów maksymalnych. Decyzja prezydenta Andrzeja Dudy, żeby nie jechać na te obchody, więcej powiedziała światu, niż gdyby tam był – podkreślił.

Prezydent Rosji cel minimum osiągnął: flagi izraelskie i rosyjskie łopotały w Yad Vashem – kontynuował wykładowca KUL i WSKSiM.

– On przemawiał, wielka opowieść o „bohaterskiej Armii Czerwonej”, nie zbrodniczej, ale „bohaterskiej”, bo przecież „wyzwalała” ta armia obozy koncentracyjne. To, że do tych obozów za chwilkę wpędzano polskich AK-owców, jak na Majdanku – to po co o tym wspominać? Osiągnął to dzięki współpracy z Netanjahu – mówił historyk.

Prof. Mieczysław Ryba zaznaczył, że wojna historyczna trwa nadal. Zwrócił przy tym uwagę, że w sierpniu będziemy obchodzić 100-lecie Bitwy Warszawskiej.

– Jestem przekonany, że Rosjanie chcąc przyćmić polską opowieść o tym, jak uratowaliśmy Europę przed zalewem komunizmu, będą mówić o Katyniu à rebours, czyli o rzekomym wymordowaniu rosyjskich jeńców przez Polaków, co oczywiście nie miało miejsca, ale w rosyjskim sposobie uprawiania historii nie prawda się liczy, a użyteczność. Absolutnie podporządkowują historię bieżącym celom politycznym. Kłamanie tam, mówienie nieprawdy lub przeinaczanie, jeśli to się opłaca – nie stanowi żadnego problemu. Ani dla polityków ani dla historyków – podsumował politolog.

Cała rozmowa z prof. Mieczysławem Rybą w „Aktualnościach dnia” dostępna jest [tutaj].

 

radiomaryja.pl

drukuj