fot. Marek Borawski/KPRP

Podsumowanie szczytu NATO w Ankarze. Polska stawia na wzmacnianie obronności

Polska może być i jest zadowolona po szczycie NATO w Ankarze. W ciągu kilku tygodni zostanie dokończona rotacja amerykańskich żołnierzy, staramy się o stałą bazę USA. NATO chce też wydłużyć do Polski sojusznicze rurociągi paliwowe.

Podczas szczytu NATO w Ankarze, jeśli mówiło się o Polsce, to tylko dobrze.

 – W zasadzie osiągnęliście już wszystkie cele. Intensywnie reformujecie obecnie swoje siły zbrojne – mówił Mark Rutte, sekretarz generalny NATO.

Polska jest jednym z liderów, jeśli chodzi o wydatki na obronność. Od lat przekraczamy 4 proc. naszego PKB. To zaangażowanie dostrzegł najważniejszych sojusznik, czyli USA.

– Polska radzi sobie bardzo dobrze z bardzo dobrym prezydentem, świetnym prezydentem – powiedział Donald Trump, prezydent USA.

To nie tylko pochwały od liderów NATO. Za słowami idą konkrety. Podczas rozmowy w Ankarze prezydent Karol Nawrocki uzyskał kolejne zapewnienie od Donalda Trumpa.

– Nie zmniejszy się liczba żołnierzy amerykańskich w Polsce – oznajmił prezydent Karol Nawrocki.

Już niedługo zostanie dokończona wstrzymana kilka tygodni temu rotacja – przekazał wiceminister obrony, Cezary Tomczyk.

 – W ciągu ośmiu tygodni, mniej więcej, żołnierze amerykańscy wrócą do Polski i osiągniemy liczbę około 10 tys. żołnierzy – zaakcentował wiceminister Cezary Tomczyk w Polsat News.

Kolejny etap to stała amerykańska baza w Polsce. W grę wchodzą dwie lokalizacje: okolice Poznania lub Wrocławia. To proces na kilka lat. Decyzja polityczna jest, o czym przekonywał prezydent Karol Nawrocki. Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego dodał, iż rząd musi teraz przygotować dla Amerykanów konkretną ofertę współpracy, całą logistykę dla żołnierzy, ale także ich rodzi.

– Musimy mieć ustawę, musimy mieć harmonogram, musimy mieć finansowanie, a potem ustalenie, jaki komponent do nas wojsk amerykańskich przyjedzie – mówił Bartosz Grodecki, szef BBN.

Polsce udało się też w Ankarze przeforsować inwestycję NATO, o którą zabiegamy od lat.

 – Inwestycja w wysokości 27 mld euro zmodernizuje naszą istniejącą infrastrukturę magazynowania i dystrybucji paliw, a także wesprze nowe obiekty, w tym rurociągi prowadzące do wschodniej części Sojuszu – poinformował Mark Rutte.

Chodzi o przedłużenie sojuszniczych rurociągów paliwowych z czasów zimnej wojny, które dziś kończą się w Niemczech, a w przyszłości dosięgną Polski.

– Staje się to priorytetem finansowym, infrastrukturalnym Sojuszu Północnoatlantyckiego. Mam nadzieję, że niebawem to się zacznie już materializować – powiedział prezydent Karol Nawrocki.

Na terenie Polski może powstać 300 kilometrów nowych rurociągów, które umożliwią dostarczanie paliwa z Europy Zachodniej do bazy PERN pod Bydgoszczą. Koszty tylko tego odcinka są szacowane na ok. 20 mld złotych.

To kluczowa infrastruktura w obliczu zagrożenia ze wschodu – zauważył red. Wojciech Kozioł z portalu „Defence24”.

– Pod kątem logistycznym i energetycznym dla przemieszczających się armii znacząco ułatwia transport surowców, które są niezbędne dla funkcjonowania sił zbrojnych na potencjalnym froncie – stwierdził red. Wojciech Kozioł.

Polska podpisała też w Ankarze szereg umów. Jedna dotyczy niezwykle zaawansowanych, ale i deficytowych pocisków do baterii Patriot PAC-3.

– Podpisaliśmy, oprócz Niemiec, Szwecji i Holandii, porozumienie na przenoszenie centrów serwisowych, a w konsekwencji produkcyjnych – podkreślił wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, minister obrony narodowej.

Z polskiej perspektywy ważna jest też deklaracja Donalda Trumpa złożona Wołodymyrowi Zełenskiemu.

– Damy wam licencję na tworzenie Patriotów, to całkiem fajne. W ten sposób nie będziecie mogli narzekać, że nie dajemy ich wystarczająco dużo. Powiedziałem: „Zróbcie je sami” – opowiadał Donald Trump.

Amerykanie niechętnie dzielą się swoimi technologami. Polski rząd w licencji dla Ukraińców na produkcje Patriotów dostrzega szanse na zwiększenie dostępności tych zaawansowanych systemów rakietowych.

– Jeśli efektory mają być produkowane w Europie, to i Polska może na tym skorzystać – wskazał Radosław Sikorski, szef MSZ.

Pojawia się pytanie, czy produkcja zaawansowanych systemów, jakimi są Patrioty, jest możliwa w warunkach wojennych? Red. Wojciech Kozioł widzi tu – na razie – małą szansę dla Polski.

 – Być może, ale to na razie zostawić należy w kwestiach domysłów, Ukraina by uzyskała taką licencję, ale na przykład produkcja mogłaby się odbywać w innych państwach. Można nieśmiało wskazać na Polskę, natomiast to są na razie tylko koncepcje, jak by to mogło wyglądać – podsumował red. Wojciech Kozioł.

Amerykanie produkują rocznie zaledwie kilkanaście kompletnych systemów Patriot. Koszt jednej to ok. mld dolarów.

TV Trwam News

drukuj