[TYLKO U NAS] Prof. M. Piotrowski: Na celowniku kreatorów tzw. społeczeństwa otwartego znalazł się Kościół katolicki, któremu kłamliwie chce się przypisać nienawiść

Od dawna na celowniku kreatorów tzw. społeczeństwa otwartego znalazł się Kościół katolicki, któremu w kłamliwy sposób chce się przypisać nienawiść. Dla katolików i innych chrześcijan to po prostu obraza. Można powiedzieć wprost, że jest to kłamstwo. Kościół jako wspólnota ludzi wierzących bazuje na Ewangelii Chrystusa, który dał nam jako główne przykazanie, przykazanie miłości – mówił w felietonie „Myśląc Ojczyzna” na antenie TV Trwam i Radia Maryja europoseł prof. Mirosław Piotrowski.

Na wstępie swojego felietonu prof. Mirosław Piotrowski podkreślił, że takie tragedie, jak zabójstwa czy akty terroryzmu są cynicznie wykorzystywane w celach politycznych.

– Od dawna na celowniku kreatorów tzw. społeczeństwa otwartego znalazł się Kościół katolicki, któremu w kłamliwy sposób chce się przypisać nienawiść. Dla katolików i innych chrześcijan to po prostu obraza. Można powiedzieć wprost, że jest to kłamstwo. Kościół jako wspólnota ludzi wierzących bazuje na Ewangelii Chrystusa, który dał nam jako główne przykazanie, przykazanie miłości. Powinniśmy więc miłować bliźniego jak siebie samego – zaznaczył.

Zarzut nienawiści pod adresem Kościoła brzmi jak oksymoron – akcentował europoseł.

– Taki jak „ciepły lód” czy „sucha woda”. Dla wielu jednak cel uświęca środki. Dawno temu znany propagandysta Joseph Goebbels twierdził, że „kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”. Doprecyzowując, można powiedzieć, że ludzie zaczynają się do tego kłamstwa przyzwyczajać jak do prawdy. Mając tego świadomość, politycy zasadę tę wykorzystują – wskazał polityk.

Prof. Mirosław Piotrowski zauważył, że Parlament Europejski w grudniu ubiegłego roku, gdy doszło do zamachu w centrum Strasburga, przegłosował rezolucję w sprawie „ustaleń i zaleceń Komisji Specjalnej ds. Terroryzmu”. W rezolucji znalazł się zapis, że PE „wzywa państwa członkowskie do prowadzenia wcześniejszych kontroli duchownych i konsekwentnego umieszczania na czarnej liście poszczególnych głosicieli nienawiści”.

– Niektórzy są przekonani, że idzie tu o przedstawicieli radykalnego islamu, problem jednak w tym, że nigdzie tego wprost nie stwierdzono, a obawiam się, że w praktyce będzie się to stosować do wszystkich wyznań, co moim zdaniem jest bardzo niebezpieczne. Przytoczę jeszcze jeden punkt wspomnianej rezolucji – trzydziesty siódmy, gdzie Parlament nasz wzywa państwa członkowskie do „akredytowania jedynie tych programów edukacji teologicznej, które są w pełni zgodne z wartościami demokracji, praworządności, praw człowieka, neutralnością i demokratycznym laicyzmem państw europejskich a także wycofania uprawnień do nauczania w przypadkach nadużyć” – mówił.

Przypomina to politykę Kulturkampfu Otto von Bismarcka z XIX wieku – ocenił poseł do Parlamentu Europejskiego.

– Wówczas władze, chcąc podporządkować sobie Kościół wprowadziły w seminariach obowiązkowy egzamin z filozofii, historii i literatury, tzw. egzamin z kultury niemieckiej Kulturexamen. Od wyniku tego egzaminu miało zależeć dopuszczenie do święceń kapłańskich. Kościół się przeciwstawił, walczył, był to więc Kulturkampf – wyjaśnił polityk.

RIRM

drukuj