[TYLKO U NAS] Prof. J. Kurzępa: Młodzi ludzie poszli na manifestacje i muszą rozliczyć się ze spojrzeniem we własne lustro i słów, które wykrzykiwali oraz z wulgarnością i niecnością zachowań wobec Kościoła

Młodzi ludzie poszli na manifestacje i teraz muszą się rozliczyć z konsekwencjami zdrowotnymi, statystykami, o których w wiadomościach alarmowali lekarze epidemiolodzy, wskazując, że efekt manifestacji z punktu widzenia statystyki zachorowalności jest wyraźny. Muszą się rozliczyć ze spojrzeniem we własne lustro i słów, które wykrzykiwali oraz z wulgarnością i niecnością zachowań wobec Kościoła, do którego jeszcze niedawno szli na nauki przed bierzmowaniem albo żeby po prostu spotkać się z Panem Bogiem. Dzisiaj gesty, hasła pokazują zupełnie inne oblicze – mówi prof. Jacek Kurzępa, poseł Prawa i Sprawiedliwości, socjolog, w programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam.

Przewodnicząca Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, Marta Lempart, chce doprowadzić do strajku generalnego. Jej zdaniem, do działań strajkowych mogą się włączyć m.in. branże poszkodowane przez pandemię – taksówkarze czy gastronomia, a także niektóre związki zawodowe. [czytaj więcej]

Gość TV Trwam zwrócił uwagę, że każdy, kto obserwował manifestacje młodzieży w ostatnich dniach w Warszawie, jest zszokowany i zaskoczony gwałtownością i wulgaryzacją protestów, ale również niefrasobliwością, czyli brakiem odpowiedzialności uczestników za zdrowie własne oraz innych.

– Przyglądając się tym wydarzeniom mam nieodparte poczucie, że pojawia się z jednej strony naturalna spontaniczność młodych ludzi, którzy w sytuacji internowania pandemicznego, zamknięcia wielomiesięcznego w przestrzeni własnego domu znaleźli ujście dla swojej ekspresji, dla swojej dynamiki młodzieńczej. A z drugiej strony przyklejono do nich hasła, emblematy, co do których z pewnością nie byli przygotowani, a dali się uwieść ku takiej, a nie innej frazeologii protestu ulicznego. Mam przekonanie o tym, że ci młodzi, którzy wędrowali ulicami wielu polskich miast po całej Polsce, nie do końca po powrocie do domu, czy po dwóch-trzech dniach, gdy obserwowali wydarzenia uliczne, akceptowali samych siebie i swoją obecność podczas manifestacji. Niestety poszli i zostali w wielu momentach wmanewrowani (mówiąc językiem młodych: zostali >>wpuszczeni w kanał<<) i teraz muszą się rozliczyć z konsekwencjami zdrowotnymi, statystykami, o których w wiadomościach alarmowali lekarze epidemiolodzy, wskazując, że efekt manifestacji z punktu widzenia statystyki zachorowalności jest wyraźny. Muszą się rozliczyć ze spojrzeniem we własne lustro i słów, które wykrzykiwali oraz z wulgarnością i niecnością zachowań wobec Kościoła, do którego jeszcze niedawno szli na nauki przed bierzmowaniem albo żeby po prostu spotkać się z Panem Bogiem. Dzisiaj gesty, hasła pokazują zupełnie inne oblicze – powiedział socjolog.

Prof. Jacek Kurzępa podkreślił, że nie możemy odwracać się od młodych ludzi, gdyż to, co widzieliśmy na ulicach, to „stan zagubienia w sensie wartości, wzorców osobowych w sensie tego, jak można przeżywać własną młodość”.

– Czas pandemii zakleszczył młodzież bardzo mocno w stanie bezruchu.  Wyjście na ulicę było wentylem i ekspresją, która znalazła ujście. (…) Diagnoza >>ja<< i wyeksponowanie egoistycznego interesu jest słuszna. Natomiast przesłanki, które do tego doprowadziły znajdują swoje uzasadnienie, chociażby w sytuacji wielomiesięcznego usieciowienia i bycia z ekranem twarzą w twarz, gdzie tylko moja indywidualna racja, moje indywidualne komunikaty i komentarze były istotą rzeczy. Brakuje relacji poziomych, wspólnotowych zarówno rówieśniczych, jak i międzypokoleniowych. Zatem w efekcie jest to mocne skoncentrowanie się na samym sobie. Mówię o ostatnich miesiącach, kiedy koncentracja na samym sobie wynika z natury owej izolacji domowej. Mamy także do czynienia ze światem kultury, który mówi: >>daj sobie spokój ze wspólnotą, daj sobie spokój z dobrem wspólnym, a myśl tylko i wyłącznie o własnej satysfakcji<<. Te rzeczy skomasowały się i wyzwoliły taką, a nie inną ekspresję zachowań młodych ludzi zaznaczył polityk Prawa i Sprawiedliwości.

Poseł wskazał, że jest nadzieja w dzisiejszej młodzieży, tylko trzeba pomóc młodym ludziom.

– Pierwsza rzecz to fakt, że nasze dzieci znalazły się przed ekranem komputerów, a nie znajdują się twarzą w twarz z mamą czy tatą – to jeden z elementów, który trzeba naprawić. Jeśli wszyscy jesteśmy dzisiaj zdalni, rodzice i dzieci pracują zdalnie, to musimy znaleźć w sobie gotowość, by te komputery wygasić i być razem ze sobą w relacji rodziców z dziećmi. Drugą ważną rzeczą jest powrót etosu wychowania w polskiej szkole. Polska szkoła szczególnie teraz nie ma żadnych narzędzi, żeby wychowywać młodych. Zdalne nauczanie jest skoncentrowane tylko na przekazywaniu wiedzy. Nie ma żadnej relacji osobowej z drugim człowiekiem. Jest tylko przekazana wiedza, test i zaliczenie testu. Będzie to niebywale trudny proces odbudowywania relacyjności człowieka z drugim człowiekiem w przestrzeni instytucji szkoły, ale niezbędny. Trzecia rzecz, która jest bardzo ważna, dotyczy naszej wspólnoty wiary i wspólnoty Kościoła. Jako członek szkół nowej ewangelizacji zdaję sobie sprawę, że musimy przedefiniować metody oddziaływań na młodego człowieka. Rozmaite spotkania zarówno te, które nazywamy >>[Przystanek Jezus]<< czy >>[Exodus Młodych]<<, czy spotkanie młodych w Wołczynie osadzone w bardzo atrakcyjnej formie, która mam wrażenie, że przysłoniła treść. Musimy skoncentrować się na treści. Pamiętać o formie, ale nie może być ona dominująca. Te trzy elementy wydają się być niebywale wyraziste i czytelne powiedział.

– Ocena wydarzeń ulicznych niesie w sobie przede wszystkim ładunek emocjonalny. Chciałbym każdego poprosić, żebyśmy spróbowali spojrzeć na to racjonalnie przez pryzmat moich zobowiązań, moich zadań, mojej odpowiedzialności. Każdy z nas ma dużo zadań do wykonania podsumował prof. Jacek Kurzępa.

 

radiomaryja.pl

drukuj