fot. flickr.com

[TYLKO U NAS] Prof. K. Pawłowicz: Rodzice Alfiego najprawdopodobniej dostali ofertę, która zmierza do ratowania ich syna

Na pewno nie zrezygnowali z walki o życie swojego syna. Dostali więc pewnie na tyle atrakcyjną ofertę, która zmierzałaby do ratowania tego dziecka, że przyjęli tę drogę – powiedziała w rozmowie z portalem Radia Maryja prof. Krystyna Pawłowicz. Odniosła się w ten sposób do decyzji ojca o kontynuowaniu opieki przez szpital w Liverpoolu nad walczącym o życie 2-letnim Alfim Evansem.

Sprawa Alfiego Evansa poruszyła wielu ludzi na całym świecie. 2-latek został skazany na śmierć przez sąd, który nakazał odłączenie go od aparatury. Okazało się, że chłopiec może nadal funkcjonować. W jego obronie stanęli wszyscy, którym drogie jest ludzkie życie. Rozwój wydarzeń na bieżąco relacjonowały media z całego świata. Rodzice chcieli ratować syna, przenosząc go do innego szpitala, na co zgody nie wyraził sąd.

Tymczasem w czwartek ojciec Alfiego Evansa zapowiedział, że rodzina będzie współpracowała z lekarzami ze szpitala Alder Hay w Liverpoolu nad dalszym planem opieki nad dzieckiem. Zmieniając ton wcześniejszych wystąpień publicznych, zaapelował też do mediów o prywatność.

Rodzice dziecka musieli dostać na tyle atrakcyjną ofertę, która zmierzałaby do ratowania tego dziecka, że przyjęli tę drogę – podkreśla prof. Krystyna Pawłowicz.

– Uważam, że musiało tam dojść do jakiejś rozmowy i umowy „szantażu” między nimi a tym szpitalem – być może zamieszanym w jakieś większe afery. Okazuje się, że te dzieci były poddawane jakimś szczepieniom, działy się tam różne dziwne rzeczy. Być może oni doszli do wniosku – bo akcja robiła się coraz większa – że eskalacja tych protestów zwróciłaby uwagę na szpital i na to, co tam robiono w przeszłości, bo teraz to zaczyna wychodzić. Być może obiecano im, że dziecko będzie leczone, być może obiecano im coś jeszcze. Na pewno zaszantażowano tym dzieckiem, skoro oni podjęli taką decyzję. Bo skoro ojciec mówił, że do końca będą walczyć o to dziecko, to ja to odbieram jako formę umowy, nacisku ze strony szpitala, być może rządu, które zamkną im usta, ale pozwolą leczyć i ratować dziecko po cichu, bo ojciec prosił, żeby się już tym nie interesować – zaznaczyła prof. Krystyna Pawłowicz.

– Na pewno nie zrezygnowali z walki o życie swojego syna. Dostali więc pewnie na tyle atrakcyjną ofertę, która zmierzałaby do ratowania tego dziecka, że przyjęli tę drogę. Nie byłoby to zupełnie wiarygodne, gdyby tak z dnia na dzień przestali się interesować i mówili, że dziecko niech umiera. Gdyby nagłaśniali sprawę dalej, być może wyszłyby na jaw czarne karty tego szpitala, który jest zresztą nazywany satanistycznym – dodała.

RIRM

drukuj