fot. Monika Bilska

[TYLKO U NAS] Prof. G. Kucharczyk: Kiedy pojawiają się nurty polityczne wyznające relatywizm, wtedy pierwszą ofiarą jest wolność człowieka

Kiedy pojawiają się nurty polityczne programowo wyznające relatywizm – przekonanie, że każdy ma swoją prawdę i nie ma czegoś takiego, jak prawda obiektywna – wtedy pierwszą ofiarą jest wolność człowieka – powiedział prof. Grzegorz Kucharczyk, historyk, w programie „Rozmowy niedokończone” w TV Trwam.    

Prof. Grzegorz Kucharczyk zwrócił uwagę na to, że „mnożą się oznaki świadczące o tym, że demokracja bez wartości przeradza się w ustrój, w którym coraz mniej jest wolności”.

– Widzimy to na przykładzie tego, co papież Benedykt XVI nazywał dyktaturą relatywizmu. Kiedy pojawiają się nurty polityczne programowo wyznające relatywizm – przekonanie, że każdy ma swoją prawdę i nie ma czegoś takiego, jak prawda obiektywna – wtedy pierwszą ofiarą jest wolność człowieka. (…) Z kolei w encyklice „Fides et ratio” z 1998 roku św. Jan Paweł II napisał wstrząsające, ale jakże prawdziwe zdanie: „Wolność i prawda istnieją razem albo razem marnie giną” – powiedział gość Telewizji Trwam.

„Dziś zwykło się twierdzić, że filozofią i podstawą odpowiadającą demokratycznym formom polityki są agnostycyzm i sceptyczny relatywizm. Ci zaś, którzy żywią przekonanie, że znają prawdę i zdecydowanie za nią idą, nie są z demokratycznego punktu widzenia godni zaufania. Nie godzą się bowiem z tym, że o prawdzie decyduje większość czy też, że prawda zmienia się w zależności od zmiennej równowagi politycznej. (…) W sytuacji, w której nie istnieje żadna ostateczna prawda, będąca przewodnikiem dla działalności politycznej, nadającej jej kierunek, łatwo o instrumentalizację idei i przekonań dla celów, jakie stawia sobie władza” – napisał w encyklice „Centesimus annus” św. Jan Paweł II.

– To bardzo ważne słowa, bardzo trafne rozpoznanie, jak rozpoznała historia kolejnych 30 lat. (…) Jesteśmy świadkami wojny o kulturę. Wszystkie dotychczasowe kulturkampfy, które przetaczały się przez Europę od czasów rewolucji francuskiej i w drugiej połowie XIX w., zyskały instytucjonalny wymiar i jako głównego wroga wyznaczały sobie Kościół rozumiany jako hierarchia oraz wspólnota ludzi wierzących w Chrystusa. To prawidłowość historyczna – podkreślił historyk.

Mieliśmy do czynienia najpierw z uderzeniem w Kościół, w sfery najbardziej wrażliwe – dot. edukacji, kultury, które były pod bezpośrednim wpływem Kościoła, ale nie dlatego, że on sobie coś zawłaszczył, tylko taki był rozwój historyczny – kontynuował prof. Grzegorz Kucharczyk.

– To jest cywilizacja katedr i uniwersytetów. Ona potrafiła tworzyć szczęśliwe syntezy – połączenie wiary i rozumu, wolności i prawdy, dobra i piękna. Skoro uderza się w Kościół, który jest źródłem tej cywilizacji, to za tym idzie pewna wizja, która jest zupełnie sprzeczna z dorobkiem cywilizacyjnym, systemem szkolnictw, edukacji, kultury. Kościół nie zawłaszczył sobie jakiś sfer, tylko był to naturalny rozwój historyczny – zauważył gość „Rozmów niedokończonych”.

Papież Benedykt XVI w Kolonii w 2005 r. powiedział, że „w zakończonym niedawno stuleciu przeżywaliśmy rewolucje, których wspólnym programem było to, aby nie oczekiwać niczego od Boga, lecz całkowicie wziąć losy świata we własne ręce, aby zmienić jego warunki. W ten sposób ludzki i cząstkowy punkt widzenia przyjmowano za absolutną miarę ukierunkowania. Absolutyzacja tego, co nie jest absolutne, lecz względne, nazywa się totalitaryzmem”.

– W słowach Benedykta XVI pobrzmiewa rozpoznanie, o którym wcześniej pisał św. Jan Paweł II. To, co zawsze warunkowało trwałość wolności człowieka – w wymiarze indywidualnym i społecznym – to był związek między wolnością a prawdą. Jak popatrzymy na to, co sprzyjało rozwojowi totalitarnych ideologii, to było zanegowanie prawdy absolutnej, obiektywnej. Jak popatrzymy na klimat intelektualny, który panował w Niemczech po I wojnie światowej, zobaczymy, że wśród tamtejszych elit panowało kompletne rozpasanie moralne i intelektualne. Na początku dziennym było głoszenie relatywizmu. (…) Nie minęło kilkanaście lat i Niemcy były rządzone przez partię, która budowała straszliwy ustrój totalitarny. NSDAP wyrosła na gruncie nihilizmu – zauważył historyk.

radiomaryja.pl

drukuj