[TYLKO U NAS] prof. J. Kurzępa: Prof. Matczak w swoim wpisie wykazuje się wprost mentalnością postsowiecką

Prof. Marcin Matczak w swoim wpisie wykazuje się wprost mentalnością postsowiecką, która charakteryzowała się przede wszystkim tym, że jeśli znalazłoby się jakiegoś wroga, trzeba było uderzyć w jego najczulszy punkt. Jeśli on teraz próbuje tłumaczyć się nieświadomością tego, że pan Piotr Wielgucki (sławny bloger „Matka Kurka”) nie ma córki, to oczywiście jest to mało wiarygodne – mówił w piątkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja prof. Jacek Kurzępa, poseł PiS i socjolog.

Sprawa dotyczy wpisu, który podczas dyskusji z blogerem „Matka Kurka” na Twitterze zamieścił prof. Marcin Matczak, wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego.

Na wpis zareagował wicepremier Jarosław Gowin, który zapowiedział interwencję w sprawie prof. Matczaka. [czytaj więcej]

Taki wpis prof. Matczaka jest typowy dla mentalności postsowieckiej – podkreślił prof. Jacek Kurzępa.

– Prof. Marcin Matczak w swoim wpisie wykazuje się wprost mentalnością postsowiecką, która charakteryzowała się przede wszystkim tym, że jeśli znalazłoby się jakiegoś wroga, trzeba było uderzyć w jego najczulszy punkt. Jeśli on teraz próbuje tłumaczyć się nieświadomością tego, że pan Piotr Wielgucki (sławny bloger „Matka Kurka” – red.) nie ma córki, to oczywiście jest to mało wiarygodne. To uderzenie w córkę, jej przyszłość, przed laty nazywało się „wilczym biletem” i tworzeniem pewnej przestrzeni zamkniętej dla osób nieprawomyślnych – tłumaczył gość „Aktualności dnia”.

Zamieszczając taki wpis na Twitterze prof. Matczak kieruje komunikat do pewnej grupy ludzi, aby zmobilizować ich do walki z oponentem. Takie zachowanie również jest elementem mentalności postsowieckiej – dodał socjolog.

– Ta mentalność postsowiecka związana jest również z pewną zmową w tzw. brudnej wspólnocie, bo jeśli pan Marcin Matczak komunikuje to na Twitterze, to komunikuje nie tylko wobec adresata, jakim jest córka pana Piotra Wielguckiego, ale również do swoich kolegów, którzy w określonej instytucji (w tym wypadku Uniwersytetu Wrocławskiego) mają odebrać ten komunikat jako hasło do zwarcia szyków jego zwolenników wobec znienawidzonego przeciwnika, jako podtrzymanie mechanizmów rzeczonej wcześniej brudnej wspólnoty, przy eliminowaniu, wykańczaniu adwersarzy czy przeciwników w sporze – wyjaśnił ekspert.

Próba szantażowania ludzi za pomocą straszenia swoimi powiązaniami w różnych środowiskach to metoda rodem z państw totalitarnych – zwrócił uwagę poseł PiS.

– To jest sytuacja, w której podejmuje się szantaż słowny, pokazujący swoje moce sprawcze w środowisku korporacyjnym: czy to pracowników akademickich czy pracowników wymiaru sprawiedliwości, sugerując, że „jeśli tylko się wychylisz, to twoja głowa (…) zostanie utrącona”. To są metody z państw totalitarnych, z państw okresu sowieckiego, kiedy wiele osób, dzieci niezłomnych, solidarnościowych działaczy właśnie z takim wilczym biletem miało do czynienia, tzn. instytucjonalnie, ale również w drodze korporacyjnej bądź towarzyskiej zmowy blokowano im szanse na podejmowanie studiów, uzyskanie pracy czy po prostu rozwoju. To są mechanizmy hańbiące tych, którzy je podejmują. Jeśli PiS-owi zarzuca się jakiekolwiek autorytarne zapędy, to akurat pan Marcin Matczak w taki totalizm środowiskowo-instytucjonalny wszedł – zaznaczył prof. Jacek Kurzępa.

Socjolog zauważył, że zjawisko stosowania wulgarnego, agresywnego języka dyskusji pojawia się również lokalnie, a może być związane np. z określonymi preferencjami politycznymi.

– Wiele obrzydlistwa ujawnia się na gruncie lokalnym, powiatowo-gminnym, również w sieci, również na Facebooku, również w sytuacji, w której sąsiad z jednej ulicy hejtuje, obrzuca rozmaitymi inwektywami, kłamstwem czy nieprawym słowem sąsiada tylko i wyłącznie dlatego, że startuje z innej listy. Mam wrażenie, że również na przestrzeni naszej, lokalnej, musimy poskromić zapędy zła, które z naszej natury emanują. Jeśli będziemy w tym złu nieustannie się nurzać, to ono po prostu do nas przylgnie. Musimy poprzestać. Nie możemy wchodzić w taką przestrzeń języka rozpołowionego, gdzie o poranku mówimy sąsiadowi „Dzień dobry”, a wieczorem w sieci hejtujemy go najgorszym plugastwem – akcentował gość „Aktualności dnia”.

Całość rozmowy z prof. Jackiem Kurzępą w audycji „Aktualności dnia” dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj